W weekend pod Radomiem doszło do tragicznego w skutkach wypadku. A wszystko zaczęło się od potrącenia sarny. Gdy 46-letni kierowca wyszedł z samochodu, aby sprawdzić stan zwierzęcia, został uderzony przez auto 57-latka.
Komenda Powiatowa Policji w Zwoleniu / mazowiecka.policja.gov.pl
Śmiertelne potrącenie pod Radomiem
Jak podaje Komenda Powiatowa Policji w Zwoleniu (woj. mazowieckie), w ostatnią sobotę 21 października ok. godz. 6 policjanci otrzymali zgłoszenie o wypadku drogowym. Doszło do niego w Załazach (gmina Przyłęk, powiat zwoleński) na drodze krajowej nr 12. Na miejscu szybko pojawili się policjanci ruchu drogowego, grupy dochodzeniowo-śledczej oraz technik kryminalistyki. Oprócz nich dojechali również strażacy, którzy zabezpieczali miejsce wypadku. Niedługo potem pojawił się również prokurator.
46-latek wyszedł z auta. Powodem potrącona sarna. Kierowca nie żyje
Jak wstępnie ustaliła policja, 57-letni kierowca Volkswagena Passata jechał w kierunku Puław. Nagle pod koła wyskoczył mu 46-latek, który zginął na miejscu. 57-latek został przebadany na obecność alkoholu, okazało się, że był trzeźwy.
Z relacji policji wynika, że wszystko zaczęło się od potrącenia sarny, która niespodziewanie wybiegła na drogę.
Kierujący busem wraz z pasażerem poruszali się drogą krajową ze Zwolenia w kierunku Puław. W miejscowości Załazy potrącili sarnę i następnie zawrócili sprawdzić stan zwierzęcia. Po zatrzymaniu się na poboczu pasażer tego pojazdu wyszedł i chciał przejść na drugą stronę ulicy, by sprawdzić, czy sarna przeżyła. Niestety został potrącony przez 57-letniego kierującego Passatem. 46-letni pasażer zginął na miejscu
— wyjaśnia mł. asp. Katarzyna Słyk, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Zwoleniu.