• Superosiągi w małym samochodzie – duża frajda plus mały komfort
  • Wyścigowe gadżety sprawiają, że auto jest nie tylko szybkie, lecz także bezpieczne
  • Ograniczenie liczby wyprodukowanych Mini JCW GP podnosi ich prestiż
  • Układ jezdny zestrojony pod kątem sprawiania radości z jazdy

Przed nami odcinek bawarskiej autostrady bez ograniczeń prędkości. Siedzimy w autku, które pędzi. Co tam pędzi – wyrywa do przodu jak kula armatnia. Gna, idzie jak burza, trochę przy tym trzęsąc i podskakując...

To Mini osiąga 306 KM z dwulitrowego, czterocylindrowego silnika, 450 Nm trafia na półosie napędowe, co pozwala rozwinąć 100 km/h w 5,2 s od startu. Przede wszystkim jednak to małe auto nie ma (inaczej niż jego więksi bracia z BMW) ograniczenia prędkości maksymalnej i zgodnie z papierami jedzie nawet 265 km/h. Dwa-sześć-pięć w Mini! Ponieważ autko ma tylko 3,85 m długości i rozstaw osi 2,5 m oraz zawieszenie sztywne jak gokart, więc trzęsie nami i podrzuca. Brzmi jak dobra zabawa, ale nie całkiem jest nam do śmiechu, gdy przy 260 km/h w zakręcie, który robi się coraz ciaśniejszy, nasz bawarsko-angielski przyjaciel na semislickach (225/35 R 18) na drobnej nierówności nawierzchni staje się nerwowy. A tak między nami: 260 km/h na liczniku, a pedał gazu wcale jeszcze nie jest w podłodze. Rozumiecie?

Mini John Cooper Works GP – mocne hamulce na wszelki wypadek

Szybki, twardy, ciasny. Cóż, można się z tej niewygodnej sytuacji szybko wyswobodzić. Czasem dobrze jest mieć do dyspozycji na przedniej osi układ hamulcowy z 4-tłoczkowymi zaciskami nieruchomymi i wentylowanymi tarczami o wielkości 360 x 30 mm. Plus wszystkie pozostałe gadżety ze sportu wyścigowego. Po tym doświadczeniu możemy powiedzieć: pędzi jak wiatr i staje w miejscu jak wryte.

Mini John Cooper Works GP to długa nazwa dla krótkiego auta. Taki superszybki wariant to nic nowego. W 2006 roku wszedł zestaw GP (GP Kit), a w 2013 – osobna wersja o mocy 218 KM. Jednak ten tu to prawdziwie piekielny wynalazek. BMW zainstalowało mu wspomniany dwulitrowy, 306-konny silnik z aktualnego M135i, tyle tylko, że Mini nie ma napędu 4x4, lecz na przód i jest o wiele lżejsze. Podczas gdy masa „jedynki” to 1,6 t, Mini GP waży tylko 1255 kg. Nasze auto testowe było nawet o 50 kg lżejsze, bo pozbawione nawigacji i klimatyzacji, żeby obniżyć masę. No tak, bez kierowcy – trzeba go doliczyć.

We wnętrzu sportowe fotele z doskonałym podparciem, za nimi brak tylnej kanapy, za to poprzeczna aluminiowa belka polakierowana na czerwono. Wygląda równie groźnie, jak cała reszta wyścigowego oprzyrządowania. Jak choćby spoiler dachowy, przypominający potężne skrzydło. Albo karbonowe poszerzenia błotników, pozwalające na zastosowanie większego rozstawu kół i szerszych opon. A ponieważ mamy do czynienia z Mini, wszystko to może być spersonalizowane. I tak na karbonowych osłonach kół można nadrukować nazwisko właściciela, tak samo na gumowej części nad schowkiem przed pasażerem.

Mini John Cooper Works GP – tylko 35 sztuk w Polsce

Mini wyprodukuje dokładnie 3 tys. egzemplarzy swojej Formuły 1, z czego 35 sztuk trafi do Polski. Każda z nich ma już swojego nabywcę – rozeszły się w przedsprzedaży. I to mimo ambitnej ceny 203 161 zł, której za Mini John Cooper Works GP żądano. Cóż, tak to jest z limitowanymi seriami. Są po to, żeby ci, co je kupią, poczuli się lepiej. A czasem sprzedali takie auto z zyskiem, nawet nim nie jeżdżąc. Warto? A kto bogatemu zabroni?

Już mieliśmy wyrazić nasz entuzjazm dla zakupu tego samochodu, ale jedziemy właśnie Mini i natrafiliśmy na poprzeczną nierówność jezdni, i trochę nas zmroziło. Swoją drogą to niesamowite, jak ten wyścigowy maluch daje się wmanewrować w ciasny zakręt, jak można nim harcować po krętych drogach. Zero wychyłów bocznych, jedyny ruch, który się tu odbywa, jest skierowany do przodu. Od 1750 obr./min mamy do dyspozycji 450 Nm momentu obrotowego i ten stan utrzymuje się do 4500 obr./min, a to oznacza ucisk w żołądku w każdej sytuacji na drodze. Ośmiostopniowy Steptronic z mechaniczną blokadą dyferencjału tylko wzmaga emocje. Błyskawicznie zmieniasz przełożenia za pomocą łopatek przy kierownicy w górę i w dół, skrzynia gwałtownie wrzuca biegi, podczas przełączania na niższy bieg z układu wydechowego wydobywają się huki, łomot i trzaski, precyzyjnie rzecz ujmując – z dwóch umieszczonych pośrodku końcówek wydechu. W przekroju mają 9 cm średnicy, są więc tak szerokie, że można by w nie wsunąć iPhone’a.

Mini John Cooper Works GP – jeździ jak przyklejone

Tak, to wszystko dalekie jest od politycznej poprawności, tym samochodem można złamać wiele przepisów kodeksu drogowego i narazić się niejednemu ekologowi. Jednak nadal łomocząc, hucząc i świszcząc, pędzimy drogą z dala od autostrady, bo – poza torem wyścigowym – właśnie tu jeździ się tym małym mocarzem najprzyjemniej. Układ kierowniczy został dostrojony spontanicznie i precyzyjnie, trudno pozbyć się wrażenia, że sam przewiduje, kiedy pojawi się zakręt. Gdy już jest, do akcji wkracza mechaniczna blokada dyferencjału, dbając o to, by między lewym i prawym przednim kołem nie doszło do sprzeczki – wysyła więcej napędu do koła z lepszą przyczepnością. Jakie to uczu cie? Jakby posmarowali oponę solidnym klejem.

Po co komu takie auto? To jasne: po nic, ale – jak już wspomnieliśmy – kto bogatemu zabroni?

Mini John Cooper Works GP – naszym zdaniem

Samochód taki, jak to Mini John Cooper Works GP, opiera się wszelkim racjonalnym ocenom – jest twardy, ma tylko dwa miejsca, za to mocy w wielkim nadmiarze, i to wszystko w niemałej cenie. No i co z tego? To czysta radość na kołach – jeździsz i jeździsz, i najchętniej nigdy byś z niego nie wysiadł.

Silnik t.benz. R4/16
Pojemność 1998 cm3
Moc 306 KM przy 5000 obr./min
Maksymalny moment obr. 450 Nm przy 1750 obr./min
Napęd na przednie koła/skrzynia automatyczna 8b
Masa własna 1255 kg
Poj. bagażnika do 816 l
0-100 km/h 5,2 s
V maks. 265 km/h
Śr. spalanie 7,3 l/100 km
Cena 203 161 zł