• Słynny "kredens" czy "duży Fiat" przetrwał w produkcji aż 24 lata. Dłużej produkowano m.in. Ładę 1600 (Rosjanie zaczynali w 1976 r. i wytrwali aż do 2006 r.)
  • Auto można było kupić w PRL-u m.in. za dolary. Przy ówczesnej pensji, stanowiącej równowartość ok 20-30 dolarów, auto wyceniano na ok. 2 tys. dolarów
  • Polski Fiat 125p trafił do wielu państw świata - wśród odbiorców nie zabrakło Egiptu, Chin, Iraku, Fidżi, Japonii czy USA
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Historię Polskiego Fiata 125p można już śmiało rozpoczynać od słów "dawno, dawno temu". Jedno z najpopularniejszych polskich aut z czasów PRL wyróżnia się bowiem bogatą i długą historią. W końcu produkcję rozpoczęto w 1967 r. w niezwykłych czasach, w których Stoczni Gdańskiej nadano imię Lenina, w kinach debiutował film "Sami swoi", w Korei powstał koncern Daewoo, a w powietrze wzbił się jeden z pierwszych egzemplarzy pasażerskiego Boeinga 737.

Fiat 125p i FSO 125p

Kiedy pod koniec czerwca 1991 r. w Fabryce Samochodów Osobowych kończono produkcję już dość przestarzałego modelu pod zmienioną nazwą (FSO 125p) świat zmienił się nie do poznania. Rozpadł się Układ Warszawski, a jednostki wojsk radzieckich rozpoczęły wycofywanie się z Polski. W Warszawie uruchomiono Giełdę Papierów Wartościowych i świętowano premierę Poloneza Caro. Amerykanie zaś rozpoczęli w Iraku operację "Pustynna Burza".

Słynny "kredens" czy "duży Fiat" przetrwał zatem w produkcji aż 24 lata. Nawet w ówczesnej motoryzacji to szmat czasu. Włoski pierwowzór, czyli Fiat 125, utrzymał się w produkcji przez zaledwie 5 lat w Europie i 10 lat w Argentynie. Z kolei rosyjski daleki krewny, czyli Łada 2106, bez trudu pobił wynik z Polski. Rosjanie zaczynali w 1976 r. i wytrwali aż do 2006!

Fiat 125p za dolary

Wbrew pozorom Polski Fiat 125p nie był tak łatwo dostępny, jak auta, które obecnie możemy oglądać w salonach. Początkowo można było skorzystać jedynie z tzw. asygnat, czyli przydziałów dla ówczesnych VIP-ów (wojskowych, urzędników wysokiego szczebla czy zasłużonych partyjnych funkcjonariuszy). Statystyczny Kowalski mógł co najwyżej liczyć na szczęście w ramach systemów przedpłat albo kupno w obcej walucie, która w PRL była dość trudna do zdobycia.

Wystarczyło bowiem ok. 2 tysiące dolarów (lub tzw. bonów), by cieszyć się z nowym samochodem. Ale jak można było odłożyć taką sumę, gdy ówczesna pensja stanowiła równowartość ok. 20-30 dolarów? Z biegiem lat sytuacja stopniowo poprawiała się. W 1975 r. na zmodernizowany model MR75 wystarczyło już ok. 75 średnich pensji.

Przez 24 lata zbudowano ponad milion egzemplarzy, a ściślej 1 445 699 sztuk. Większość, bo aż 874 tys., trafiła na eksport. Znamienne, że wśród nich w kraju pozostało ponad 288 tys. sztuk sprzedawanych w ramach tzw. eksportu wewnętrznego, czyli zakupów w obcej walucie. Pozostałe 586 tys. trafiło do 77 krajów świata. Na liście znalazły się takie lokalizacje jak: Czechosłowacja (82 tys. sztuk), Jugosławia (114,5 tys.) czy Węgry (67,8 tys.). Produkt PRL trafił też poza "żelazną kurtynę". Sporo aut wywieziono do Wielkiej Brytanii (ponad 48 tys.) i Francji (ponad 27 tys.). Wśród odbiorców nie zabrakło także takich państw jak: Egipt, Chiny, Irak, Fidżi, Japonia czy USA.

Fiat się ocknął, czyli żarty z minionej epoki

W historii modelu nie zabrakło modernizacji technicznych jak i zmian w nazewnictwie. W 1983 r., po wygaśnięciu licencji, Polski Fiat 125p zmienił się w FSO 125p. Wówczas żartowano, że oznaczenie FSO to skrót od hasła "Fiat się ocknął”. W istocie ostatnie lata produkcji samochodu to wyraźny spadek jakości i dość wysoka awaryjność. Trudno się dziwić, że model tracił na popularności, gdy bramy FSO opuszczał atrakcyjniejszy Polonez, Czesi proponowali nowoczesną Skodę Favorit, a Rosjanie szczycili się Ładą Samarą. Na dodatek z zagranicy ściągano do Polski znacznie nowocześniejsze używane auta zachodnich marek.

Fiat 125p - dziś to popularny klasyk

Niechciane auto z czasem jednak stało się znów obiektem pożądania. Szczególnie egzemplarze z pierwszych lat produkcji są obecnie najbardziej atrakcyjne dla kolekcjonerów. Wśród najdroższych i najbardziej poszukiwanych egzemplarzy są te, które pochodzą z pierwszej partii produkcyjnej z 1967 r. (wówczas powstało zaledwie 75 sztuk). Obecnie modele z lat 70. wyceniane są już na ponad 50 tys. zł.

Czy chętnych nie zabraknie? Z pewnością miłośników motoryzacji PRL nie brakuje w naszym kraju.