• Volkswagen zapowiada Trinity jako elektryczną limuzynę popularnego segmentu zbudowaną na zupełnie nowej platformie
  • Auta opuszczające fabrykę będą przygotowane do poziomu 2+ jazdy autonomicznej, pod względem technicznym poziom autonomii łatwo można podwyższyć do 4
  • Nowy model opuści fabrykę w bogatej wersji, większość funkcji będzie dostępna tylko w formie abonamentu w ramach opcji na żądanie
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Elon Musk ma kolejny powód do dumy. To jego marka znów jest na celowniku jednego z największych koncernów motoryzacyjnych świata. Tesla, która wytwarza zaledwie ułamek tego, co wypuszcza w świat cała Grupa Volkswagena, dalej jest punktem odniesienia w świecie samochodów elektrycznych. I to do jej konstrukcji równają najwięksi giganci tradycyjnej motoryzacyjnej branży. Nie inaczej jest z projektem Trinity, który sam Volkswagen zapowiada jako prawdziwą rewolucję.

Volkswagen Trinity - to już kolejna rewolujca

Niemiecka marka powoli zdradza kolejne tajemnice nowego samochodu, który pojawi się na rynku dopiero w 2026 r. Teoretycznie zatem ujrzymy auto w czasach, gdy na A2 między Łodzią a Warszawą pojawi się długo oczekiwany trzeci pas ruchu, a sama autostrada zbliży się do granicy z Białorusią.

Sam Volkswagena zapowiada Trinity jako elektryczną limuzynę popularnego segmentu, zbudowaną na zupełnie nowej platformie. Ralf Brandstatter, prezes Volkswagena, zapowiada „cyfrowego dream cara”, który „wyznaczy nowe standardy pod względem zasięgu, prędkości ładowania (tak szybkiego jak tankowanie) oraz rozwiązań z zakresu cyfryzacji”. Można zatem spekulować, że za Trinity kryje się prezentowany przed laty ID Vizzion, w którym koncern chwalił się szczególnie kwestiami zautomatyzowanej jazdy.

Volkswagen Trinity - możliwy poziom 4 jazdy autonomicznej, a prawnie?

Volkswagen wspomina także o jeździe autonomicznej. Auta opuszczające fabrykę będą przygotowane do poziomu 2+ (sęk w tym, że w Japonii Honda właśnie debiutuje z nowym modelem Legend i automatyką poziomu 3). Pora zatem przygotować się na praktycznego asystenta jazdy po kluczowych trasach (zapewne autostrady, drogi ekspresowe i podobne) z funkcją automatycznej zmiany pasa ruchu. Ale to dopiero przedsmak.

Auto będzie technicznie przygotowane do jazdy poziomu 4. Dla kierowcy oznacza to tyle, że będzie zwolniony z obowiązku przejęcia kontroli nad autem, nawet w sytuacjach alarmowych. Gdy kierowca zignoruje alarmy, auto płynnie zwolni i zatrzyma w bezpiecznym miejscu, by nie stwarzać zagrożenia dla innych uczestników ruchu. I co równie ważne – dojedzie w trybie automatycznym także lokalną drogą z dala od szerokiej autostrady.

Volkswagen Trinity - nowa forma użytkowania auta

Trinity oznacza także definitywny koniec bogactwa współczesnych konfiguratorów aut. Volkswagen nie kryje, że liczba wersji opuszczających fabrykę będzie wyraźnie ograniczona. Nabywcy otrzymają zatem bogato wyposażone wersje, w których poszczególne funkcje będą dostępne za odpowiednią opłatą w ramach tzw. „opcji na żądanie”. Z auta zatem skorzystamy wedle potrzeb i zasobności portfela. Zapewne zatem napęd AWD (o ile w ogóle będzie dostępny) uruchomimy podczas jazdy w śnieżnej zamieci, masaż w długiej podróży, a efektowne światła matrycowe ujrzymy w pełnej krasie, gdy wybierzemy kręte drogi daleko poza miastem. Za każdym razem nasze konto uszczupli kilka czy kilkanaście euro. A takim zarobkiem trudno wzgardzić.

„Volkswagen zamierza generować dodatkowe przychody również w fazie użytkowania samochodu – za dostarczanie energii i ładowanie, za usługi oparte na oprogramowaniu, które klienci mogą rezerwować w razie potrzeby oraz za jazdę autonomiczną” – czytamy w komunikacie prasowym. Pora przywyknąć do tego, że użytkowanie auta zmieni się pod względem finansowym szybciej niż nam się wydaje. Wydatki nie ograniczą się zatem jedynie do wizyty w serwisie.