Brytyjski producent formalnie przywrócił do życia dział budowy aut na specjalne życzenia klientów. Jego zadaniem będzie tworzenie nadzwyczaj unikalnych egzemplarzy, w których indywidualne są nie tylko wnętrza, ale przede wszystkim nadwozia. Tradycja w końcu zobowiązuje, bowiem Rolls-Royce szczyci się ponad stuletnim doświadczeniem.

Przedstawiciele firmy zastrzegają, że zanim przyjdzie czas na szczegóły wskrzeszonego przedsięwzięcia warto przyjrzeć się konstrukcjom, które na dobre zapisały się na kartach historii. W końcu przed laty wybór samochodu dla najbardziej wymagającej klienteli przyrównano do zamawiania garniturów u najlepszych krawców czy sukienek u paryskich projektantów. Samochód budowano na miarę, bo nawet u Rolls-Royce'a nadwozia zamawiano u specjalistów, a podwozia szykowano na miejscu.

Wbrew pozorom zwyczaj budowania nadwozi przez zewnętrzne firmy przetrwał wiele lat. Model Phantom VI utrzymywano w produkcji aż do 1993 r. W roku, gdy powstała Unia Europejska, Czechosłowacja podzieliła się na dwa państwa, a Mercedes zakończył produkcję modelu 190 – Rolls-Royce wciąż korzystał z nadwozi dostarczanych przez zależną spółkę HJ Mulliner.

Jest w czym wybierać i czego sobie życzyć. Sam katalog lakierów liczy obecnie aż 44 tys. kombinacji! Możliwości tworzenia niemal dowolnych kształtów poszczególnych elementów karoserii są trudne do zliczenia już od wielu lat (w 1934 r. jeden z klientów zażyczył sobie karoserię inspirowaną luksusową łodzią; kadłub jachtu był też wzorem dla odmiany z 2017 r.). Podobnie było i dalej jest w przypadku opcji personalizacji wnętrza. Na życzenie klientów stosowano wyszukane drewno i fornirowane powierzchnie, gobeliny, zegary, malowane sufity, zdobienia wzorowane na wystroju Wersalu. Wymieniać można jeszcze długo. Najlepiej jednak zerknąć do galerii na modele, które wybrał sam producent.