• Crafter mimo swoich ogromnych gabarytów jeździ jak dużo mniejsze pojazdy dostawcze
  • Wysoka kabina daje bardzo dobrą widoczność do przodu i na boki, ale przy wyższych prędkościach spalanie wyraźnie wzrasta
  • Pojazd ten ma wzorową obsługę i niewiele mankamentów

Gdy pierwszy raz zobaczyłem prezentowanego Craftera na parkingu u dilera VW, zdziwiłem się jak dużym jest pojazdem z bardzo wysoką kabiną, która w tej wersji dość nienaturalnie odcina się od skrzynki znajdującej się z tyłu. Typowe auto dla ekipy budowlanej? Pewnie tak, pytanie tylko, czy Crafter musi być aż tak wysoki?

Volkswagen Craftera DOKA - kabina z ciężarówki

Wsiadam do środka, w sumie niewiele brakuje, żeby trzeba było mówić, że się tam wdrapuje – w najnowszym Crafter siedzi się bowiem bardzo wysoko. Nie liczyłem, ile to jest metrów od ziemi, ale podczas tygodniowego testu nie spotkałem kierowcy dostawczaka, który siedziałby na moim poziomie. Na poziomie Volkswagena. Mania wielkości? Nie tylko, bo wyższa pozycja za kierownicą daje lepszą widoczność, a ta w Crafterze jest rewelacyjna. Ogromna szyba pozwala na obserwowanie nie tylko tego, co dzieje się na drodze, ale też krajobrazów. Nie chciałbym tylko rano podczas przymrozku jej czyścić, obawiałbym się także o to, że na budowie ktoś ją stłucze i będę musiał za nią dużo zapłacić. Czego brakuje? Mnie osobiście pneumatycznego fotela. Nie, żeby było niewygodnie, bo zawieszenie mimo sztywnej osi i resorów z tyłu daje radę, ale taka wysokość przywodzi mi na myśl dystrybucyjne ciężarówki sprzed kilkunastu lat, a tam przecież płynnie poruszający się na nierównościach fotel jest standardem.

Bardzo dobre wrażenie robi deska rozdzielcza, która nie tylko świetnie wygląda, ale jest także niezwykle łatwa w obsłudze. Materiały rzecz jasna nie są tak dobre, jak w osobowych Volkswagenach, ale można się do nich przyzwyczaić. Jeśli miałeś poprzednią generację albo któregoś z busów T5 lub najnowszego T6, to materiały są tutaj niemalże takie same. Testowany przez nas Crafter miał system utrzymywania pasa ruchu, za który trzeba dopłacić 1575 zł. Działa on dość sprawnie nieco nawet ingerując w tor jazdy, gdy zaczynamy zbaczać z prawidłowej drogi bez użycia kierunkowskazu. Ma to znaczenie np. wtedy gdy dość mocno wieje (a w takich warunkach testowaliśmy ten model). Dodajmy, że Crafter niemal w całości zajmuje pas ruchu, więc system jest w porządku. No tak, ale mówimy tu o niedoświadczonych kierowcach i dobrze wymalowanych drogach. A co się dzieje, gdy zapuścimy się w miejsca przebudów, na których dawno namalowane pasy przecinają się z nowymi i z reguły jest mocny bałagan w oznakowaniu poziomym? Wtedy system zaczyna głupieć. Powiecie i co z tego, przecież można go wyłączyć? Pewnie, że można, ale wtedy na wyświetlaczu między zegarami pojawia się pomarańczowy trójkąt. W nocy rzecz strasznie upierdliwa. Więc jeśli koniecznie chcecie za coś tu dopłacić, to lepiej wybrać poduszkę powietrzną pasażera, która kosztuje 741 zł (seryjny jest tylko airbag kierowcy).

Volkswagen Craftera DOKA - z tyłu mogłoby być lepiej

Wiem, że budowlane pojazdy nie pokonują zwykle długich odcinków, ale nie zmienia to faktu, że o ile z przodu w Crafterze siedzi się bardzo wygodnie (szerokość wnętrza jest w sam raz dla trzech osób), o tyle z tyłu w czwórkę (model ten jest 7-osobowy), nie jest już tak komfortowo. Oparcie tylnej kanapy nie jest także w żaden sposób regulowane, a położono je niemal pod kątem prostym. Oznacza to, że jak w dalszą trasę to na pewno nie z tyłu i nie z kompletem pasażerów. Z tyłu brakuje także schowków na przedmioty i torby. Z przodu jest zdecydowanie lepiej, bo mamy nie tylko półki umieszczone nad przednią szybą, ale też wiele innych.

Pod podwójnym przednim fotelem dla pasażerów znalazło się miejsce na sporej wielkości dodatkowych schowek. Fajnym rozwiązaniem jest także składane środkowe oparcie, które po złożeniu tworzy dodatkowy stolik z cup-holderami. Jeśli miałbym się czepiać Volkswagena, a jak wiadomo jest o to dość trudno, zmieniłbym sposób otwierania klapki wlewu paliwa. Mechanizm, z którym miałem już do czynienia w T5, czyli aby otworzyć wlew, należy najpierw otworzyć drzwi. Niby ma to sens, niestety przy zamykaniu należy pamiętać o kolejności – najpierw klapka wlewu, potem drzwi. Jeśli zrobicie na odwrót, urwiecie klapkę. Wiem, że teraz się ze mnie śmiejecie – bo trzeba być nieprzytomnym żeby tak zrobić. Pewnie tak, ale  mówimy o aucie dostawczym, którym jeździ często wiele różnych kierowców, do tego często o bardzo wczesnych porach. Poza tym widziałem już zbyt dużo urwanych klapek, żeby nie oceniać tego rozwiązania negatywnie.

Volkswagen Craftera DOKA - aerodynamika głupcze!

Produkowany w Polsce Crafter może mieć pod maską nawet podwójnie doładowanego diesla 2.0 o mocy 177 KM. Czy jest on potrzebny w tym modelu? Moim zdaniem nie. W końcu skrzyniowy Crafter to auto na budowę, które rzadko służy do szybkiego przemieszczania się po autostradach. Poza tym, przy wyższych prędkościach znać o sobie daje aerodynamika, a właściwie je brak. Testowym autem, gdy poruszałem się bardzo spokojnie po bocznych drogach w przebudowie, z niewielkim ładunkiem, spalanie utrzymywało się na poziomie 8,5 l ON na 100 km. Rozsądna jazda (100-120 km/h) po drogach krajowych i autostradach skutkowała zaś konsumpcją na poziomie 10,5 l ON na 100 km. Szybsze przemieszczanie się po autostradach (130-140 km/h) powodowało zaś wzrost zapotrzebowania na olej napędowy o 1,5-2 litry!

Dodajmy, że 140-konny silnik w zupełności wystarcza nawet do takiej jazdy, do tego nie dostaje zadyszki podczas wyprzedzania wolniej jadących pojazdów. Zasadniczo bowiem pominąwszy nieco większe gabaryty Craftera, jeździ się nim zupełnie tak jak Volkswagenem T6, a więc prawie identycznie jak dużą osobówką. Muszę przyznać, że jest to dość niesamowite, szczególnie gdy porówna się to z pojazdami dostawczymi sprzed kilkunastu lat. Warto napisać także, że pomimo dużego gabarytu autem tym bardzo łatwo się manewruje, a nie doposażono go w kamerę cofania (już widzę ile by wytrzymała na budowie). Jednak dużo bardziej od niej w Volkswagenie brakowało mi szybki w tylnej ścianie grodziowej, która pozwoliła by na obserwowanie co dzieje się z ładunkiem podczas jazdy.

Volkswagen Craftera DOKA - kupić, nie kupić?

Podsumowując, Crafter robi bardzo dobre wrażenie, bo nie tylko jest pojemnym autobusem dla brygady remontowo-budowlanej, ma sporą i dobrze wykonaną pakę oraz niezłą ładowność (1261 kg), ale także jeździ niemalże jak pojazd osobowy. Na koniec jednak musimy was zatrzymać przed biegiem do salonu po Craftera, bo wynosząca 127 213 zł netto/156 472 zł brutto (za prezentowany pojazd testowy) nie jest szczególnie atrakcyjna. Oczywiście mało kto kupuje tego typu pojazdy za gotówkę, a wtedy wysoka cena rozbija się na miesięczną ratę leasingową, którą dodatkowo można wrzucić w koszty, no ale nie zmienia to faktu, że Volkswagen wysoko się ceni. W testowanym przez nas pojeździe na pewno można by zrezygnować z kilku elementów – bo czy aż tak potrzebny jest aktywny tempomat na budowie za 3524 zł, czy też w pełni automatyczna klimatyzacja za 5742 zł? Ja zrezygnowałbym z radia z kolorowym wyświetlaczem za 2142 zł i oczywiście z systemu utrzymania pasu ruchu i kilku mniej istotnych elementów. To spowodowałoby, że cenę brutto udałoby się utrzymać na poziomie ok. 120 tys. zł brutto, a to już nieco lepiej wygląda.

Volkswagen Craftera DOKA - dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1968 cm3, R4, diesel CR
Moc 140 KM przy 3500-3600 obr./min
Moment obrotowy 340 Nm przy 1600-2250 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa ręczna, napęd na przód
Masa własna/ładowność 2239/1261 kg
Cena od 106 998 zł brutto