Aston Martin V8 Vantage Roadster - Od pierwszego wejrzenia

Ewa Czechowska
Ewa Czechowska
Patrzenie nic nie kosztuje, ale żeby wsiąść i odjechać, trzeba zapłacić majątek. Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Zwłaszcza gdy mają do czynienia z samochodową sztuką przez duże "S". Składają się na nią nie tylko wygląd i osiągi, ale również atmosfera, którą roztacza, oraz prestiż. Także ekskluzywność i jakość. Bo Aston Martin to nie jest samochód pospolity. Wita kierowcę hasłem: "Beauty, Power, Soul" - "piękno, moc, dusza" - wyświetlanym na desce rozdzielczej. Inaczej niż zwykły lud, kierowca Vantage'a uruchamia swój pojazd za pomocą kryształowego przycisku. Kokpit nie jest jak niegdyś dziełem mistrza stolarstwa - współczesny pokryty został aluminium i włóknami węglowymi w szlachetnych odcieniach szarości. Duża masa własna (1710 kg) daje się we znaki w środkowym zakresie obrotów. Na szczęście układ silnika - centralnie za przednią osią - gwarantuje optymalny rozkład masy i nisko umieszczony środek ciężkości. Kombinacja długich rozstawów kół i osi oraz szerokich opon powoduje idealne trzymanie się drogi, któremu niestraszne prawie żadne przyspieszenie poprzeczne. 4,3-litrowe V8 okazuje się utalentowanym muzykantem ulicznym. Do 4 tys. obrotów mknie się przyjemnie cicho, ale w zakresie 4-8 tys. obr./min silnik pracuje przy akompaniamencie dźwięków, które łapią za serce. Ta muzyka jest nie tylko źródłem emocji, ale i niezłych osiągów - przyspieszenia od startu do "setki" w 5,0 s i maksymalnej prędkości 280 km/h, jak podaje producent. Zużycie paliwa? Nominalnie 15 l/100 km, przy większej dawce temperamentu trudno zejść poniżej 20 l. Na górskiej trasie w okolicach Mont Ventoux Vantage pokazuje, na co go stać. Przy temperaturze 4 st. C sprawia, że kierowca się poci, próbując zetrzeć gumę z Pirelli P Zero tak, że 19-calowe polerowane alufelgi pokrywają się ciemnym pyłem. Układ kontroli stabilności DCS nie zna stopnia pośredniego - albo idzie na całość, albo nie działa wcale. W drugim przypadku muchy rozbijają się przede wszystkim o boczne szyby, bo bokiem znaczy w tym aucie rzeczywiście ustawienie się w poprzek. Kierownica od oporu do oporu ma wprawdzie tylko trzy obroty, ale jak na auto sportowe pracuje za mało bezpośrednio. Szef Astona Martina Ulrich Bez tłumaczy: "Spokojna reakcja doskonale pasuje do Vantage'a. Hamulce też działają z liniowo narastającą siłą. Ten samochód zaprasza do przejażdżek, nie do rozrabiania". Aston Martin przewyższa konkurencję umiejętnością obchodzenia się z kiepską nawierzchnią - brawurowo radzi sobie z paskudnymi nierównościami. Jego tajemnica to komfort i stabilność, które budzą zaufanie, a to z kolei jest kluczem do (prawie) nieograniczonej przyjemności z jazdy. Na koniec jednak o pieniądzach. Wraz z ważnymi dodatkami, jak ksenony, nawigacja i przekładnia Sportshift ze zmianą biegów za pomocą łopatek przy kierownicy, Roadster kosztuje ok. 135 tys. euro. Czy miłości od pierwszego wejrzenia nie dałoby się rozłożyć na raty?
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Ewa Czechowska
Ewa Czechowska
Powiązane tematy: Nowe

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu