Napęd elektryczny czy ogniwa paliwowe? Takie pytanie jest… błędne, bo i jedne, i drugie auta mają napęd elektryczny – te samochody poruszają się dzięki silnikom elektrycznym. Na czym więc polega różnica? Na sposobie magazynowania energii. W autach „bateryjnych” wykorzystywany jest akumulator o dużej pojemności, który trzeba ładować z zewnętrznej sieci elektrycznej. Z kolei do aut z ogniwami paliwowymi tankujemy sprężony wodór. W ogniwach dzięki reakcji z tlenem powstają… czysta woda oraz energia elektryczna.

Samochody wodorowe mają sporo zalet, chociażby szybkość tankowania (uzupełnienie zbiorników na 500-600 km trwa kilka minut) oraz duży zasięg. Volkswagen stawia obecnie na rozwój aut „bateryjnych”, ale nie oznacza to zaniechania badań nad konstrukcjami wodorowymi. Taka decyzja wynika z kilku faktów. Główną wadą ogniw paliwowych jest stosunkowo niska sprawność. W porównaniu z silnikiem spalinowym wypada dobrze, jednak przegrywa w kwestii magazynowania energii w akumulatorach. Poza tym proces pozyskiwania wodoru jest energochłonny. Taką opinię podzielają światowej klasy specjaliści – np. profesor Maximilian Fichtner, zastępca dyrektora Instytutu Helmholtza w Ulm ds. pozyskiwania energii w wyniku procesów elektrochemicznych i wybitny ekspert w dziedzinie badań nad wodorem, zauważa: Absolutnie nie mam nic przeciwko wodorowi jako substancji pozwalającej magazynować energię. Tyle że trzeba go stosować tam, gdzie ma to sens, czyli raczej nie w samochodach osobowych, lecz w zastosowaniach stacjonarnych.

Badania wykazują też, że zakup auta elektrycznego już niedługo może być atrakcyjny ekonomicznie. Z jednej strony to zasługa coraz tańszych samochodów o niskich nakładach na serwis i prąd, z drugiej tego, że po wprowadzeniu normy Euro 7 (co może stać się już około 2025 r.) pojazdy spalinowe staną się droższe. Podobny los czeka paliwa kopalne.

Foto: Volkswagen/Horvath & Partners
Elementy samochodu z napędem wodorowym
Foto: Volkswagen/Horvath & Partners
Samochód wodorowy czy "bateryjny"? Porównanie strat energii – auto z dużym akumulatorem wykorzystuje finalnie 76 proc. energii, zaś samochód z ogniwami paliwowymi – jedynie 30 proc.