Wystarczy 1000 dolarów przedpłaty, aby złożyć rezerwację na nowego elektrycznego sedana z Ameryki, czyli Lucid Air. Kalifornijska firma obiecuje rozpoczęcie produkcji jeszcze w tym roku, ale na dostawy aut trzeba będzie poczekać jeszcze prawie 2 lata. Pierwsze egzemplarze luksusowego modelu (siedzenia wzorowano na fotelach stosowanych w prywatnych odrzutowcach) trafią do klientów w Europie dopiero pod koniec przyszłego roku.

Przedpłaty można składać nie tylko za oceanem, ale także w Europie. Lucid przyjmuje zamówienia od klientów w Austrii, Belgii, Danii, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Islandii, Monako, Niemczech, Norwegii, Szwecji oraz Szwajcarii. Póki co, Polski nie ma na liście, choć Lucid zastrzega, że wybór poszczególnych państw jest podyktowany przede wszystkim rozwojem infrastruktury, czyli sieci stacji ładowania. Nie zabraknie także wersji na rynek brytyjski jak tylko powstanie odpowiednia wersja auta.

Lucid zapowiada najbardziej zaawansowany samochód elektryczny świata. To oznacza akumulatory o „niezrównanej gęstości energii” (cytat z materiałów prasowych) czy „niezwykle mocne i wydajne silniki elektryczne”. Póki co na razie jest mnóstwo obietnic, które trudno zweryfikować. Pozostaje zatem wierzyć producentowi na słowo w przypadku takich parametrów jak zasięg (ponad 400 mil, czyli ponad 640 km), prędkość maksymalna (powyżej 320 km/h) czy przyspieszenie w 2,5 s od 0 do 60 mph, czyli 97 km/h.