Luksusowo wyposażone i pojemne auto klasy wyższej to marzenie wielu kierowców. Niestety, na kupno nowego stać tylko co poniektórych. To może starszy egzemplarz? Wiele bardzo ciekawych propozycji można przecież znaleźć za niewielkie pieniądze, np. w przedziale od 20 do 30 tys. zł. Tyle kosztują m.in. 8- lub 9-letnie Audi A6 i Mercedes klasy E (W211).

Niestety, korzystny zakup to jedno, a koszty utrzymania to drugie. Luksusowe pojazdy wymagają z reguły dość dużych nakładów finansowych podczas eksploatacji. Istnieje jednak taki model, który na tylnej kanapie zapewnia niemal tyle samo miejsca, co wspomniana klasa E, kosztuje względnie mało, jest dość młody, a także tani w utrzymaniu. To Opel Signum – połącznie limuzyny i hatchbacka.

Płyta podłogowa? Pochodzi z Vectry C... kombi. Zastąpienie Omegi – klasycznego sedana z tylnym napędem – tym nietypowym modelem było dość ryzykownym pomysłem. I rzeczywiście – konserwatywni klienci przyjęli Signuma niezbyt ciepło. Dziś, z perspektywy czasu, można zaryzykować stwierdzenie, że chyba niesłusznie. Kilka rozwiązań zastosowanych w Signumie zasługuje bowiem na słowa pochwały.

Osoby, które siedziały kiedyś w Vectrze C Caravan – aucie przecież bardzo przestronnym jak na swoją klasę – po zajęciu miejsca w drugim rzędzie siedzeń tego nietypowego hatchbacka nie będą chciały uwierzyć, że oba modele mają identyczne płyty podłogowe. Inżynierowie z Rüsselsheim „wyczarowali” w Signumie aż 78 centymetrów przestrzeni na nogi (po przesunięciu przednich foteli o metr do tyłu). Co więcej, siedzenia drugiego rzędu można osobno przemieszczać (maksymalnie o 13 cm), a kąt nachylenia oparcia – regulować w zakresie 30 stopni.

Pomiędzy tylnymi fotelami znajduje się malutkie siedzisko, na którym wygodnie będzie tylko niewysokim osobom, i to na krótkich trasach. W prosty sposób można je na szczęście zmienić w wygodny podłokietnik. Warto poszukać Signuma wyposażonego w tzw. asystenta podróży (Travel Assistant), czyli podłokietnik, w którym ukryto m.in. dużą lodówkę oraz wysuwane („lotnicze”) stoliki.

Projektanci Signuma nie zapomnieli również o praktycznych schowkach (np. pod sufitem) ani o składanym oparciu fotela pasażera (umożliwia przewożenie długich przedmiotów). Opel aspiruje do klasy wyższej, dlatego też oferuje bogate wyposażenie seryjne, m.in. 6 airbagów, ESP, klimatyzację, tempomat i elektrycznie sterowane szyby. Wśród aut sprowadzonych z Zachodu często trafiają się egzemplarze ze skórzaną tapicerką i kolorową nawigacją GPS.

Wady? Cóż, ogromna kabina nie mogła rzecz jasna wziąć się znikąd. Wygospodarowano ją kosztem przestrzeni bagażowej, która standardowo ma pojemność zaledwie 365 l, czyli o 15 l mniej niż Astrze III. Po złożeniu tylnych foteli uzyskujemy już przyzwoite 1410 l.

Pod względem konstrukcyjnym Signum nie różni sięod Vectry C: oba modele mają wspólne jednostki napędowe, skrzynie biegów, zawieszenie i kokpit. To dobra wiadomość, bowiem w przypadku ewentualnych awarii właściciele Signuma będą mogli skorzystać z bogatej oferty tanich zamienników. Co ważne, konstrukcja auta (w zasadzie oprócz tylnego zawieszenia) okazuje się na tyle prosta, że z obsługą tego modelu Opla powinien poradzić sobie nawet niezbyt doświadczony mechanik. Mimo bogatego wyposażenia z reguły nie należy się spodziewać kłopotów ze strony rozbudowanego układu elektrycznego.

Opel Signum nie jest rzecz jasna modelem bez wad. W pierwszej kolejności podkreślić trzeba niską trwałość zawieszenia – wymiana tylnych wahaczy aluminiowych wraz z ustawieniem geometrii to wydatek rzędu 1-1,5 tys. zł (poza ASO). Co gorsza, ingerencja mechanika może być konieczna nawet co 60-70 tys. km. Uwaga: początkowo do uszu kierowcy nie docierają żadne niepokojące dźwięki, a usterkę najłatwiej rozpoznać po nierównomiernie zużytych oponach. Egzemplarze z początku produkcji borykały się z wadliwym wyświetlaczem radia i nawigacji (zbyt duży pobór prądu).

W modelach z lat 2003-04 wyposażonych w „automat” dochodziło do rozszczelnienia chłodnicy oleju, w wyniku czego środek smarny ze skrzyni przedostawał się do płynu chłodniczego. W autach wyposażonych w manualną przekładnię sterowaną linkami (wszystkie wersje oprócz benzyniaka 1.8) trzeba się liczyć z niską precyzją zmiany biegów. Z czasem może dojść do całkowitego zablokowania lewarka!

Spośród jednostek napędowych największą popularnością cieszą się oczywiście diesle, które można podzielić na dwie grupy: z wtryskiem bezpośrednim (2.0 DTI/100 i 2.2 DTI/125 KM) i z common railem (1.9 CDTI/100, 120 i 150 KM oraz 3.0 V6 CDTI/177 i 184 KM). Silniki z rodziny DTI oferowano tylko przez pierwsze dwa lata produkcji – dziś są już mocno wyeksploatowane. Na ich korzyść przemawia stosunkowo prosta budowa, narzekać można natomiast na niską kulturę pracy i wysokie spalanie.

Polecamy jednostkę 1.9 CDTI – odznacza się niezłą dynamiką (poza odmianą 100-konną) i nie sprawia zbyt dużych kłopotów podczas eksploatacji. Za niezbyt udany uchodzi diesel 3.0: powszechne są problemy z elektronicznie sterowanym zaworem EGR i pompami wtryskowymi wysokiego ciśnienia. Wiele egzemplarzy boryka się ze źle spasowanymi tulejami cylindrycznymi.

Amatorzy benzyniaków wybierać mogą spośród pięciu jednostek: 1.8/122 i 140, 2.0T/175, 2.2/155, 2.8 V6 Turbo/230 i 250 oraz 3.2 V6/211 KM (wycofana w 2005 r.). W ogłoszeniach często można spotkać wersję 2.2 z bezpośrednim wtryskiem benzyny. Niestety, dużo pali (w mieście nawet 13 l/100 km) i boryka się z nietrwałym łańcuchem rozrządu (wymiana konieczna co 130-150 tys. km; koszt poza ASO to ok. 2 tys. zł).

PODSUMOWANIE - Opel Signum jako nowe auto sprzedawał się kiepsko, ale jako pojazd używany jest bardzo atrakcyjną propozycją. Nie kosztuje dużo, zapewnia wysoki komfort podróżowania i nie zaskakuje swego właścicielausterkami. W razie potrzeby można skorzystać z bogatej oferty tanich zamienników. Uwaga na diesla 3.0!