Miniony weekend (7–9 sierpnia) na drogach powiatu obornickiego nie należał do najbezpieczniejszych. Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Obornikach podsumowała działania z tego okresu, a jednym z najpoważniejszych wypadków był ten na drodze krajowej nr 11. W piątek, tuż po godz. 11, doszło tam do groźnego zderzenia z udziałem dwóch samochodów ciężarowych i osobowej toyoty.
Osobówka znalazła się pod naczepą tira
Jak wyjaśnił w rozmowie z Radiem Zet mł. asp. Krzysztof Polzin z Komendy Powiatowej Policji w Obornikach, ze wstępnych ustaleń wynika, że ciężarówka i osobówka zatrzymały się przed przejazdem kolejowym, przed znakiem "STOP". Natomiast trzeci pojazd, również ciężarowy, uderzył w tył toyoty, wpychając ją pod naczepę znajdującej się z przodu ciężarówki.
Zdjęcia opublikowane przez strażaków są dramatyczne, jednak szczęśliwie w tym wypadku najmocniej ucierpiały pojazdy. Osobówka nie rozbiła się o naczepę, a wjechała pod nią, więc kabina auta pozostała cała. Najprawdopodobniej naczepa tira była pusta i lekka, co sprawiło, że została podbita przez toyotę. Pozostałości rozbitego samochodu wskazują na model C-HR.
Facebook / OSP Rogoźno
Post OSP Rogoźno - zrzut ekranu
Wszyscy uczestnicy wypadku opuścili pojazdy jeszcze przed przybyciem służb ratunkowych. Dwie osoby podróżujące toyotą wymagały pomocy medycznej — po przebadaniu przez ratowników zostały przewiezione ambulansem do szpitala w Obornikach. Według przekazanych informacji ich życiu nic nie zagrażało.
Na miejscu działało pięć zastępów straży pożarnej (łącznie 24 strażaków), w tym JRG Oborniki oraz jednostki OSP z Gościejewa, Parkowa i Rogoźna. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, wykonali dostęp do pojazdu osobowego, usunęli uszkodzone elementy karoserii i zneutralizowali rozlane płyny eksploatacyjne.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Znak "STOP" na drodze krajowej?
Jak wyjaśnił serwis 40ton.net, na przejeździe kolejowym na drodze krajowej nr 11, na wysokości miejscowości Garbatka, uszkodzeniu uległy automatyczne rogatki. Naprawa systemu się przedłużała, dlatego drogowcy ustawili w tym miejscu znak "STOP". Zgodnie z przepisami każdy kierowca bezwzględnie musi się przed nim zatrzymać, jednak najprawdopodobniej prowadzący drugą ciężarówki nie spodziewał się takiej sytuacji lub nie zachował należytej uwagi i doszło do groźnego najechania.
Policja prowadzi szczegółowe ustalenia dotyczące przyczyn i przebiegu tego zdarzenia.
Poniżej pokazujemy to miejsce, gdy system przejazdowy z sygnalizacją świetlną oraz zaporami był sprawny, więc nie było jeszcze znaku "STOP".