• Bridgestone kupił jedną z największych firm telematycznych w Europie. Za 910 milionów euro pozyskał spółkę TomTom Telematics
  • Cel jest jeden – włączyć opony do świata samochodów podłączonych do internetu a następnie do programów zarządzania flotami
  • Bridgestone po przejęciu TomTom Telematics stanie się jednym z największych dostawców danych… o korkach. TomTom dalej będzie korzystać z danych spółki Telematics

Wszystko ściśle tajne. Zanim jeszcze wjechaliśmy na teren ośrodka badawczo rozwojowego Bridgestone nieopodal Rzymu zaklejono nam obiektywy w telefonach i sprawdzono dokumenty tożsamości. Na dobrze pilnowany teren (nieźle uzbrojeni ochroniarze) nikt przypadkowy wejść nie może, bo w europejskim centrum japońskiej marki powstają nie tylko projekty opon nowej generacji, ale także sprzęt, który z czasem trafi do wielu aut na drogach całego świata. Mimo przepustek i tak większość budynków możemy oglądać tylko z daleka. Zbyt wiele tajemnic?

Oponiarski świat to za mało

Wydawać by się mogło, że Bridgestone kojarzy się wyłącznie z oponami. W końcu to największy producent opon na świecie (nie licząc oczywiście Lego, które wytwarza setki milionów sztuk do swoich słynnych zestawów zabawek). Pozycja numer 1 w branży motoryzacyjnej to jednak już za mało. Japończycy nie kryją, że w ramach transformacji motoryzacji przyda się coś jeszcze – elektronika i telematyka. Chcą być bowiem liderem w dziedzinie rozwiązań mobilnych. Czyli?

Nie powinno zatem dziwić, że japoński koncern wybrał najrozsądniejszą drogę. Zamiast tracić czas i miliony dolarów na stworzenie od zera nowych rozwiązań wybrano coś innego. Bridgestone po prostu kupił jedną z największych firm telematycznych. Za 910 milionów euro holenderski TomTom sprzedał japońskiemu koncernowi spółkę TomTom Telematics, która jest niekwestionowanym liderem w Europie. Od kilku miesięcy należy już tylko do Bridgestone.

Transakcja nie pozostała oczywiście bez echa. O ile przeciętny konsument rzadko kiedy interesuje się podobnymi przedsięwzięciami, to biznes wprost przeciwnie. Jeden z największych konkurentów w branży także ruszył na zakupy. Francuski Michelin przejął zatem inną europejską firmę telematyczną, czyli Masternaut. Za oceanem Francuzi też zrobili zakupy i przejęli Sascar i NexTraq. Na celowniku menedżerów są też inne firmy telematyczne z całego świata, więc nie będą niespodzianką kolejne doniesienia o przejęciach firm. Otwartą kwestią pozostaje co zrobi m.in. amerykański Goodyear czy mniejsi gracze. Bardziej przewidywalny wydaje się jedynie Continental, który prócz opon robi tyle różnych produktów dla motoryzacji, że pozostali mogą mu zazdrościć (albo wprost przeciwnie).

Jeden cel – opona częścią Internetu Rzeczy

Bez względu jednak na markę cel jest jeden – włączyć opony do świata samochodów podłączonych do internetu. Z pozoru trudno zrozumieć sens wciskania rozwiązań Internetu Rzeczy do kawałka gumy na feldze. Wystarczy jednak poznać bliżej plany, by przekonać się jak kusząco perspektywiczne staje się „ogumienie connected” (produkcja pierwszych serii już trwa).

W Bridgestone mierzą przede wszystkim w kompleksowe rozwiązanie dla flot pojazdów (na początek Fleet Pulse) w ramach projektu Digital Garage (cyfrowy garaż). Innymi słowy dzięki własnym doświadczeniom oraz TomTom Telematics przygotowują narzędzia do zdalnego zarządzania pojazdami i ich wyposażeniem. A co mają do tego opony? To proste – wystarczy połączenie z różnymi czujnikami (koncepcyjny model wygląda jak dziecięcy krążek hokejowy naklejony na wewnętrzną część opony), by stale nadzorować warunki pracy opon (ciśnienie, temperatura, obciążenie) oraz dość dokładnie oszacować czas wymiany gum na nowe albo po prostu wezwać do serwisu w sytuacji oznak awarii (za niskie ciśnienie, przeładowanie, itp.). To podstawa do nowego rodzaju usług, które zapowiedział w rozmowie z Auto Świat Emilio Tiberio, dyrektor techniczny w Bridgestone EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka).

Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Emilio Tiberio - dyrektor techniczny Bridgestone EMEA

W przyszłości będzie można liczyć na szersze upowszechnienie m.in. nowej formy użytkowania opon – abonamentu czy subskrypcji (spokrewniony z już istniejącą we Francji i we Włoszech usługą w ramach projektu Mobox). W cenie miesięcznej raty zyskamy dostęp do nowych gum oraz wszelkich usług związanych z eksploatacją (serwis, sezonowa wymiana, itp.). Po prostu odpowiednia kwota zostanie dołączona do abonamentu na użytkowane auto. W oponach znajdą się nowe czujniki RFID (łączność radiowa), dzięki którym zyskamy kolejne informacje o eksploatacji auta (i zmniejszymy ryzyko uszkodzenia bazując na danych z bieżącego monitorowania). Znamienne, że w pierwszej kolejności dane trafią przede wszystkim do zarządców flot. Floty będą bowiem pierwszym odbiorcami nowych rozwiązań do kompleksowego nadzoru samochodów (zaawansowana telematyka). Ale nie jedynymi.

A co ma z tego Kowalski?

Docelowo z podobnej techniki skorzysta także przeciętny Kowalski, Smith czy Kruger. TomTom Telematics będzie bowiem rozwijać m.in. uniwersalny moduł OBD Curfer (do analizy stylu jazdy kierowcy i parametrów auta), który połączy się z czujnikami w oponach. To oczywiście wciąż pieśń przyszłości. Emilio Tiberio obiecuje, że nie będzie to odległy okres, gdyż pierwsze wspólne rozwiązania pojawią się na rynku w niezbyt odległej perspektywie. W końcu od przejęcia holenderskiej spółki minęły zaledwie dwa miesiące.

Co ciekawe Bridgestone już teraz produkuje opony z pasywnymi modułami RFID zatopionymi w gumowej mieszance. To modele U-AP 001, które możemy spotkać w ciężarówkach czy autobusach. Sam sprzęt to niewielki mikroprocesor w module wielkości kilku główek od szpilki z charakterystycznymi niewielkimi sprężynami wielkości małych igieł. Pełni rolę cyfrowego identyfikatora odczytywanego przy użyciu sygnału elektromagnetycznego. Oczywiście to dopiero pierwszy skromny krok do digitalizacji opon. Pierwszy i z pewnością nie ostatni.