Wielokrotnie pisaliśmy o tym, że bezwarunkowe zatrzymywanie praw jazdy na podstawie decyzji administracyjnej kierowcom, którzy przekroczyli dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h, jest procedurą prawnie co najmniej wątpliwą, bo nie zapewnia obwinionemu kierowcy prawa do obrony. Trybunał Konstytucyjny właśnie orzekł, że przepis ten jest niezgodny z konstytucją.
0simon0 SzymonLaszewski / Shutterstock
Kontrola policji (zdjęcie ilustracyjne)
Obecnie można stracić prawo jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości albo za przewożenie pojazdem zbyt dużej liczby pasażerów
Starosta zatrzymuje prawo jazdy na podstawie decyzji administracyjnej nawet w sytuacji, gdy obwiniony nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu
W praktyce nie ma procedury odwoławczej: w każdym przypadku sąd wyda prawomocny wyrok dopiero po odbyciu kary przez obwinionego
O tym, że procedura jest wadliwa, mówiono wielokrotnie. Zmiany przepisów domagali się posłowie, na ich wątpliwą zgodność z konstytucją wskazywało wielu prawników. Nie chodzi przy tym o to, że kara zatrzymania prawa jazdy na trzy miesiące za drastyczne przekroczenie prędkości jest zbyt surowa, tylko o to, że w niektórych wypadkach została ona nałożona niesłusznie, a obwinionym – w praktyce – odmówiono prawa do sprawiedliwego sądu. Przepisy, które pozwalały na zatrzymywanie praw jazdy w trybie administracyjnym, zawarto w Ustawie o kierujących pojazdami:
"Art. 102. 1. Starosta wydaje decyzję administracyjną o zatrzymaniu prawa jazdy lub pozwolenia na kierowanie tramwajem, w przypadku gdy:
(...)
4) kierujący pojazdem przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym;
5) kierujący pojazdem silnikowym przewozi osoby w liczbie przekraczającej liczbę miejsc określoną w dowodzie rejestracyjnym (pozwoleniu czasowym) lub wynikającą z konstrukcyjnego przeznaczenia pojazdu niepodlegającego rejestracji (...)"
Wniosek o zbadanie sprawy przez TK złożył Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. W uzasadnieniu wniosku czytamy:
W ocenie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (dalej: Wnioskodawca) regulacja zatrzymania prawa jazdy na podstawie art. 102 ust. 1 pkt 4 i 5 u.k.p. (narusza zasadę lojalności państwa względem obywateli, prawo do sprawiedliwego procesu oraz zasadę dwuinstancyjności postępowania. Wnioskodawca uważa, że kwestionowane regulacje pozbawiają kierujących pojazdami, którym zarzuca się przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym lub przewóz nadmiarowej liczby osób, możliwości kwestionowania prawidłowości czynności organu kontroli ruchu drogowego prowadzących do podejrzenia naruszenia przepisów w zakresie prędkości pojazdów lub liczby przewożonych osób.
I dalej:
Wnioskodawca podkreśla, że kierujący pojazdem w rzeczywistości nie ma żadnych możliwości ochrony swoich praw zarówno w postępowaniu administracyjnym, jak i sądowo-administracyjnym. O treści decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy oraz orzeczeń wojewódzkiego sądu administracyjnego i Naczelnego Sądu Administracyjnego decyduje organ kontroli ruchu drogowego, skoro stwierdzenie dokonane przez ten organ o kierowaniu pojazdem z przekroczeniem dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym lub przekroczenie dopuszczalnej liczby przewożonych osób nie podlega żadnej weryfikacji. Przyznanie organowi, kontroli ruchu drogowego, kompetencji w zakresie arbitralnego decydowania o zatrzymaniu prawa jazdy jest, w ocenie Wnioskodawcy, nie do pogodzenia z zasadami obowiązującymi w demokratycznym państwie prawnymi (art. 2 Konstytucji RP).
W praktyce: policjantom zdarzają się błędy. Błędna jest też – co do zasady – procedura, w której nie bierze się pod uwagę (na korzyść kierowcy) dopuszczalnego błędu pomiarowego urządzenia. Przykład: jeśli ze wskazania miernika prędkości wynika, iż doszło do przekroczenia prędkości o 51 km/h, policjant musi poinformować o tym starostę, a ten ma obowiązek zatrzymać prawo jazdy kierowcy. Tymczasem miernik ma dopuszczalny błąd pomiaru – plus/minus 3 km/h, powyżej 100 km/h jest to plus/minus 3 proc. Przy wskazaniu na poziomie "za szybko o 51 km/h" realne przekroczenie prędkości to – być może – "zaledwie" 48 km/h.
Co gorsza, może się zdarzyć, że policjant zmierzy prędkość całkiem innego obiektu, a ukarany kierowca czuje się niewinny i (być może) jest niewinny. To jednak w praktyce bez znaczenia: kierowca traci prawo jazdy na trzy miesiące nawet w sytuacji, gdy kwestionuje pomiar i odmawia przyjęcia mandatu. Może odmówić przyjęcia mandatu, ale to nie powstrzyma starosty od zatrzymania prawa jazdy. Zostanie ukarany nawet w sytuacji, gdy nie dojdzie do ukarania przez sąd (czy to z powodu uniewinnienia, czy też przedawnienia). Co ważne – jak w swoim stanowisku zauważył Rzecznik Praw Obywatelskich – w praktyce rola starosty jest czysto techniczna. To policjant, bez jakiejkolwiek kontroli, decyduje o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące.
Przepisy o zabieraniu praw jazdy niezgodne z konstytucją
13 grudnia 2022 trybunał orzekł, że kwestionowane przepisy nie są zgodne z konstytucją (czekamy na uzasadnienie).
Pytanie też, co z kierowcami, którzy właśnie utracili prawa jazdy? Co z odszkodowaniami dla niesłusznie ukaranych?