Logo

Waleczny Ford Ranger Dakar

Piotr Ceran
Piotr Ceran
Dodaj w Google
Na pewno nie jest to wóz dla osoby, która używa pikapa do pracy. Skrzynia ładunkowa w nim nie istnieje, a wejście do kabiny zabudowanej klatką bezpieczeństwa wymaga ekwilibrystyki. Później trzeba jeszcze zapiąć się w czteropunktowe pasy bezpieczeństwa – mordęga. No i procedura startowa: najpierw podnosimy klapkę bezpieczeństwa, przełączamy włącznik zapłonu do dołu, a potem oddzielnym guzikiem włączamy styki elektryczne. Wciśnięcie przycisku startera to kolejna czynność, po niej następuje już tylko dudnienie z bocznych rur wydechowych, które dla mieszkańców szwajcarskiej wsi Gingins, gdzie testujemy Rangera, jest nieprzyjemnym doznaniem. Sprawcą jest silnik V8, a dokładnie jego pięciolitrowa wersja z Mustanga. Motor grzmi groźnie, choć układ wydechowy zdaje się prowadzić do przepisowego tłumika.
Dakar-Ranger jest wyczynowym pojazdem czystej krwi. Seryjne są jedynie reflektory, przednia szyba i silnik. To, co wygląda na standardową karoserię, jest w rzeczywistości repliką z karbonu osadzoną na rurowej ramie. Chłodnica w komorze silnika jest wielkiego formatu chłodnicą oleju! Chłodnica cieczy chłodzącej znajduje się za kabiną, tam jest bardziej bezpieczna.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Rajdówkę na Dakar prowadzi się łatwiej, niż przypuszczaliśmy. Trzytarczowe wyścigowe sprzęgło brytyjskiej firmy AP Racing zgodnie z oczekiwaniami działa ciężej i ma krótki skok pedału. „To sprzęgło typu włącz-wyłącz” – mówi Neil Woolridge, twórca bolidów wyścigowych i weteran Dakaru. Od 15. roku życia Neil uprawiał sporty motorowe poza drogami asfaltowymi, na początku jako motocrossowiec. W branży rajdowej udziela się od 1998 r., gdy rajd nazywał się jeszcze Paryż-Dakar. Jego firma z RPA produkuje akcesoria do aut 4x4, bo Republika Południowej Afryki do kraj pikapów. To między innymi tu Ranger zjeżdża z taśm produkcyjnych i znajduje się na drugim miejscu listy hitów rejestracji pojazdów.
Rangera na Dakar budowało 28 osób przez pięć miesięcy. Specjaliści od aut rajdowych z Pietermaritzburga pod Durbanem wiele rzeczy zrobili sami, np. klatkę czy układ wydechowy. Reszta to adaptacje, a wśród nich nawet aluminiowy bidon ze sklepu sportowego, który jest teraz pojemnikiem na nadmiar oleju w mechanizmie różnicowym tylnej osi. Wehikuł ważący 200 kg mniej niż seryjny Ranger z krótkimi przełożeniami, dudniąc, rusza z miejsca. Elastyczność silnika V8 ułatwia pracę kierowcy. Od przejazdu przez wioskę do dynamicznej jazdy na trasach szutrowych wszystko odbywa się na biegach czwartym, piątym i szóstym. Trzeciego biegu potrzebuję tylko do ruszenia. Skrzynia jest manualno-sekwencyjna jak w motocyklu. Pierwszy bieg do przodu, pięć do tyłu. Pociągnięcie do góry i w tył wrzuca bieg jałowy, a do przodu wsteczny. Niestety skrzynia firmy Sadev wyje jak Trabant na cracku. Przekładnia ma typowe dla rajdówek rozwiązanie w formie kół o prostym zazębieniu. Jej zaletą jest przenoszenie większego momentu obrotowego i mniejsze obciążenie łożysk wału. Zamiast reduktora krótka jedynka i dwójka. Mechanizm różnicowy jest blokowany ręcznie.
Wiele elementów jest podwójnych, choćby licznik przebiegu zerowany przez naciśnięcie przycisku nożnego przez pilota czy też pompy paliwa. W odróżnieniu od rajdówki WRC na kierownicy Rangera nie ma przycisków. Układ kierowniczy pracuje bezpośrednio i lekko. Francuskie amortyzatory BOS są ustawione sztywno, ugięcie sprężyny zostało ograniczone do 250 mm. „Przed kolejnym Dakarem musimy popracować nad obniżeniem środka ciężkości, rozdziałem masy samochodu i uproszczeniem elektroniki. Nasze auto nie może też tracić w Andach tyle mocy” – podkreśla Neil.
Autor Piotr Ceran
Piotr Ceran

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!