W końcu Compass, który do tej pory był tym brzydkim kaczątkiem w rodzinie Jeepa, nie będzie już straszył przechodniów. Druga generacja upodobniła się do większego Cheerokiego. Trzeba przyznać, że zabieg udał się w stu procentach. Warto też podkreślić, że nowy model nie poszedł za ogólnymi trendami w branży i na szczęście nadal będzie można go zamówić z napędem na cztery koła. Co więcej, będzie też dostępny z bardziej rozbudowanym napędem z przełożeniem pełzającym, co jest rzadkością w tym segmencie.

Jeep Compass – udana metamorfoza

Brzydki z zewnątrz, kiepsko wykonany w środku i z dość przeciętnymi właściwościami terenowymi – tak krótko można podsumować poprzednią wersję Jeepa Compassa. Na szczęście druga generacja tego modelu wygląda o niebo lepiej, jest lepiej wykonana i ma imponujące, jak na dzisiejsze standardy, właściwości terenowe. To nie żaden crossover udający, że poradzi sobie w terenie, to stuprocentowy SUV, z dość zaawansowanym i efektywnym napędem 4x4 oraz zawieszeniem, które nie boi się solidnych wykrzyży.

Jednym wspólnym elementem nowego i starego Compassa jest sylwetka boczna. Patrząc z boku na ten samochód widać typowe, kwadratowe nadkola. Trudno się jednak temu dziwić, bo aktualnie, czy to się komuś podoba, czy nie, jest to znak rozpoznawczy wszystkich nowych modeli amerykańskiej marki. Jak tłumaczyli to nam projektanci, kształt ten ma nawiązywać do najsłynniejszych Jeepów w historii marki.

Z przodu i z tyłu z kolei nowy Compass upodobnił się do większego brata – Jeepa Cheerokiego. Co ciekawe technicznie bliżej mu jednak do mniejszego Renegata. Oba auta zbudowano na tej samej płycie podłogowej – w Compasie zwiększono jednak rozstaw osi o 8 cm.

Niby niewiele, ale jednak czuć to we wnętrzu. Dodatkowe miejsce zyskali pasażerowie tylnej kanapy, zyskał także bagażnik – można powiększać tu zarówno głębokość, jak i długość (pojemność bagażnika w zależności od konfiguracji może wynosić od 350 do 430 litrów).

Producent chwali się, że we wnętrzu zastosowano materiały rodem z marek premium. Fakt- kokpit zaprojektowano z gustem – nowocześnie, raczej młodzieżowo – i przede wszystkim solidnie go zmontowano, nic tu nie trzeszczy, ale jeśli chodzi o jakość plastików, do poziomu premium trochę jeszcze brakuje (przynajmniej jeśli mowa o wersji Trailhawk, którą jeździliśmy). Czepiać się można także słabo wyprofilowanych foteli, niby nie jest to auto sportowe, ale można jeszcze nad tym popracować. Także dość trudno przyswoić obsługę systemu multimedialnego. Fakt, mamy tu naprawdę dużo asystentów wspomagania jazdy (podobno jest ich aż 70) i rozbudowaną nawigację, ale nawigowanie po interfejsie można było zaprojektować bardziej intuicyjnie i... ładniej.

Jeep Compass – nie boi się terenu, ani autostrad

Nowy Compass może być wyposażony w dwa systemy napędu 4x4: Jeep Active Drive oraz Jeep Active Drive Low; ten drugi z przełożeniem pełzającym 20:1. Każdy z nich może w razie potrzeby przekazać 100 procent dostępnego momentu obrotowego na każde z kół. Zarówno napęd 4x4 Jeep Active Drive, jak i Active Drive Low są wyposażone w system zarządzania trakcją Jeep Selec-Terrain oferujący pięć różnych trybów jazdy. Tryb Auto, Snow, Sand i Mud oraz Rock – ten ostatni oferowany jest wyłącznie w wersji Trailhawk.

Model Trailhawk ma również podwyższony o 2,5 cm prześwit, płyty osłonowe podwozia, czerwony tylny hak holowniczy, krótszy zwis przedni i tylny oraz kąt najazdu 30 stopni, kąt rampowy 24,4 stopni oraz kąt zejścia 33,6 stopnia. Model też wyposażono w dość duże 17-calowe obręcze kół, ale za to z oponami do jazdy w terenie oraz prześwit 216 mm. Najlepsze jest to, że nie są to tylko puste liczby, wersja Trailhawk naprawdę dobrze radzi sobie poza asfaltem. Podczas prezentacji mieliśmy okazję sprawdzić to w górzystych okolicach Sintry, na przygotowanym przez Jeepa torze. Auto bez trudu podjeżdżało pod dość strome, skaliste wzniesienia. Jeep chwali się, że Compass ma najlepsze możliwości terenowe w swojej klasie i jesteśmy w stanie w to uwierzyć.

To jednak tylko pierwsza dobra wiadomość. Nadspodziewanie dobrze auto radzi sobie także z szybką jazdą autostradową i na krętych górskich drogach. Zawieszenie jest przy tym przyjemnie sprężyste, a Compass przewidywalny i stabilny. Czego chcieć więcej? Może tylko, jak już wspominałem, lepszych foteli.

Dobrym posunięciem jest także system odłączający tylną oś oraz moduł transferu mocy, których celem jest zapewnienie oszczędności paliwa w modelach z napędem 4x4. Na drogach asfaltowych wersje 4x4 są wyłącznie przednionapędowe.

Jeep Compass – silniki

W Europie Compass oferowany będzie z jednym silnikiem benzynowym (1.4-litrowy MultiAir2 Turbo) w dwóch wariantach mocy i dwoma jednostkami wysokoprężnymi. Przy czym słabszy 140-konny benzyniak będzie miał wyłącznie napęd na przód i 6-biegową skrzynię manualną, a mocniejsza 170-konna wersja będzie „czteronapędówką” z 9-stopniowym automatem.

Wśród diesli będzie można wybierać między silnikim 1.6 MultiJet II o mocy 120 KM (320 Nm momentu obrotowego), który występuje tylko w opcji z napędem na przednią oś, a 2.0 MultiJet II w dwóch wariantach mocy: 140 i 170 KM. Obie wersje 2-litrówki będą w konfiguracji 4x4, przy czym słabszą wersję można zamawiać zarówno z manualem, jak i automatem. Takiego wyboru nie ma już w przypadku jednostki 170-konnej – tylko 9-stopniowa przekładnia automatyczna (wersja Trailhawk).

Podczas prezentacji mieliśmy okazję jeździć tym ostanim wariantem. I tu kolejne miłe zaskoczenie, silnik jest przyjemnie elastyczny i tworzy niezły duet ze sprawnym automatem. Jednak jest jedno ale – jak na topową wersję brakuje tu nieco mocy. Auto wydaje się wolniejsze niż wskazywałyby na to parametry. Sprawne rozpędzenie wymaga trochę cierpliwości. Za to do uszu podróżujących nie dociera charakterystyczny klekot diesla – kabina jest dobrze wyciszona. Poziom hałasu wyraźnie wzrasta, za sprawą szumów opływającego karoserię powietrza, dopiero w okolicach 140 km/h.

Jeep Compas – cena

Auto trafi do polskich salonów na początku lipca. Ceny mają startować z poziomu 99 800 zł za bazową wersję benzynową o mocy 140 KM z napędem na przednią oś. To niemało, ale patrząc na wyposażenie standardowe i to jak dobrze się sprzedaje mniejszy i równie drogi Renegate, cena może nie być problemem. W końcu takie auat kupuje się często oczami. Wygląda zatem na to, że Jeep Compass ma wszystkie atuty, aby wskoczyć do czołówki najcześciej kupowanych SUV-ów, nie tylko w Europie.