Włączanie aplikacji do samochodu podczas jazdy, to dziś już standard. Każdy ma swoje ulubione, ale głównym elementem, nawet w najnowszych samochodach są aplikacje z mapami i nawigacjami, a także te, które ostrzegają przed fotoradarami, kontrolami prędkości i zagrożeniami. Za ich używanie niektórzy będą musieli nieco zapłacić.

UE zakazała niesprawiedliwych praktyk

24 maja 2024 r., prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) ogłosił koniec praktyki "zero rating" dla niektórych aplikacji. Decyzja ta jest wynikiem regulacji Unii Europejskiej oraz trzech wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

"Zero rating" to w skrócie nienaliczanie transmisji danych podczas używania niektórych aplikacji. Kiedy korzystamy ze wskazanych przez operatora aplikacji w trybie "zero rating", transmisja danych nie jest wliczana do limitu. Innymi słowy, z niektórych aplikacji można korzystać bez limitu, niezależnie od pakietu danych.

Jednakże Komisja Europejska już w 2015 r. wydała regulacje zabraniające takiej praktyki. Według TSUE stosowanie zerowej ceny za ruch danych związany z określoną aplikacją jest dyskryminujące i sprzeczne z ideą otwartego internetu. Wszystkie transmisje powinny być traktowane tak samo.

Koniec nienaliczania transferu. Niektórym go zabraknie

W 2023 r. (UKE) przeprowadził kontrolę przestrzegania tych regulacji u największych operatorów mobilnych w Polsce. Okazało się, że każdy z nich stosował niedozwolone praktyki. Prezes UKE wydał więc zalecenie zaprzestania zawierania takich umów i modyfikacji obowiązujących umów w 24 miesiące

To oznacza, że już niedługo korzystanie z platform muzycznych, nawigacji, czy aplikacji takich jak Yanosik albo Autoradar, będzie obciążało limit danych, który mamy w abonamencie. Być może kierowcy będą musieli zwiększyć swój pakiet danych, co będzie się wiązało z dodatkowymi kosztami.