Alfa wyznaczyła sobie naprawdę ambitny cel. Przed końcem przyszłego roku chce mieć gotową wersję produkcyjną nowego dynamicznego coupé o nazwie 4C. Nadwozie wykonano z karbonu. Do tego zaawansowanie technologiczne na najwyższym poziomie.

Matowy, choć wyraźnie połyskujący ciemnoczerwony lakier o nazwie Rosso Lava leży na Alfie 4C (od 4 Cilindro) tak dobrze, jak mała czarna na Monice Belucci. Niestety, dotykać nie wolno. Nie tylko Moniki, lecz także… lakieru Alfy. Szkoda, bowiem karoseria modelu 4C wręcz zaprasza do głaskania. Okazuje się jednak, że widać na niej każdy, nawet najmniejszy odcisk palca. A to zdecydowanie pogarsza efekt. „Ten rodzaj lakieru to nowość, nie wiemy jeszcze, jak sprawdzi się w praktyce” – tłumaczy Alessandro Maccolini, designer z Centro Stile Alfy Romeo.

Alfa obiecuje, że 4C będzie wulkanem energii i emocji: silnik umieszczony centralnie nad tylną napędzaną osią, 2,4 m rozstawu osi, ekstremalnie krótkie zwisy, benzynowe 1.8 turbo o mocy 200 KM, 6-biegowa, dwusprzęgłowa skrzynia, wielowahaczowe zawieszenie z przodu i kolumny MacPhersona z tyłu. Najlepsze jest jednak to, że 4C ma ważyć nie więcej niż 850 kg (4 kg/KM). Jak twierdzi producent, nowe coupé będzie przyspieszać do „setki” w 5 s i rozpędzać się do ponad 250 km/h (ważące 1400 kg Porsche Cayman – jeden z potencjalnych rywali Alfy – wydaje się przy „włoszce” ciężkim klocem).

Tak niską masę modelu 4C włoscy inżynierowie osiągnęli poprzez zastosowanie „diety typu high-tech”. Większość elementów karoserii nowego coupé wykonano z włókna węglowego, a tylną ramę pomocniczą i wzmocnienia – z aluminium. Nie zapadła jeszcze decyzja co do tego, czy karbon zostanie wykorzystany również podczas produkcji seryjnej. Równie dobrze może to być tworzywo sztuczne, wzmocnione włóknem węglowym. Wszystko zależy od ceny. A ta ma wynosić ok. 45 tys. euro – tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Alfy.

Debiut modelu 4C planowany jest na koniec przyszłego roku. Jeśli cenę uda się utrzymać na tak niskim poziomie, to włoskie coupé powinno wywołać na rynku niemałe zamieszanie.

Atrakcyjny styl wnętrza Alfy 4C podkreślają elementy wykonane ze skóry, aluminium i karbonu. Nie brakuje też rzecz jasna drobnych designerskich smaczków, jak np. umieszczona między siedzeniami gaśnica, wyglądem przypominająca automat do kawy marki Gaggia. „Zapożyczenie ze sportu. W wersji seryjnej takiej gaśnicy nie będzie” – studzi nasze emocje Maccolini.

Tym autem Włosi nawiązują wreszcie do chlubnej tradycji marki. Mówiąc krótko: forza Alfa! Czekamy na 4C.