• Nakaz zachowania precyzyjnie określonych odstępów pomiędzy samochodami na autostradach i drogach szybkiego ruchu jest powszechnie ignorowany
  • Wielu kierowców nie wie, że takie przepisy zaczęły obowiązywać, a są i tacy, którzy się z nimi nie zgadzają
  • Teoretycznie maksymalny mandat za niezachowanie odpowiedniego odstępu to 500 zł, ale policjanci nie mają narzędzi, by nowe przepisy egzekwować

Na trasie prowadzącej z Warszawy do Wrocławia (drogi A2, A1 i S8) nic się nie zmieniło po wejściu w życie nowych przepisów, a można nawet odnieść wrażenie, że jazda jest jeszcze bardziej brutalna niż kiedyś: większość kierowców jedzie szybko, ale wśród nich nie brakuje jeszcze szybszych, którzy mają sposób na "maruderów" ciągnących lewym pasem z prędkością 120-140 km/h: najeżdżają z dużą prędkością niemal na zderzak samochodu, który chcą wyprzedzić, straszą i albo zganiają w ten sposób "zawalidrogę", albo decydują się na wyprzedzanie z prawej.

Minimalny odstęp na autostradzie - jedziesz zgodnie z przepisami, to cierp!

Najgorzej czują się ci, którzy jadą lewym pasem i w sumie chcieliby przyspieszyć, ale kilkadziesiąt metrów przed nimi na lewym pasie jedzie inny samochód – więc trzymają dystans, czekając, aż tamten łaskawie zjedzie na prawy pas. Tamten nie zjedzie, bo nie wie, że ktoś ma takie oczekiwania, a na lewym mu dobrze. Ten nie przyspieszy, bo przestrzega przepisów, a może przede wszystkim nie ma ochoty ryzykować, że spowoduje karambol. Pojawia się ten trzeci, który nie będzie czekać: pogania, spycha, przy 130 km/h zbliża się na odległość 10 metrów, "siada na zderzaku". Aż chciałoby się mieć włącznik świateł stopu na desce rozdzielczej... Na w sumie niedługiej trasie trzeba się liczyć z przynajmniej jednym korkiem, ewentualnie z objazdem – bo jednak co jakiś czas ktoś źle wymierzy i jest wypadek albo przynajmniej kolizja.

Minimalny odstęp na autostradzie - przepisy sobie, życie sobie

A miało być tak pięknie: od 1 czerwca obowiązują przepisy, które zakazują jazdy na zderzaku. Obowiązuje zasada niemiecka – minimalny odstęp pomiędzy pojazdami na autostradach i drogach ekspresowych to "pół licznika". Jedziesz 140 km/h – zachowujesz odstęp co najmniej 70 metrów od poprzedzającego samochodu. Jedziesz 100 km/h – obowiązuje przynajmniej 50 metrów odstępu.

Policja, robiąc dobrą minę do złej gry, obiecała surowo ścigać łamiących nowe przepisy. W arsenale Policji są drony i... nagrania z kamerek pokładowych kierowców-donosicieli. Ci, co spieszą się, wiedzą dobrze: to lipa. Dron się średnio nadaje do pomiarów prędkości i odległości pomiędzy pojazdami – jest drogi, wymaga dużego zaangażowania obsługi podczas lotu, konserwacji, ładowania baterii. Nagrania z drona, zanim nabiorą mocy dowodowej, wymagają obliczeń: na podstawie słupków pikietażowych trzeba "wymierzyć" prędkość pojazdów i odległość pomiędzy nimi (oczywiście przybliżoną). Ilu piratów drogowych można w ten sposób namierzyć i ukarać? Na nagrania z kamerek pokładowych też lepiej nie liczyć, bo kto ma nagrywać? Ten, kto "siada na zderzaku" czy ten, kto jedzie z przodu? Potrzebna tylna kamera z GPS-em i pewność, że samemu nie łamie się przepisów, jadąc na lewym pasie...

Minimalny odstęp na autostradzie - system kontrolny z minionej epoki

Rządzi więc bezkarność, bo nikt nie wyposażył policji w kamery automatycznie mierzące prędkość i odległość pomiędzy pojazdami. O doposażeniu systemu fotoradarowego w takie mądre kamerki lepiej nie mówić, bo po pierwsze, muzealna sieć informatyczna CANARD-u nie obsługuje takich funkcjonalności, a po drugie, nie ma do tego nawet podstawy prawnej: mogą mierzyć prędkość i rejestrować przejazdy na czerwonym świetle. Tyle.

Swoją drogą, przepis nie jest do końca jasny: "Kierujący pojazdem podczas przejazdu autostradą i drogą ekspresową jest obowiązany zachować minimalny odstęp pomiędzy pojazdem, którym kieruje, a pojazdem jadącym przed nim na tym samym pasie ruchu. Odstęp ten wyrażony w metrach określa się jako nie mniejszy niż połowa liczby określającej prędkość pojazdu, którym porusza się kierujący, wyrażonej w kilometrach na godzinę. Przepisu nie stosuje się podczas manewru wyprzedzania". Co to znaczy: podczas wyprzedzania? Czy jak zbliżam się do marudera na lewym pasie z dużą prędkością, to wyprzedzam? Czy jak objeżdżam go z prawej, to wolno mi podjechać zbyt blisko do innych pojazdów na prawym pasie? Byłoby dobrze, gdyby ktoś to kierowcom precyzyjnie wytłumaczył – są od tego urzędnicy, prawda? Ale pewnie sami nie wiedzą – też prawda?