Trzy lata później już wiadomo – ówczesne wypowiedzi Schreyera, że w Volkswagenie czuł się trochę tak, jak rysownik tworzący kolejny odcinek komiksu o Lucky Luke’u, podczas gdy w Kii ma szansę zaprojektować coś naprawdę od zera, nie były nic nieznaczącymi deklaracjami. Kolejne modele sprawiają, że Kia produkująca wcześniej poprawne technicznie, ale nijakie stylistycznie samochody zyskała rozpoznawalną twarz, co wraz z wybudowaniem fabryki na Słowacji i zaproponowaniem świetnych warunków gwarancyjnych stało się kluczem do rynkowego sukcesu w Europie.

Zakończona właśnie wystawa w Genewie była dobrą okazją do światowej premiery mikrovana, plasującego się w gamie modelowej Kii pomiędzy Rio (No2) i cee’dem (No4).

W dziele utalentowanego głównego stylisty europejskiego oddziału Kii Francuza Gregory’ego Guillaume’a widać wyraźne wpływy współpracy z Peterem Schreyerem. Choć to na razie model studyjny, jak zwykle w takich sytuacjach celowo przerysowany stylistycznie, decyzja o wprowadzeniu auta na rynek została już podjęta. Publiczną prezentację wersji produkcyjnej zaplanowano na wrześniowy salon we Frankfurcie. Prace nad nią są już mocno zaawansowane, a w internecie krążą zdjęcia zamaskowanego pojazdu testowanego w surowych warunkach klimatycznych północnej Szwecji.

No3 ma długość 4,05 m, czyli nieco większą od typowych przedstawicieli segmentu B, jest jednak od nich znacznie wyższy (1,60 m). Duży rozstaw osi (2,62 m) pozwala wygospodarować wnętrze, które przestronnością dorównywać ma co najmniej samochodom klasy kompakt. W modelu studyjnym można je podziwiać przez szklaną taflę dachu przeciętego ukośnym pałąkiem przeciwkapotażowym. Kształt foteli i rodzaj tapicerki na pewno ulegną zmianie w wersji produkcyjnej, ale dobre proporcje nadwozia oraz duża ilość miejsca zarówno z przodu, jak i na przesuwanej, dzielonej kanapie pozostaną niezmienione. Do koncepcji lifestylowego mikrovana nową Kię ma zbliżać także możliwość łatwego przearanżowania wnętrza i dopasowania do zmieniających się potrzeb transportowych.

W konstrukcji wykorzystano podzespoły zapożyczone od koncernowego „brata” – Hyundaia i20. Produkcja nowego modelu ruszyć ma nie w słowackiej fabryce Kii w Żylinie, ale właśnie w nowych zakładach Hyundaia w czeskich Noszowicach. Pod maskę trafią prawdopodobnie (do wyboru) dwa benzynowe silniki 4-cylindrowe 1.4 i 1.6 lub turbodiesel 1.6 z bezpośrednim wtryskiem common rail. Jeśli cena, która w tym segmencie należy do kluczowych argumentów, okaże się atrakcyjna, to na początku 2010 r. Kia będzie ogłaszać udany start  rynkowy kolejnego modelu.

Podsumowanie

Projektowanie niedrogich aut miejskich jest trudniejsze niż luksusowych limuzyn czy samochodów sportowych. Trzeba umieć pogodzić przeciwstawne cechy: niewielką długość zewnętrzną z dużą przestronnością kabiny, dynamiczną sylwetkę ze znaczną wysokością nadwozia, niekosztowne materiały wykończeniowe z atrakcyjnym wyglądem wnętrza. Designerom Kii ta sztuka się udaje – nowe auto zapowiada się estetycznie i funkcjonalnie, choć ostatecznie ocenić będzie je można dopiero jesienią po prezentacji wersji produkcyjnej. Już teraz jednak widać, że koreański koncern docenił europejskiego klienta, przygotowując kolejny model z wyraźnym uwzględnieniem jego upodobań i potrzeb. Mam nadzieję, że pogłoski o rezygnacji ze słownych nazw, takich jak cee’d czy Soul, na rzecz oznaczeń numerycznych się nie potwierdzą i No3 otrzyma dźwięczne imię pasujące do charakteru auta.