Auta pofirmowe stanowią bardzo liczną grupę na rynku wtórnym. Nie można się temu dziwić, skoro od wielu lat to właśnie firmy nakręcają sprzedaż nowych samochodów.

W niektórych markach, np. w Mercedesie, składają one znacznie więcej zamówień niż klienci indywidualni. Zazwyczaj po 3-4 latach eksploatacji wszystkie te samochody trafiają do sprzedaży. W skali roku jest to ponad 100 tys. egzemplarzy. Droga, jaką pojazdy te trafiają do rąk prywatnych odbiorców, często okazuje się bardzo zawiła, także ich stan techniczny bywa dyskusyjny.

Na ogół auto pofirmowe kojarzy się z atrakcyjną ceną i wyeksploatowaniem. Taki wizerunek dość mocno potwierdzają szalejący po drogach handlowcy, którzy niejednokrotnie dają przykład braku poszanowania nie tylko pojazdu, którym jeżdżą, ale też innych uczestników dróg i przepisów. Jednak tak eksploatowana jest tylko część samochodów służbowych. Nie wolno przecież zapominać, że takich pojazdów używają też inżynierowie serwisu i menedżerowie różnego szczebla. Trzeba wiedzieć, że w zależności od stanowiska zmienia się sposób użytkowania auta.

Handlowiec na ogół jeździ dużo i na krótkich dystansach, co powoduje najszybsze zużycie podzespołów samochodu. Przeważnie jest tak, że im wyższe stanowisko, tym przebieg i ogólne wyeksploatowanie auta będą mniejsze. Oczywiście, bywają odstępstwa od tego, bo nawet wśród handlowców występują istotne różnice, ale zdarza się to naprawdę rzadko. Przykład: w firmie zajmującej się sprzedażą przypraw kuchennych auto jest skazane na jazdę od sklepu do sklepu, często silnik nie zdąży się nawet rozgrzać.

Z kolei handlowiec sprzedający np. koparki pokonuje rocznie podobny dystans, ale odwiedza znacznie mniej klientów. W przypadku menedżerów wysokiego szczebla oraz prezesów firm auto służbowe eksploatowane jest właściwie w podobny sposób jak prywatne. Nie należy więc wszystkich samochodów pofirmowych wrzucać do jednego worka i od razu stawiać na nich krzyżyk.

Oczywiście to, czy warto kupić takie auto, zależy od stanu technicznego, który jest wypadkową nie tylko stylu jazdy, ale też jakości obsługi. Na to z kolei ma wpływ znów bardzo wiele czynników, m.in. to, czy firma sama zajmuje się serwisem, czy też używa samochodów np. na zasadzie wynajmu długoterminowego.

W przypadku dużych flot auta są często obsługiwane w ASO nawet po zakończeniu gwarancji. Bywa jednak tak, że od razu po tym zmienia się warsztat na tańszy, a oryginalne części – na zamienniki. Są przypadki, że fałszuje się wskazania licznika tylko po to, by mniej zapłacić za przeglądy. Najlepiej odkupić auto od firmy, w której przestoje powodują na tyle duże straty finansowe, że oszczędności na serwisie się nie opłacają – samochód zawsze musi być sprawny i gotowy do jazdy. Wtedy umowy serwisowe są tak skonstruowane, by zapewniły najwyższą mobilność floty. Oczywiście, przebieg takich aut często jest abstrakcyjnie duży, ale za to ich obsługa – fachowa i rzetelna, a do tego przeważnie bardzo atrakcyjna cena odsprzedaży.

Niestety, ciekawe oferty raczej nie trafiają bezpośrednio do prywatnych odbiorców. Duże firmy flotowe zazwyczaj sprzedają pojazdy w ilościach hurtowych na specjalnych, zamkniętych aukcjach. Ceny wywoławcze są niższe od rynkowych, ale w licytacji mogą brać udział tylko podmioty gospodarcze zajmujące się zawodowo handlem samochodami. Są to zarówno komisy, jak również salony sprzedaży aut używanych przy ASO.

Często jednak, zanim jeszcze dojdzie do aukcji, najlepsze oferty trafiają w ręce pracowników danej firmy, a czasami to dla nich organizuje się pierwszą aukcję. Dopiero potem auta, które nie zostaną w ten sposób sprzedane, przechodzą do dalszej dystrybucji. Niektóre firmy oferują swoje pojazdy również na ogólnodostępnych aukcjach (można je znaleźć np. pod adresem www.poleasingu.pl), ale w takich przypadkach ceny nie są o wiele niższe od rynkowych – jeśli pojazdów się w ten sposób nie sprzeda, trafiają do hurtowego odbiorcy.

Egzemplarze w najlepszym stanie technicznym, ze stosunkowo małym przebiegiem i pełną dokumentacją serwisową, kupowane są najczęściej do działu aut używanych w salonach firmowych. W niektórych przypadkach jest na nie udzielana nawet 6-miesięczna gwarancja. Taka praktyka ma miejsce np. w Toyocie – ceny takich aut nie są atrakcyjne, ale można w ten sposób kupić pewny pojazd w dobrym stanie.

Co innego najtańsze auta z aukcji, które grupowo trafiają do prywatnych komisów. W tym przypadku ceny są atrakcyjne, lecz zazwyczaj wynika to po prostu z dużego stopnia wyeksploatowania. Kupując taki samochód, początkowo zaoszczędzimy, jednak już po krótkim czasie możemy być zmuszeni do zainwestowania w niego dużo więcej pieniędzy niż w podobny egzemplarz od prywatnego użytkownika.

Generalnie, nie ma się co łudzić, że wśród aut pofirmowych łatwo trafimy superokazję. Zdecydowanie większe jest prawdopodobieństwo kupienia wyjątkowo problematycznego egzemplarza. Trzeba pamiętać też o tym, że auta pofirmowe wystawiane za pośrednictwem komisów mają czasami „wybieloną przeszłość” i „skręcone liczniki”.

Czyje auto warto kupić? Klasa i intensywność użytkowania Samoch odów w firmie zależą od stanowiska

Handlowiec - Handlowcy zazwyczaj jako auta służbowe otrzymują niezbyt bogato wyposażone modele klas A, B lub C. To właśnie ci pracownicy najintensywniej eksploatują swoje samochody. Często przejeżdżają w ciągu roku ponad 50 tys. km, ale najgorsze jest to, że składają się na to głównie krótkie dystanse, a wieczny pośpiech zmusza handlowca do ostrego stylu jazdy. Auto po nim bywa więc zazwyczaj mocno zużyte.

Inżynier serwisu - Specjaliści techniczni (serwisanci itp.) mają nieco inny styl pracy, a przede wszystkim dziennie odwiedzają mniej miejsc. Nie znaczy to, że przebiegi ich aut będą mniejsze niż w przypadku handlowców, jednak są one na ogół wynikiem pokonywania dłuższych tras. W takich warunkach wolniej zużywają się takie elementy jak sprzęgło czy układ hamulcowy. Ta grupa pracowników jeździ też na ogół autami nieco lepszej klasy, np. kompaktami lub z segmentu D.

Menedżer - W przypadku stanowisk kierowniczych samochód zazwyczaj nie jest podstawowym narzędziem pracy, ale stanowi formę premiowania. Dlatego menedżerowie otrzymują bogato wyposażone modele klasy średniej, a w niektórych przypadkach – także wyższej. Takie auta nie przypominają wyglądem pojazdu firmowego, nie są też tak intensywnie użytkowane, jak pojazdy pracowników niższej rangi.

Prezes firmy - Prezesi firm jeżdżą (a częściej: są wożeni) samochodami najwyższych klas. Ich auta pełnią funkcję reprezentacyjną, więc zazwyczaj utrzymywane są w bardzo dobrej kondycji. Przebiegi mogą być bardzo różne, ale jeśli są wysokie, to raczej wynikają z długich krajowych lub międzynarodowych wyjazdów. Odsprzedawane auta tego typu są zazwyczaj atrakcyjną ofertą, alenajczęściej trafiają w ręce pracowników danej firmy.

Coraz częściej firmy decydują się na oszczędności w obsłudze Aut - Serwisowanie samochodów to dla wielu firm nie tylko duże koszty, ale i problemy – angażowanie czasu i pracowników. Dlatego też właściciele dużych flot chętnie korzystają z usług firm zajmujących się zarządzaniem flotami pojazdów (car fleet management).

Przejmują one na siebie m.in. ubezpieczenie, przeglądy, naprawy, koszty wymiany opon. Firma użytkująca samochody i pozostająca ich właścicielem (najczęściej są one wyleasingowane) otrzymuje co miesiąc fakturę na z góry wynegocjowaną kwotę lub podlegającą zmianom w zależności od wykonanych napraw. Również w przypadku leasingu operacyjnego rata czynszowa może obejmować pełną obsługę samochodu.

Pozbycie się problemów z zarządzaniem flotą jest też jedną z zalet coraz popularniejszego wynajmu długoterminowego. W takim przypadku użytkownik auta nie jest jego właścicielem i płaci tylko miesięczne raty wynajmu, a utrzymanie mobilności pojazdu leży w gestii jego właściciela. Wbrew pozorom przekazanie obsługi pojazdów wyspecjalizowanym w tym firmom jest dla przedsiębiorców korzystne. Przede wszystkim dlatego, że firmy car fleet management negocjują ceny usług i części z pozycji hurtowników.

Mniejsze jednostki gospodarcze, używające kilku aut firmowych, na ogół samodzielnie dbają o ich stan i po upływie gwarancji zazwyczaj rezygnują z usług ASO i części oryginalnych. Jednak są firmy, dla których mobilność floty jest wyjątkowo cenna. W umowie wynajmu mają one np. zastrzeżoną obsługę tylko w ASO i z wykorzystaniem oryginalnych podzespołów, nawet po zakończeniu gwarancji. Oczywiście, nie wszystkie firmy świadczące usługi zarządzania flotą są zawsze uczciwe, bo im więcej zapłacą za naprawy, tym mniejszy osiągną zysk. Starają się więc uzyskać mobilność obsługiwanych aut tanim kosztem, np. stosując najtańsze zamienniki albo tani olej silnikowy za pół ceny.

Gdzie można kupić auta poleasingowe? - Niestety, prywatnej osobie trudno będzie dotrzeć do najatrakcyjniejszych ofert. Duże firmy zarządzające flotami sprzedają auta poleasingowe na specjalnych aukcjach dostępnych tylko dla firm zajmujących się handlem pojazdami, czyli np. dilerów i komisów samochodowych. Przykładem może być ogólnoeuropejski portal www.BCA-group.com. Natomiast dostępne dla wszystkich aukcje można znaleźć np. na stronie www.poleasingu.pl.

Auta oferowane bezpośrednio przez firmę zarządzającą flotą na ogół mają rzetelne opisy stanu technicznego i pełną historię serwisowania. Ceny są atrakcyjne, ale nie zawsze na tyle, by zrównoważyły duży przebieg. Mniej rzetelnie opisywane są auta oferowane przez pośredników. W takich przypadkach fałszowanie dokumentacji serwisowej, ukrywanie powypadkowej przeszłości czy cofanie licznika są bardzo częste!

TYPOWE USTERKI - Auta Firmowe poddawane są szczególnej eksploatacji. Należy przyjąć, że użytkownicy raczej ich nie oszczędzają – w końcu służą do zarabiania pieniędzy. Przede wszystkim przed zakupem trzeba je dokładnie sprawdzić pod kątem stanu technicznego.

Jak pokazują statystyki, auta służbowe dość często biorą udział w kolizjach. Nawet jeśli nie były nigdy poważnie uszkodzone, zazwyczaj mają jakieś szkody parkingowe – otarcia lakieru, małe wgniecenia. Również wnętrze nosi często ślady intensywnej eksploatacji. Wskazuje na to nie tylko wytarta kierownica, ale też: uszkodzona tapicerka, wypalone papierosem dziury, wygniecione fotele czy nieświeży zapach. Najgorsze są jednak skutki agresywnego stylu jazdy, a tym handlowcy zazwyczaj się charakteryzują.

Cierpi z tego powodu np. skrzynia biegów, która często w autach firmowych ma już mocno zużyte łożyska lub synchronizatory – wystarczy krótka jazda próbna, by to wykryć. Szybciej niż w normalnych samochodach zużywa się też zawieszenie. Agresywny styl jazdy źle znoszą także silniki, w szczególności diesle. Mogą mieć już mocno zużyte układy wtryskowe, turbosprężarki i dwumasowe koła zamachowe. Należy liczyć się również z tym, że motory takich aut będą zużywać dużo oleju, czego wcześniej nie da się sprawdzić.

Formalności prawne - Zakup Auta poflotowego rządzi się w zasadzie takimi samymi prawami jak w przypadku innych pojazdów. Podstawy upoważniające do zarejestrowania to: dotychczasowy dowód rejestracyjny, karta pojazdu, ubezpieczenie i faktura zakupu wystawiona przez firmę będącą dotąd właścicielem auta (czyli wpisana w dowodzie) bądź pośrednika, jeśli jest podmiotem gospodarczym.

Gdy pośrednik okazuje się osobą prywatną, musi dołączyć do umowy sprzedaży również fakturę zakupu auta od poprzedniego właściciela. Sprawa własności nie zawsze jest taka oczywista, bo w przypadku najbardziej popularnego sposobu finansowania aut firmowych, czyli leasingu, właścicielem prawnym jest firma leasingowa, a podmiot w praktyce korzystający z samochodów – tylko użytkownikiem.

Podobnie wygląda to w przypadku coraz popularniejszego wynajmu długoterminowego – firma użytkująca pojazdy nie jest ich właścicielem i nie może ich sprzedać. Jeśli auto zostało kupione na kredyt, to aby można je było sprzedać, w dowodzie musi znaleźć się informacja o spłacie zadłużenia. Warto to zweryfikować w rejestrze zastawów bankowych.

Cesja umowy. Auta w okresie trwania umowy leasingowej nie można zazwyczaj sprzedać, bo wycofanie się z niej jest zbyt kosztowne. Niektórzy przedsiębiorcy próbują się jednak pozbyć niechcianych aut i proponują cesję umowy leasingowej – zobowiązania przejmuje inna firma.

PODSUMOWANIE - Auta poleasingowe są najatrakcyjniejsze dla małych firm, które chcą kupić tańszy, używany samochód i skorzystać z możliwości odliczenia podatku VAT – szczególnie dotyczy to samochodów po leasingu operacyjnym, w którym kwota wykupu jest stosunkowo wysoka. Niestety, sposób sprzedaży aut pofirmowych okazuje się na ogół tak skonstruowany, że najciekawsze oferty nie trafiają w prywatne ręce. Szansa na okazję jest wtedy, gdy mamy znajomych wśród pracowników firm leasingowych, czyli możemy wziąć udział w wewnętrznym przetargu. Mimo wszystko należy pamiętać o tym, że auta firmowe służą do zarabiania pieniędzy i nikt nie szanuje ich tak, jak własnych.