- Większość producentów oferujących długie gwarancje na swoje samochody, skutecznie zabezpiecza się przed roszczeniami użytkowników, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania usterek
- Wieloletnie gwarancje na samochody nie obejmują wszystkich podzespołów samochodu, a jedynie niektóre
- Zdarzają się wymagania wobec użytkownika zawarte w książeczkach gwarancyjnych, które praktycznie wykluczają możliwość skorzystania z gwarancji w przypadku niektórych usterek i podzespołów
- Bywa i tak, że hasło "siedem lat gwarancji" pojawia się głównie w reklamach — z treści warunków gwarancji wynika, że są to raczej trzy lata i to z "ciasnym" limitem przebiegu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Niektórzy producenci pozwalają każdemu bez zbędnych formalności zapoznać się ze szczegółowymi warunkami gwarancji na sprzedawane samochody — książeczkę gwarancyjną można sobie po prostu ściągnąć ze strony. Często jednak po szczegółowe warunki gwarancji trzeba poprosić sprzedawcę, niemniej ani razu nie spotkałem się z odmową czy jakimkolwiek problemem — to cieszy!
Z długoletnimi gwarancjami na samochody jest jednak ten problem, że zawierają one mnóstwo wyłączeń — chodzi o wykazy części nieobjętych gwarancją bądź też objętych nią tylko warunkowo. W niektórych przypadkach trzeba sporo wiedzieć o konstrukcji samochodu, by móc zorientować się, jakie ma to w praktyce znaczenie. Ot, weźmy automatyczne skrzynie biegów: w większości samochodów spalinowych "nowych" azjatyckich marek instalowane są dwusprzęgłowe skrzynie biegów, które (tak, także w autach europejskich!) przy większych przebiegach lubią się psuć, a ich naprawy są kosztowne. Więc jeśli myślisz, że zajeździsz taką skrzynię biegów i naprawią ci ją za darmo w ramach gwarancji, to raczej się mylisz. Naprawią, ale za pieniądze (dalej dokładniej to wyjaśnię).
Gwarancja na samochód nie obejmuje zużycia. Co to znaczy?
Praktycznie w każdym przypadku gwarancja nie obejmuje zużycia elementów eksploatacyjnych (ale nie mylmy zużycia z wadą elementów eksploatacyjnych!), do których zalicza ją się elementy układu hamulcowego (to jasne), płynów, części rutynowo wymienianych na koszt użytkownika podczas przeglądów. Często jednak katalog części eksploatacyjnych jest — na potrzeby gwarancji — dość mocno rozszerzony.
Przykładowo w Jaecoo z gwarancji (jakiejkolwiek) wyłączone są: "Części zużyte na skutek tarcia lub użytkowania pojazdu oraz podzespoły i czynności regularnie wymieniane lub wykonywane podczas konserwacji pojazdu, w tym czyszczenie, polerowanie, wymiana oleju, regulacja, smarowanie, wymiana filtrów, regulacja geometrii kół i wyważanie opon, akumulatory rozruchowe, świece zapłonowe, paski, tarcze lub klocki hamulcowe, amortyzatory, pióra wycieraczek, bezpieczniki, tarcze sprzęgła, żarówki, inne materiały eksploatacyjne oraz wszelkie inne produkty lub płyny używane do serwisowania i konserwacji (...), a także "części lub komponenty wykazujące oznaki zwykłego starzenia lub zużycia".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoZ prawie wszystkim można się zgodzić, a jednak "prawie" robi różnicę. Dziwi całkowite wyłączenie z gwarancji amortyzatorów czy np. pasków — one przecież mogą się zwyczajnie zepsuć. Dobrze chociaż, że powiedziane jest to wprost, ale jeśli ktoś nie czytał, a większość ludzi nie czyta warunków gwarancji, może poczuć się zawiedziony. Od razu powiem: gwarancja Jaecoo jest prosta i zrozumiała, to jedna z tych lepszych gwarancji, jakimi objęte są chińskie samochody.
Chyba najpiękniej jednak kwestie nieobjętych gwarancją elementów podlegających zużyciu opisuje w warunkach gwarancji marka MG: nie są objęte gwarancją "zużycie lub jakiekolwiek straty będące następstwem zużycia".
Żeby było jasne: także warunki dwuletnich gwarancji wykluczają bezpłatne naprawy elementów naturalnie zużytych, choć w jednym samochodzie ta sama rzecz zużyje się po przejechaniu 100 tys. km, a w innym w połowie tego dystansu — to robi różnicę i prowadzi do sporów. Trzeba więc wiedzieć, że przynajmniej w ciągu dwóch pierwszych lat życia samochodu klient jest chroniony rękojmią, której warunków ani producenci, ani importerzy aut nie mają prawa zmodyfikować. W trzecim roku importerzy mają już większą swobodę.
Jeden zły ruch i tracisz gwarancję. Oto przykład
Zasadniczo pięcioletnia gwarancja samochodów marki Baic mówi o ograniczeniu gwarancji na akumulator do dwóch lat lub 100 tys. km. Wciąż super! Niestety, kolejne zdanie warunków gwarancji brzmi tak: "Dla poprawnego funkcjonowania akumulatora wymagane jest każdorazowe przejechanie dystansu nie krótszego, niż 10 km po każdym uruchomieniu silnika. Gwarancja nie obejmuje wadliwego działania akumulatora spowodowanego eksploatacją pojazdu z naruszeniem postanowień zdania poprzedniego".
Z polskiego na nasze: nie masz żadnej gwarancji na akumulator, bo raczej łatwo sprawdzić, że zdarzyło ci się włączyć silnik, wyjechać za bramę, a potem na chwilę go wyłączyć. Pewnie te akumulatory są wyjątkowo delikatne... A tak serio, to jest to przykład skutecznego zabezpieczania się przed roszczeniami klientów przy jednoczesnym "nawijaniu makaronu na uszy", że coś objęte jest gwarancją, choć nie jest. Także JAC radzi po każdorazowym uruchomieniu silnika przejechać 10 km — albo możesz stracić gwarancję na akumulator. Dobre rozwiązania warto kopiować, podobno naśladownictwo jest najwyższą formą uznania...
Muszę dodać, że ten sam Baic nie chce ręczyć m.in. za trwałość końcówek wtryskiwaczy czy szczotek alternatora i rozrusznika. Serio? Jaki wpływ ma kierowca samochodu na zużycie tych rzeczy? Z czego one są zrobione, że nie podlegają gwarancji?
Dobrze traktuj skrzynię biegów, bo za naprawę zapłacisz
Warto wiedzieć, że nieodzownymi elementami automatycznych dwusprzęgłowych skrzyń biegów są tarcze sprzęgła, które często do złudzenia przypominają sprzęgła stosowane w samochodach z ręczną skrzynią biegów. Automatyczna skrzynia dwusprzęgłowa — jak nazwa wskazuje — ma dwa takie sprzęgła. Z reguły właśnie tarcze sprzęgieł są w tego rodzaju przekładni jej najsłabszym elementem. To elementy, które da się uszkodzić, jeżdżąc albo zbyt dynamicznie, albo zbyt zachowawczo. Naprawy takich przekładni są dość drogie, gdyż wymiana sprzęgieł jest o wiele bardziej skomplikowana niż w ręcznej skrzyni, a do tego zużyciu tarcz towarzyszy często zużycie innych elementów. Koszty napraw bywają zaskakująco wysokie i lepiej nie liczyć na to, że pokryje je gwarant.
To ile naprawdę trwa ta gwarancja na samochód?
W przypadku niektórych, zwłaszcza tych większych chińskich marek, faktycznie gwarancja na samochód trwa — oczywiście z licznymi zastrzeżeniami — przyrzeczone w reklamie pięć czy siedem lat. Ale nie jest to regułą, bo czasami zakres wyłączeń robi wręcz piorunujące wrażenie. Dobra rada: zanim uwierzysz na słowo, przeczytaj warunki podane na piśmie, bo możesz się zdziwić. Przykład? Proszę bardzo: gdy wejdziesz na stronę marki Jetour, na pewno rzuci ci się w oczy baner: "siedem lat gwarancji, 150 tys. km". Siedem lat... Ale zajrzyjmy do książeczki gwarancyjnej, która (doceniam, naprawdę) jest dostępna na stronie. A w niej też mowa o siedmiu latach, ale z bardzo istotnymi zastrzeżeniami, bo np. gwarancja na skrzynię biegów to tylko cztery lata/100 tys. km w zależności, co nastąpi wcześniej.
A im dalej, tym gorzej, bo na wymienione niżej elementy gwarancja wynosi tylko 3 lata/60 tys. km, zwłaszcza limit przebiegu świadczy o tym, że importer ma umiarkowane zaufanie do produktu: "wtryskiwacze paliwa, turbosprężarka, katalizator, tłumik, przepustnica, napinacz i rolki napinające, kompresor klimatyzacji, alternator, rozrusznik, cewki zapłonowe, sondy tlenu, wentylator chłodnicy, wentylator kabiny, pompa oleju, elementy uszczelniające silnika, zaciski, końcówki drążków kierowniczych, gumowe tuleje wału napędowego, łożyska piast kół, amortyzatory przednie i tylne, sprężyny zawieszenia, przeguby kulowe wahaczy, górne mocowania amortyzatorów, tuleje gumowe, stabilizator, drążki stabilizatora, system multimedialny, głośniki, sterownik szyb, czujniki parkowania, sterownik silnika ECU, sterownik PEPS, moduł ABS/ESC, klakson, skórzane i chromowane elementy wnętrza, uszczelki drzwi bagażnika". No cóż... jak ci w takim aucie zepsuje się sterownik silnika, możesz być "ugotowany".
Przyznam, że przekonywanie ludzi, że dostają samochód z siedmioletnią gwarancją, przy takich ograniczeniach jawi mi się jako dość solidne nadużycie. To trochę jak z pralką, którą chciałem kiedyś kupić, bo miała 10-letnią gwarancję na silnik. To były jeszcze czasy kupowania takich rzeczy w sklepie, więc stoję na wprost sprzedawcy i pytam: — Naprawdę silnik w tej pralce wytrzyma 10 lat? Sprzedawca chwilę się zastanowił i odpowiedział filozoficznie: — Tak... silnik tak.
Nie każda gwarancja na samochód jest taka sama. Znajdź cztery różnice...
Na tym etapie wertowania gwarancji na samochody oferowane przez chińskich producentów oraz importerów chińskich samochodów w ogóle nie zdziwiło mnie, że również chiński JAC zasadniczo daje gwarancję na pięć lat, ale wiele rzeczy objętych jest tylko trzyletnią gwarancją. O ile jednak np. Baic w ogóle odmawia gwarancji np. na części gumowe (z wyjątkiem elementów zawieszenia silnika), to JAC jest dużo łaskawszy — za działanie wymienionych dalej części ręczy przez trzy lata/do 60 tys. km. Są to: "elementy układu zawieszenia, takie jak przeguby kulowe sworzni wahaczy, tuleje metalowo-gumowe, tuleje drążka stabilizatora, łączniki drążka stabilizatora, amortyzatory wraz z poduszkami, poduszki silnika i skrzyni biegów i inne, elementy układu kierowniczego, takie jak końcówki drążków kierowniczych, osłony gumowe przekładni kierowniczej; elementy układu przeniesienia napędu, takie jak przeguby oraz osłony gumowe półosi napędowych, łożyska piast, dwumasowe koła zamachowe, wały napędowe (...).
Ogólnie prawie wszystko jest zrozumiałe, prawie, bo jednak łożysko i "dwumas" powinny wytrzymać — moim zdaniem — dużo dłużej. Niepokoi ograniczenie gwarancji do 3 lat/60 tys. km na katalizator i filtr cząstek stałych, a chyba jeszcze bardziej ograniczenie do 3 lat/100 tys. km gwarancji na zestawy audio, nawigację i centra multimedialne. Jak to się zepsuje w — jakby nie było — dość egzotycznym samochodzie...
Musi coś być na rzeczy, bo nawet MG nie ufa swoim multimediom i elektronice w ogóle: "Systemy informacyjno-rozrywkowe i systemy wspomagające kierowcę są objęte gwarancją przez 36 miesięcy lub do przebiegu 72 tys. kilometrów".
Jak szybko naprawią ci samochód na gwarancji?
Zasadniczo: tak szybko, jak będzie to możliwe, ale nie wcześniej. Czy to nie było dość precyzyjne stwierdzenie? To proszę bardzo, oto cytat: "OMODA zobowiązuje się do realizacji napraw w ramach gwarancji w terminie 30 dni od dnia, w którym samochód został udostępniony ASO OMODA pod warunkiem pełnej dostępności części do naprawy w ASO OMODA. W przypadku gdy taka naprawa będzie wymagać użycia części, w których posiadaniu nie jest ani ASO OMODA odpowiedzialna za naprawę, ani Dystrybutor OMODA, taka naprawa zostanie wykonana najpóźniej w terminie sześciu miesięcy od dnia, w którym samochód został udostępniony ASO OMODA".
Sześć miesięcy! Zaprawdę, niektórzy nisko wieszają sobie poprzeczkę. By oddać sprawiedliwość Omodzie, muszę wspomnieć, że inni są niewiele lepsi — a wręcz są mniej konkretni:
- Naprawy gwarancyjne wykonywane będą w terminie 21 dni od dnia dostarczenia pojazdu do Autoryzowanego Serwisu BAIC w celu dokonania naprawy gwarancyjnej. Jeśli z przyczyn niezależnych od Gwaranta lub Autoryzowanego Serwisu BAIC dokonanie naprawy gwarancyjnej w tym terminie nie będzie możliwe, Kupujący zostanie niezwłocznie poinformowany o nowym terminie wykonania naprawy.
- Naprawy gwarancyjne będą wykonywane w terminie do 30 dni kalendarzowych od daty przyjęcia pojazdu do autoryzowanego serwisu JAC. W przypadku opóźnień niezależnych od serwisu lub Gwaranta klient zostanie niezwłocznie poinformowany o przyczynach oraz o nowym planowanym terminie zakończenia naprawy.
- Naprawy gwarancyjne wykonywane będą w terminie 21 dni od dnia dostarczenia pojazdu do Autoryzowanego Serwisu JETOUR W celu dokonania naprawy gwarancyjnej. Jeśli z przyczyn niezależnych od gwaranta lub autoryzowanego serwisu JETOUR dokonanie naprawy gwarancyjnej w tym terminie nie będzie możliwe, kupujący zostanie niezwłocznie poinformowany o nowym terminie wykonania naprawy.
Tak więc, jak wyżej: będą części, to zrobimy. A nie będzie części, to będziemy informować.
Rada: pamiętajcie o rękojmi na samochód! Jeśli kolejny miesiąc jesteście bez auta, bo zepsuło się bez waszej winy, zawsze można rozważyć rozwiązanie umowy. Nie pójdzie to po dobroci, ale jest to do zrobienia.
Długie, ale niepełne gwarancje to nie jest specjalność wyłącznie "chińczyków"
Dawno temu, gdy do Polski wchodziły koreańskie marki samochodowe, ich wyróżnikiem były długie gwarancje — dłuższe niż u producentów zasiedziałych na rynku. Oczywiście, gwarancje producentów koreańskich też nie były pełne, a raczej były pełne wyłączeń, z czasem były one też wielokrotnie modyfikowane.
Obecnie wielu producentów oferuje pakiety serwisowe — są to usługi płatne, które działają np. w ten sposób, że płacisz z góry określoną sumę, ale nic cię nie interesuje, obsługą samochodu zajmuje się autoryzowany serwis. Warto skorzystać, kupując drogi w serwisowaniu samochód!
Ale są też gwarancje bezpłatne, tak jak np. gwarancja "Toyota Relax" — to rodzaj umowy, w ramach której w zamian jedynie za serwisowanie samochodu w autoryzowanym warsztacie jego właściciel może liczyć na bezpłatne naprawy — do 10 lat/185 tys. km. Nie, w żadnym razie nie jest to pełna gwarancja na samochód, jest ona też specyficzna pod tym względem, że obejmuje wyłącznie części i podzespoły samochodu, które są wymienione w warunkach programu. Ale lista tych części jest naprawdę imponująca, a całość można podsumować tak: za to i owo zapłacisz sam, ale prawdopodobieństwo, że dostaniesz gruby rachunek za naprawę silnika, skrzyni biegów czy np. klimatyzacji, jest znikome. Są na liście takie części, na które producenci nowych chińskich marek dają trzy lata gwarancji z limitem 60 tys. km, a tu te same części (np. łożyska kół) podlegają gwarancji do 160 tys. km/10 lat. Da się, tylko trzeba wierzyć w jakość swojego wyrobu i mieć to potwierdzone statystykami: można przypuszczać, że łożyska kół w Toyotach zaczynają się sypać dopiero po 160 tys. km — stąd taki właśnie limit, i jednocześnie dlatego zastępuje on "ogólny" limit 185 tys. km.
Długa gwarancja to korzyść dla producenta
Nie tylko dlatego wieloletnie gwarancje są dobre dla producentów samochodów, że robią wrażenie, iż oferowane auto jest wyjątkowo bezawaryjne i trwałe, lecz także dlatego, że przywiązują klienta do autoryzowanego serwisu i zapewniają stały, regularny dopływ gotówki. Jak zapłacisz w ASO 1100 zł za chińskie klocki hamulcowe, to wszystko zrozumiesz...
W każdym wypadku warunkiem skorzystania z gwarancji dłuższej niż dwuletnia jest bowiem regularny serwis samochodu w ASO. Chodzi nie tylko o przeglądy, lecz także o naprawy, które — co za zaskoczenie — nie podlegają gwarancji, choć klient był przekonany, że podlegają.
Oczywiście, lepiej mieć jakąkolwiek gwarancję niż żadną, ale — jak już wiecie — można przez nieuwagę dostać o wiele mniej, niż się na początku wydaje.
Reasumując...
Jeśli i ty uwierzyłeś, że umiarkowanej jakości samochód wyprodukowany przez całkowicie nieznaną do niedawna firmę jest bezawaryjny i solidny, a przynajmniej niemal bezkosztowy w eksploatacji przez pięć czy siedem lat, to chyba dałeś się uwieść reklamie. Importerzy i producenci tych aut robią promocje, sprzedają auta czasem na niskiej marży, ale nie są samobójcami, by dawać solidną, pełną gwarancję na długie lata. Niektóre z tych kontraktów są warte o wiele mniej niż to, co po cichu dają producenci aut obecni od lat — dają, bo taki jest rynkowy standard.
I żeby było jasne: ja to w pełni rozumiem, że gwarancje są szczątkowe, a im starszy samochód, tym ochrona gwarancyjna bardziej dziurawa. Samochody się zużywają i psują się, czasem tuż za bramą salonu samochodowego — sprzedawcy wiedzą to bardzo dobrze. Dobrze by jednak było, aby także kupujący nowe samochody mieli tę wiedzę — po to jest ten artykuł.
A na koniec ważna uwaga: gwarancja gwarancją, a przecież jest jeszcze rękojmia zapewniona przepisami prawa — ta trwa zasadniczo dwa lata bez żadnej łaski i obejmuje cały, absolutnie cały samochód. Nie wahajcie się z tego prawa korzystać, zwłaszcza jeśli jesteście konsumentami, czyli kupiliście samochód jako osoby prywatne. Konsument w świetle prawa — przynajmniej przez jakiś czas — domyślnie ma rację.