Kiedy byliśmy mali, bawiliśmy się zdalnie sterowanymi samochodzikami. Gdy ktoś miał taki z silnikiem spalinowym, to był gość. Większość musiała się jednak zadowolić modelami z elektrycznym napędem. Wiele wskazuje na to, że za kilkanaście lat sytuacja będzie wyglądała podobnie, tyle że wśród prawdziwych aut, a nie zabawek.

Warkot silnika = wolność

Petrolheads, czyli tak zwani „benzynogłowi”, to zagrożony gatunek, do którego także i my się zaliczamy. Ponieważ jesteśmy odpowiedzialni za topnienie biegunów i wymieranie misiów polarnych, pijący club-mate hipsterzy patrzą na nas wilkiem. Ale cóż poradzić – brzmienie silnika spalinowego daje nam poczucie wolności. Cieszmy się zatem, dopóki to legalne.

A jest się z czego cieszyć, bo dziś pobawimy się najlepszymi kolekcjonerskimi zabawkami. Wszystkie bez turbo, każda bardzo szybka i hołdująca zasadzie „starej szkoły”: Porsche 911 R, Ford Mustang Shelby GT350 i Morgan 3 Wheeler.

Porsche 911 R, Morgan 3 Wheeler i Ford Mustang Shelby GT350

Najdalej w przeszłość przenosi nas ten ostatni. Trójkołowe połączenie motocykla i samochodu nie ma ani drzwi, ani dachu, ani też przedniej szyby. Dlatego kierowca powinien przyodziać stosowne gogle pilotki, rękawiczki i kożuszek. Żeby dostać się do kabiny, trzeba nastawić się na tortury. Ale gdy już prowadzący umości się za kierownicą, poczuje się jak pilot myśliwca z I wojny światowej. Starter silnika ukryto pod zaślepką, między instrumentami przykręconymi na stylowe wkręty. Dwucylindrowy, dwulitrowy silnik, wiszący na dziobie, robi niezły hałas, napęd trafia oczywiście na tył za pomocą 5-biegowej skrzyni z Mazdy MX-5. To dobry wybór, bo mechanizm wybierania przełożeń jest precyzyjny, a lewarek ma krótki skok. I jest to w zasadzie jedyny w miarę nowoczesny element tego auta.

Jazda to przeżycie. Nie tylko widać, jak pracuje przednie zawieszenie, lecz także czuć, na jaki listek właśnie wjechaliśmy – dębowy czy bukowy. Jeśli kierowca nie ma kataru, to poczuje nawet pot wyprzedzającego go motocyklisty. I sam się spoci, gdy w szczycie zbyt szybko zaatakowanego zakrętu wciśnie hamulce. Wówczas 3 Wheeler staje się bezlitośnie podsterowny. Elektronicznych aniołów stróżów brak.

Pożegnanie Forda z V8

Kolejne auto dla kierowcy pochodzi od producenta, który zapowiedział, że w 2021 r. będzie oferował samochody... bez kierownicy i pedałów. Być może 533-konne Shelby GT350 to pożegnanie Forda z wolnossącymi „V8-kami”. Tym mocniej trzeba docisnąć gaz, żeby posłuchać tego przejmująco głębokiego brzmienia wydechu. Wybieramy tryb Track i podziwiamy, jak 305-milimetrowe tylne opony wysmarowują na asfalcie nonszalancki podpis. Tę sztuczkę Ford ma opanowaną od zarania dziejów. Ale jeżeli w waszych głowach Mustang nadal tkwi w szufladce „prosty jak cep”, to pora go stamtąd wyjąć. Tylne zawieszenie jest bowiem wielowahaczowe. Amortyzatory mają regulowaną twardość. I to jeszcze nie wszystko. Tym samochodem Amerykanie po raz kolejny dowodzą, że potrafią budować torowe zabawki. Zgoda, plastik w kokpicie nie robi najlepszego wrażenia, ale powiedzmy sobie szczerze: who cares? Skoro silnik z krzyżowym (czopy przestawione o 180 stopni) wałem korbowym wkręca się jak dziki do 5000, nie, 6000, 7000..., to jeszcze nie koniec! 8000 obrotów na minutę. Czaaad!

Czy może być coś jeszcze lepszego od Mustanga? Może, ale to też trochę zależy od preferencji. Bo Porsche 911 R ma o 2 cylindry mniej niż auto Forda i „tylko” 4-litrowy silnik, ale ta maszyna wrzeszczy jak rasowa wyścigówka i zapewnia jeszcze lepsze osiągi niż V8 Mustanga. To najbardziej „911-kowa 911-ka” z „911-ek”. Surowa, ale nie spartańska, jak GT3 RS. Delikatniejsza z wyglądu przez brak rozbudowanego ospoilerowania. I jedyna w palecie, która może mieć połączenie wolnossącego silnika i 6-biegowej skrzyni ręcznej.

Idealnie skocznym, precyzyjnym lewarkiem popędza się 500-konnego boksera, który maksymalną prędkością obrotów dorównuje Mustangowi. Tyle że w odróżnieniu od wspomnianego RS-a to 911 nie zostało bezlitośnie podporządkowane osiągom na torze, urywaniu setnych sekundy przy użyciu nadludzko szybkiej przekładni PDK. O nie, tu człowiek ze swoim kunsztem jazdy jest pożądany, wręcz angażowany. A to wszystko dla jego przyjemności.

Osiągi są porażające: w 3,8 s „do setki”, pod warunkiem że sprawnie pracujesz prawą ręką. 323 km/h prędkości maksymalnej to i tak o wiele więcej, niż się spodziewaliśmy. Czas okrążenia Nürburgringu? Złe pytanie, drogi Czytelniku. Wróć do poprzedniego akapitu i je przemyśl.

Mamy faworyta

Tak, Porsche 911 R jest naszym faworytem w tej trójce. Dostarcza doznań bez filtra i pozwala się świetnie kontrolować. Jest lepsze, niż nam się śniło, i stawia nie kropkę, lecz wykrzyknik na końcu ścieżki rozwoju wolnossących bokserów w Zuffenhausen. Więcej takich konstrukcji raczej nie będzie, dlatego klienci zdążyli wykupić ten model jeszcze przed oficjalną premierą. Ale jakie to ma znaczenie przy tej cenie?

Porsche 911 R, Morgan 3 Wheeler i Ford Mustang Shelby GT350 - naszym zdaniem

Jeżeli dysponujecie odpowiednim kapitałem, koniecznie wstawcie do swojego garażu któreś z powyższych aut. Za kilkanaście lat ich wartość wzrośnie, bo wśród nowych modeli już nic podobnego nie znajdziecie. Będą za to samochodziki na baterie. Ciche, gdzieniegdzie może nawet ekologiczne (o ile ładowane „zielonym” prądem) i miłe dla misiów polarnych.

Porsche 911 R Morgan 3 Wheeler Ford Mustang Shelby GT350
Silnik benz. B6, z tyłu wzdłużnie benz. V2, z przodu wzdłużnie benz. V8, z przodu wzdłużnie
Pojemność 3996 cm3 1983 cm3 5163 cm3
Moc maks. 500 KM/8250 obr./min 82 KM/5250 obr./min 533 KM/7500 obr./min
Maks. moment obr. 460 Nm/6250 obr./min 140 Nm/3250 obr./min 582 Nm/4750 obr./min
Napęd tylny/skrzynia manualna 6b tylny/skrzynia manualna 5b tylny/skrzynia manualna 6b
Masa własna 1370 kg 525 kg 1705 kg
0-100 km/h 3,8 s 6,0 s 4,0 s
Prędkość maks. 323 km/h 185 km/h 275 km/h
Cena 189 544 euro 44 900 euro 84 000 euro