Groźny wypadek z udziałem zestawu polskiego przewoźnika sparaliżował ruch na autostradzie A2 w Niemczech. W wyniku wypadku, jak podaje 40ton.net, zestaw składający się ze Scanii i naczepy Kassbohrer z polskimi rejestracjami, przewożący dźwig samojezdny przewrócił się na jezdnię. Do zdarzenia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek (17/18.08) na autostradzie A2 w kierunku Hanoweru, tuż przed węzłem Kamen/Bergkamen. Skala uszkodzeń była na tyle duża, że konieczne okazało się zaangażowanie licznych służb ratunkowych oraz częściowe zablokowanie ruchu w obu kierunkach jednej z najważniejszych tras tranzytowych w Niemczech.
Wypadek ciężarówki A2 Niemcy. Co wydarzyło się pod Kamen?
Pierwsze zgłoszenie wpłynęło do straży pożarnej około godziny 00:56. Na miejsce skierowano liczne zastępy ratowników, którzy zastali przewrócony zestaw ciężarowy transportujący dźwig samojezdny. W wyniku wypadku zarówno sam pojazd, jak i przewożony ładunek zostały poważnie uszkodzone.
Szczególnie niebezpieczne okazało się to, że część ładunku przedostała się przez pas rozdzielający jezdnie i znalazła się po przeciwnej stronie autostrady. Oznaczało to zagrożenie nie tylko dla kierowców jadących w kierunku Hanoweru, lecz także dla ruchu odbywającego się w przeciwną stronę.
W kabinie ciężarówki znajdowały się dwie osoby. Na szczęście kierowca oraz 14-letni chłopak opuścili pojazd o własnych siłach jeszcze przed przyjazdem służb. Według informacji przekazanych przez ratowników obaj odnieśli jedynie lekkie obrażenia i zostali przewiezieni do szpitala na badania kontrolne.
- Przeczytaj także: Toyota wepchnięta pod naczepę tira. Szokujący widok, ale auto wytrzymało
Wypadek ciężarówki A2 Niemcy. Dlaczego służby obawiały się wycieku paliwa?
Samo przewrócenie pojazdu nie było jedynym problemem. Strażacy musieli zmierzyć się również z wyciekiem dużych ilości oleju napędowego oraz oleju hydraulicznego z ciężarówki i przewożonego dźwigu. Z tego powodu miejsce zdarzenia zabezpieczono nie tylko pod kątem zagrożenia pożarowego, lecz także środowiskowego.
Szczególne obawy budziła bliskość rzeki Seseke. Aby uniemożliwić przedostanie się substancji ropopochodnych do wody, strażacy rozstawili specjalną zaporę olejową. Takie działania są standardową procedurą w przypadku poważnych wycieków, ponieważ nawet stosunkowo niewielka ilość paliwa może wyrządzić znaczne szkody w lokalnym ekosystemie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego wystrzał opony jest tak groźny?
Choć oficjalne przyczyny zdarzenia nadal bada niemiecka policja, wstępne informacje wskazują na prawdopodobny wystrzał jednej z opon. W przypadku samochodu osobowego taka sytuacja jest bardzo niebezpieczna, jednak w transporcie ciężkim skutki potrafią być znacznie poważniejsze.
Zestaw ważący kilkadziesiąt ton porusza się z dużą prędkością i dysponuje ogromną energią kinetyczną. Nagła utrata ciśnienia w oponie może spowodować gwałtowne ściągnięcie pojazdu na jeden bok, utratę stabilności zestawu oraz przewrócenie się naczepy lub całego pojazdu. Ryzyko dodatkowo rośnie wtedy, gdy przewożony jest ciężki i wysoko położony ładunek, taki jak maszyny budowlane czy dźwigi.
Co ważne, wystrzał opony nie zawsze oznacza zaniedbanie ze strony kierowcy lub przewoźnika. Oczywiście uszkodzone, zużyte albo niedopompowane ogumienie zwiększa prawdopodobieństwo awarii, jednak nawet nowa i regularnie kontrolowana opona może zostać uszkodzona. Wystarczy najechać na metalowy element leżący na jezdni, fragment uszkodzonej opony innego pojazdu czy ostre pozostałości po wcześniejszej kolizji.
czytelnik / Auto Świat
Rozerwana opona naczepy