Walka kultur – brzmi to trochę pompatycznie i górnolotnie, gdy mówimy o rywalizacji wśród małych samochodów, jednak po przyjrzeniu się ofercie np. Volkswagena Polo i nowego Citroëna C3 musimy przyznać, że coś w tym naprawdę jest. Niemcy proponują bardzo zachowawczy stylistycznie pojazd, Francuzi stawiają na pierwsze wrażenie, które musi być pioronujące, tak by klient chciał wyciągnąć portfel.

Trzeba uczciwie przyznać, że strategia znad Sekwany może okazać się słuszna, bo nowy Citroen C3 od razu zwraca na siebie uwagę. Wąskie światła LED do jazdy dziennej nad głównymi reflektorami znamy już z C4 Picasso i C4 Cactusa, ale w małym samochodzie wyglądają jeszcze lepiej.

Dach, polakierowany na czarno, czerwono lub biało, osadzony na czarnych słupkach, wygląda tak, jakby unosił się nad autem. Do tego nowy Citroen C3 jest aż o 5,5 cm niższy od poprzednika (1,47 m), 2 cm szerszy (1,75 m) i 5 cm dłuższy. Mimo to nie przekroczył granicy 4 m (3,99 m). Pod względem proporcji nadwoziu nie można nic zarzucić, a tył z trójwymiarowymi światłami jest udanym dopełnieniem stylistyki znanej z Cactusa.

Nowy Citroen C3 - wnętrze większe, kufer - nie

Ponieważ większej długości towarzyszy także powiększony rozstaw osi (z 2,47 do 2,54 m), należy się spodziewać, że we wnętrzu znajdziemy obszerniejszą przestrzeń dla pasażerów. Tym bardziej że w podstawowej konfiguracji tylnej kanapy bagażnik ma mieć 300 l – tyle samo, co w poprzedniku. Ile będzie po jej rozłożeniu, na razie nie wiadomo, ale biorąc pod uwagę to, że samochód jest niższy, trudno będzie uzyskać 1120 l z drugiej generacji C3.

Citroën ujawnia, że podstawowa jednostka benzynowa ma rozwijać 68 KM, a najmocniejsza – 110 KM. Należy więc przypuszczać, że silniki będą takie same, jak w obecnym modelu, czyli 1.0 i 1.2 PureTech. Czy pojawi się też 100-konny diesel HDi, nie jest wcale pewne – w tej klasie zainteresowanie jednostkami wysokoprężnymi jest coraz mniejsze, a w Polsce ten silnik został nawet wycofany z oferty.

Nowy Citroen C3 trafi na rynek dopiero na początku 2017 roku. Najwyraźniej Francuzi postanowili jak najszybciej pokazać dokonania swoich stylistów, żeby ci klienci, którzy dziś zastanawiają się nad kupnem nowego małego auta, nie poszli do konkurencji. Pomysł niby niezły, tyle że po takim ruchu nie należy się raczej spodziewać, że ktoś zdecyduje się jeszcze na obecne C3, które przez kilka miesięcy pozostanie przecież w sprzedaży.

A może Citroënowi wcale na tym nie zależy? Nie było tajemnicą, że wytwarzany we Francji samochód nie jest dla koncernu dobrym interesem, bo drogie miejsce produkcji źle wpływa na rentowność. Czy zatem nowe C3 będzie wytwarzane gdzie indziej? Citroën ma przecież fabrykę także w Hiszpanii, a C3 Picasso powstaje na Słowacji.

Niewiele też wiadomo o wyposażeniu nowej „C-trójki”, ale jedno jest pewne: opcjonalnie będzie można dokupić do auta rejestrator jazdy. Kamera ma być umieszczona za środkowym lusterkiem.

Nowy Citroen C3 - decyduje pierwsze wrażenie

Citroën wie doskonale, że w tym segmencie większość klientów szuka przede wszystkim auta, które ma „to coś”. Niekoniecznie musi to być pełen zestaw asystentów jazdy. Udany, ciekawy design to już zupełnie inna sprawa i przykład C4 Cactusa, które niewiele różniło się od zapowiadającego je awangardowego konceptu, pokazuje, że klienci są czasem odważniejsi w swoich wyborach, niż mogłoby się wydawać.