• Tymczasowe obniżki opodatkowania paliwa skutkują tym, że paliwo w Polsce jest tańsze niż w innych krajach UE
  • Polscy przedsiębiorcy nie mają powodów do radości – interesujące ich ceny paliw netto wzrosły, koszty transportu wzrosły!
  • Wywieźć za granicę można legalnie to, co w baku, plus 20 litrów w kanistrze
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Starsi czytelnicy być może jeszcze pamiętają te czasy, kiedy Polacy masowo jeździli do Niemiec Wschodnich po zakupy, po towary, których u nas notorycznie w sklepach brakowało, albo były drogie. "Turyści" z Polski kupowali w hurtowych ilościach buty, słodycze, sprzęt AGD, chemię gospodarczą. Oczywiście, ze "spekulantami" walczyły służby celne – i niemieckie (bo towaru w atrakcyjnych cenach wynikających z księżycowej ekonomii socjalizmu brakowało dla obywateli) i polscy, walczący z kontrabandą i prywatną inicjatywą. Niespełna 40 lat minęło i... sytuacja (prawie) się odwróciła! Teraz to Niemcy przyjeżdżają do nas po zakupy, ostatnio szczególnie chętnie po tanie paliwo. Bo rzeczywiście, ceny detaliczne paliw w Polsce należą do najniższych w Europie, choć przez niskie zarobki i tak stać nas na mniej paliwa niż mieszkańców wielu innych krajów Unii Europejskiej. Przy niemieckich zarobkach polskie ceny paliw prezentują się jednak bardzo atrakcyjnie, niektórym trudno więc oprzeć się pokusie.

Niemiec wywoził 1600 litrów taniego paliwa z Polski. Celnicy mu nie darują!

Ostatnio niemieccy celnicy zatrzymali 59-letniego mieszkańca Turyngii, który wybrał się po paliwo na stację do Bogatyni. Okazało się, że nie dość, że zatankował bak swojej ciężarówki do pełna, to jeszcze na pace miał osiem dwustulitrowych beczek wypełnionych paliwem. Wspólny rynek, wspólnym rynkiem – ale to już więcej niż zwykłe tankowanie.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, poza pełnym bakiem można wywieźć dodatkowo jeszcze 20 litrów paliwa – a to znaczy, że oszczędny Niemiec przekroczył limit aż 80-krotnie! W tej sytuacji niemieccy celnicy uznali, że oszukał tamtejszego fiskusa na 750 euro (ponad 3,5 tys. zł), wszczęto więc wobec niego postępowanie karne. Na tym jednak nie koniec – przewożenie takiej ilości paliwa to też złamanie zasad dotyczących transportu materiałów niebezpiecznych (ADR), za co ukarano kierowcę mandatem na kwotę 1,5 tys. euro.

Polacy szmuglują paliwo legalnie

Wygląda na to, że niemieccy przemytnicy muszą się jeszcze dużo nauczyć, choćby od polskich kolegów, którzy od lat przywożą tanie paliwo np. z Ukrainy czy Białorusi. Nasze paliwowe "mrówki", żeby nie łamać prawa, preferują auta wyposażone fabrycznie w olbrzymie zbiorniki paliwa – auto jest tankowane do pełna, a po przekroczeniu granicy paliwo jest odsysane z baku. Przemytniczym hitem przez lata były Passaty B3 czy Audi 100, do których da się zatankować ponad 90 litrów paliwa, tyle że Niemcy już dawno sprzedali takie auta do Polski. Może je teraz odkupią?