Inspektorzy Transportu Drogowego z Białegostoku zatrzymali na drodze S8 ciężarówkę, której oznaczenie wskazywały, że przewozi materiały wybuchowe. Nie to jednak było powodem kontroli. Uwagę funkcjonariuszy ITD zwrócił mocno wybrzuszony bok naczepy, który wskazywał na to, że źle zabezpieczony ładunek przesunął się podczas jazdy.

Okazało się, że samochód transportował fajerwerki. Niestety, pudła wypełnione wybuchowym materiałem zostały źle zabezpieczone na czas transportu, w wyniku czego podczas jazdy przechyliły się mocno na prawą stronę i oparły na tzw. "firance" naczepy, jak nazywane są jej boczne plandeki. Podczas kontroli okazało się, że kierowca wiedział, co się stało, ale mimo tego kontynuował jazdę, chcąc czym prędzej wyjechać z Polski. Jak twierdził, dopiero po drugiej stronie granicy miał zamiar poprawić ładunek, bo drzwi były zabezpieczone plombą celną. To oznaczało jednak, że z niebezpiecznym ładunkiem opierającym się wyłącznie na „firankach”, chciał przejechać jeszcze ok. 100 km.

Takie tłumaczenie nie wystarczyło inspektorom ITD. Wobec przewoźnika wszczęto już postępowanie.