Pogoda nas nie oszczędza. Zaledwie kilka dni temu hucznie witaliśmy lato, a już doświadczamy załamania aury. Ostatnie noce były dramatyczne dla mieszkańców terenów województwa śląskiego, mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego. To oni najdotkliwiej odczuli wyraźną zmianę frontów atmosferycznych, jakie zawładnęły teraz Polską.

Tylko na Warmii, w miejscowości Bisztynek, 10-minutowa burza gradowa uszkodziła blisko tysiąc domów i obiektów użyteczności publicznej. Potężny grad wielkości pomarańczy niszczył dachy, elewacje domów, uprawy na polach, ogródki oraz samochody.

Tomasz Jezierski, dyrektor zarządzający sieci S-PLUS zauważa, że ostatnia nawałnica, jaka nawiedziła Polskę, była fatalna w skutkach dla karoserii setek aut. - W ostatnim czasie zauważyliśmy wzrost zainteresowania usuwaniem skutków gradobicia. Na terenie całej Polski zgłaszają się do nas poszkodowani kierowcy, którzy pragną przywrócić dawny wygląd swojego auta - mówi Tomasz Jezierski. - Żyjemy w czasach zmian klimatycznych. Dlatego takie sytuacje, jakie znamy z ostatnich dni, niestety będą częstsze. Nie możemy tego zmienić, możemy jednak skutecznie zapobiegać powstawaniu uszkodzeń, np. zapewniając swojemu autu schronienie - przestrzega.

Po każdej nawałnicy trzeba posprzątać, wyliczyć straty, naprawić zniszczenia. Także te związane z uszkodzeniami karoserii aut. Likwidacja skutków gradobicia nie jest już jednoznaczna z rozległymi pracami lakierniczymi, wymianą elementów nadwozia, czy wstawianiem nowego dachu.

Foto: Onet
Zlikwidowane szkody po gradobiciu

- Jeszcze do niedawna szkody spowodowane przez grad wiązały się dla kierowców ze znaczną utratą wartości pojazdu, wysokimi kosztami oraz długim czasem naprawy - przyznaje Tomasz Jezierski. - Chcąc wyjść naprzeciw takim sytuacjom, stworzyliśmy nowatorską usługę usuwania skutków gradobicia. Szybką, bez demontażu elementów uszkodzonych oraz łagodną dla portfeli kierowców.

Specjaliści z salonów S-PLUS wgniecenia będące efektem gradobicia usuwają bez konieczności lakierowania. Metoda ta polega na użyciu metalowych dźwigni, którymi wgniecenie delikatnie wypychanie jest od wewnątrz elementu. Jest to sposób naprawy wymagający precyzji i doświadczenia nabytego przez ćwiczenia, a także pracę przy usuwaniu skutków gradobić. W miejscach niedostępnych od wewnątrz wzmocnienia, profile zamknięte) stosuje się metodę pullingu.

Charakterystyczną cechą omawianej metody jest to, że wgniecenia po gradobiciu usuwane są od zewnątrz poprzez wyciąganie przyklejanych do lakieru plastikowych uchwytów. Efekty są rewelacyjne dla karoserii, która pozostaje nienaruszona i dla właściciela auta, którego portfel również nie zostaje nadwyrężony. Jak to się dzieje?

Oryginalna powierzchnia lakieru jest nietknięta, gdyż wgniecenia po gradobiciu są wypychane od środka. Naprawy dokonuje się bez konieczności demontażu elementów, co przyspiesza czas naprawy, a także obniża jej ostateczny koszt nawet do 60 proc. - Każda ingerencja lakiernicza obniża wartość auta, a usunięcie oryginalnej powłoki lakierniczej niesie ze sobą ryzyko naruszenia fabrycznej powłoki antykorozyjnej. Tu nie ma tych problemów. Jest to niezwykle istotne w przypadku sprzedaży auta szczególnie w czasach wszechobecnych czujników grubości lakieru - zauważa Tomasz Jezierski.

Warto dodać, że technologie szybkich napraw S-PLUS są uznawane przez firmy ubezpieczeniowe. Firma współpracuje z czołowymi ubezpieczycielami, uczestnicząc w akcjach likwidacji szkód na terenach dotkniętych gradobiciem. Współpraca ta gwarantuje również naprawy bezgotówkowe.

Foto: Onet
Honda Civic