Francuski reżyser Claude Lelouch w 1976 roku nakręcił krótkometrażowy film pt. „To była randka” („C’était un rendez-vous”), w którym kierowca pędzi autem na spotkanie z dziewczyną ulicami Paryża, łamiąc wiele przepisów. Początkowo sądzono, że za kierownicą siedział któryś z ówczesnych zawodników Formuły 1, niektórzy do dziś podejrzewają, że był to Jacques Laffite. Ostatecznie sam reżyser przyznał się do ryzykownej jazdy, za co zresztą został ukarany. Bohater filmu jedzie napędzanym 6,9-litrowym V8 Mercedesem 450 SEL , czego na filmie nie widać, natomiast dźwięk, który został podłożony potem, pochodzi z Ferrari 275 GTB.

Teraz Ferrari postanowiło powrócić do tematu. Wyczyn Leloucha powtórzył pochodzący z Monaco 22-letni kierowca Scuderii. Inne miejsce, inne auto, ale emocje podobne. Leclerc prowadzi uliczkami Monaco Ferrari SF90 Stradale, które od startu do „setki” rozpędza się w 2,5 s. Umieszczony za kabiną 4,0-litrowa hybryda z V8 rozwija 999 KM.

Młody kierowca wyrósł na miejscowego idola nie tylko dzięki udziałowi z wyścigach GP, lecz także jako model najnowszej kolekcji Giorgio Armaniego. Teraz do swojego portfolio może dodać jeszcze rolę w filmie. Premiera „Le Grand Rendez-Vous“ zaplanowana jest na 13 czerwca.