Adwokat Sebastiana M. nagle przerwała rozprawę. Dostała SMS-a. Przeczytała go na głos
Proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, przybrał niespodziewany obrót podczas czwartkowej rozprawy w Piotrkowie Trybunalskim. Adwokat Katarzyna Hebda poinformowała sąd, że dostała anonimowe SMS-y, w których sugerowano, że jej klient nie żyje. Sprawa Sebastiana M. od początku budzi duże emocje, a kolejne wydarzenia tylko je podsycają.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Onet
Sebastian M. — wedle SMS-ów, które dostała jego adwokat — miał zostać zabity
Sebastian M. odpowiada przed sądem za wypadek na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. W czwartek podczas rozprawy jego obrończyni przekazała, że otrzymała wiadomości tekstowe, których treść dotyczyła śmierci oskarżonego. Sędzia Renata Folkman natychmiast zareagowała, zlecając przekazanie tych informacji dyrektorowi aresztu śledczego oraz prokuraturze.
Kiedy odbyła się rozprawa w sprawie Sebastiana M.?
Co zawierały anonimowe SMS-y, które otrzymała adwokat?
Kiedy Sebastian M. ma złożyć wyjaśnienia przed sądem?
Ile lat więzienia grozi Sebastianowi M. za spowodowanie wypadku?
"Sebastian M. został powieszony"
21 lutego o godz. 9.55 i 9.57 otrzymałam na swój telefon anonimowe informacje z nieznanego numeru, napisane w języku słowackim. Brzmiały: "Dzień dobry. Sebastian M. został powieszony za swoją zbrodnię
- powiedziała adwokat, przekazując sądowi skany tych wiadomości. Zapowiedziała też, że poinformuje o tym policję.
Sędzia Renata Folkman, po otrzymaniu tych informacji, poleciła natychmiast przesłać skany wiadomości do dyrektora aresztu śledczego, gdzie przebywa Sebastian M., z prośbą o podjęcie działań mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa oskarżonemu. Dodatkowo nakazała przekazać sprawę do Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim. Na razie nie ustalono, kto był autorem SMS-ów ani czy miały one charakter groźby, prowokacji czy próby wywołania zamieszania.
Zeznania strażaków po tragicznym wypadku na autostradzie A1
W czwartek przed sądem pojawili się strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Wodzinku, którzy brali udział w akcji ratunkowej po wypadku na autostradzie A1. Opisali, że po przybyciu na miejsce ruch w kierunku Katowic był już zablokowany, a pożar pojazdu został opanowany.
Strażacy relacjonowali, że wrak samochodu wciąż parował, a ich koledzy z innej jednostki powiedzieli, że nie da się już nic zrobić. Widzieli w środku trzy ciała, rozstawili parawan, by zasłonić miejsce zdarzenia, a wokół znajdowały się porozrzucane elementy auta, ubrania i dziecięce zabawki.
Sebastian M. ma złożyć wyjaśnienia przed sądem
Podczas ostatniej rozprawy adwokat Katarzyna Hebda poinformowała, że Sebastian M. zamierza złożyć wyjaśnienia po przesłuchaniu wszystkich świadków. Sędzia Renata Folkman zapowiedziała, że rozważy wniosek obrony dotyczący dopuszczenia dodatkowej opinii biegłych w sprawie przyczyn wypadku.
Jeżeli oskarżony podtrzyma swoją decyzję, sąd podejmie decyzję po wysłuchaniu jego wyjaśnień, które zaplanowano na 12 marca. Tego dnia mają również zeznawać ostatni świadkowie.
Tak wyglądało BMW po wypadku na A1KMP w Piotrkowie Trybunalskim
Jak doszło do wypadku na autostradzie A1?
Według materiału zgromadzonego w śledztwie, do tragicznego wypadku doszło 16 września 2023 r. około godziny 20:00. Sebastian M., kierując BMW M850i, poruszał się z prędkością około 315 km na godz., stracił panowanie nad samochodem i uderzył w Kię, jadącą środkowym pasem z prędkością około 140 km na godz. W wyniku zderzenia Kia obróciła się, uderzyła w bariery energochłonne i doszło do rozszczelnienia układu paliwowego, co spowodowało pożar. Trzy osoby podróżujące Kią zginęły na miejscu.
Po wypadku Sebastian M. opuścił Polskę i przez dłuższy czas przebywał w Dubaju. Dopiero po kilku miesiącach starań dyplomatycznych udało się doprowadzić do jego ekstradycji, a w maju 2025 roku został przekazany polskim władzom. Od tego czasu, decyzją sądu w Piotrkowie Trybunalskim, przebywa w areszcie tymczasowym.
Za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.