Jeśli wydawało ci się, że 10 lat temu płaciłeś mniej za naprawy samochodu, to wcale ci się nie wydaje. Dziś naprawa samochodu jest znacznie droższa niż kilka lat temu. Wszystko przez szybujące części, ale też skomplikowanie nowych samochodów. Jednak wcale nie jesteśmy bezradni, wystarczy tylko świadomie rozmawiać z mechanikiem samochodowym. Chodzi konkretnie o wskazanie konkretnie, jakich części ma użyć. Jest bowiem jeden sposób, by nie tracić na jakości, ale dać ulgę portfelowi. Już wszystko wyjaśniam.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Pavel L Photo and Video / Shutterstock
Wybór zamiennika, zamiast oryginału potrafi mocno obniżyć koszty napraw bez straty na jakości
Nowoczesne części, nawet drobne, potrafią kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Przykład? Termostat, który w starych pojazdach kosztował 30 zł, do nowoczesnych modeli z obudową i czujnikami to wydatek kilkuset, a nawet ponad 1000 zł. Takie ceny części zamiennych nikogo już nie dziwią, a do tego dochodzą rekordowe stawki za roboczogodzinę. Efekt? Nawet pozornie drobne naprawy potrafią mocno nadszarpnąć domowy budżet. Pamiętajmy jednak, że sami możemy znacznie obniżyć rachunek, ustalając w warsztacie, jakich części zamiennych użyć — i wcale nie kosztem jakości.
Warsztaty często pytają klienta, czy używać wyłącznie oryginalnych części, a może zamienników? Dobra odpowiedź na to pytanie to używanie zamienników. Dzięki temu możemy sporo zaoszczędzić bez straty na jakości. To dlatego, że zamienniki są zazwyczaj znacznie tańsze i nierzadko równie trwałe.
Oryginalne części najczęściej są produkowane przez poddostawców, którzy równolegle tworzą takie same komponenty pod własną marką. Często jest więc tak, że część oryginalna od zamiennika różni się jedynie dodatkowym znaczkiem producenta, co powoduje nałożenie dodatkowej marży. Oczywiście, nie wszystkie zamienniki są porównywalnej jakości, ale właściciel auta zazwyczaj ma wybór i może zdecydować się na producenta z niskiej, średniej i wysokiej półki. I nawet te najlepsze są często tańsze niż oryginały. To my decydujemy, jakie części zostaną zamontowane w naszym aucie. Wyraźnie prosząc o zamienniki porównywalnej jakości, można znacząco obniżyć koszty naprawy.
Używanie oryginalnych części najlepiej zostawić na sytuację, gdy innego wyboru nie ma i nawet regeneracja nie wchodzi w grę.
Scharfsinn / Shutterstock
Dzisiejsze auta to już komputery na kołach. Przez to części zamienne już nigdy nie będą tak tanie, jak jeszcze 10-15 lat temu
Jakie części zamienne są najdroższe?
Najmocniej drożeją elementy elektroniczne – sterowniki, czujniki czy układy wydechowe. Winne są nie tylko ceny surowców, takich jak platyna czy pallad, ale także rosnące koszty produkcji, energii i transportu. Coraz bardziej zaawansowana technologia w nowych autach dodatkowo podbija stawki.
Choć ceny niektórych surowców zaczynają się stabilizować, upłynie jeszcze trochę czasu, zanim klienci odczują to w portfelu. Producenci inwestują też w elektromobilność i zrównoważoną produkcję, co utrzymuje ceny na wysokim poziomie.
W przypadku starszych samochodów pojawia się pytanie: czy dalsze inwestowanie w naprawy ma sens? Kluczowe, by koszty naprawy pozostawały w rozsądnym stosunku do wartości auta. Najlepiej sprzedać samochód, zanim konieczna będzie wymiana szczególnie kosztownych elementów, takich jak turbosprężarka.
Jednak przebieg nie zawsze jest jedynym wyznacznikiem niezawodności – potencjalna żywotność auta może się znacząco różnić. W samochodach używanych w mieście poważne usterki mogą pojawić się znacznie wcześniej niż w autach użytkowanych na trasach. Czy można uznać, jaki przebieg jest wyznacznikiem podwyższonego ryzyka? W Polsce taką granicą psychologiczną jest przebieg 200 tys. km. To także od tego przebiegu przyjmuje się, że auta mogą wymagać wymiany osprzętu jak wtryskiwacze czy naprawy automatycznej skrzyni biegów.