Ponad 700 zł za kamerę do samochodu to już całkiem sporo - tyle trzeba przeznaczyć na jeden z najnowszych modeli renomowanego MIO, czyli MiVue 846. Co dostajemy w zamian? Producent obiecuje idealną płynność nagrań, nieskazitelną łączność i wygodę sterowania dzięki opcji Wi-Fi i komunikacji z aplikacją w smartfonie. A jak jest w praktyce?

Z pewnością nie sposób narzekać na jakość. MIO nie żałowało na dobrym tworzywie, jak i staranności wykonania. Otrzymujemy zatem dość porządnie wykonany produkt z ciekawym aktywnym uchwytem mocującym. Samo mocowanie to niewielki uchwyt klejony do szyby, w którym sprytnie wygospodarowano miejsce na złącze mini USB (MIO uporczywie trzyma się gniazda starszego typu) oraz estetyczne mocowanie przewodu. Dziwi jednak, że przy tak wysokiej cenie MIO pożałowało na dodatkowej naklejce (przyda się przy zmianie auta), którą standardowo dodaje konkurencja.

MIO MiVue 846 - tylko mocowanie na klej do szyby

Mocowanie na klej oznacza jedno - zanim przykleimy uchwyt, warto włączyć kamerę i szukać najlepszego miejsca instalacji (można sobie to ułatwić uruchamiając podgląd obrazu w smartfonie). Im więcej czasu na to poświęcimy, tym łatwiej unikniemy kłopotów (refleksy świetlne z deski rozdzielczej czy elementy wyposażenia auta widoczne w kadrze albo przesłanianie widoku przez przednią szybę).

By w pełni wykorzystać możliwości kamery MIO MiVue 846, trzeba ją skalibrować. Jest to potrzebne do tego, by funkcje asystenta kierowcy działały prawidłowo. Przyda się szczególnie ostrzeżenie o zbyt małym odstępie (lepsze jest głosowe ostrzeżenie niż sam dźwięk) czy alarm jazdy w korku (cenne, gdy zagapimy się i auto przed nami ruszy). Zapominalscy docenią zaś przypomnienie o włączeniu świateł. Można zaś obyć się bez asystenta pasa ruchu, który wszczyna alarm także wówczas, gdy prawidłowo zmieniamy pas ruchu.

MIO MiVue 846 – sensor zbyt czuły

Przy pierwszym uruchomieniu warto od razu zmniejszyć czułość sensora przeciążeń (czujnik G), który aktywuje nagrywanie awaryjne niemal przy każdym progu zwalniającym. Polecam także połączyć się z aplikacją w smartfonie, by odświeżyć oprogramowanie i zmienić język powiadomień głosowych na polski. Dzięki temu powitanie czy ostrzeżenia drogowe usłyszymy po polsku, a nie angielsku (domyślne ustawienie)

Pod względem jakości nagrań MIO można chwalić, jak i krytykować. Łatwo docenić tryb jazdy nocnej (układ Sony Starvis), gdyż obraz jest dość jasny, czytelny i pełen szczegółów. Imponuje jakość nagrań na nieoświetlonych trasach (a o takie najłatwiej poza obszarem zabudowanym). MIO nie ustrzegło się jednak problemu mocniejszego światła odbitego od tablicy rejestracyjnej. Jeśli zatem w naszym aucie mamy mocne światła LED czy ksenonowe, to wówczas tablice aut przed nami będą nieczytelne.

W przypadku nagrań za dnia MIO można chwalić za znakomite reakcje na mocne zmiany oświetlenia (gdy np. wyjeżdżamy z tunelu i mamy oślepiające słońce przed sobą). Kamera pozostawia jednak pewien niedosyt ze względu na pojawiające się niekiedy problemy z widocznymi zakłóceniami obrazu (zaszumienie). Niemniej i tak jakość filmów jest nieosiągalna dla tańszych zestawów.

OCENA 4+

To nam się podoba

+ bardzo dobra jakość wykonania

+ szerokie pole widzenia

+ świetny poziom jasności w nocy

+ praktyczne funkcje wspomagania kierowcy (np. jazda w korku)

+ możliwość podłączenia tylnej kamery

+ bardzo mały uchwyt aktywny (nie trzeba odłączać kabla zasilającego)

To nam się nie podoba

- wysoka cena produktu

- niezbyt wygodne zdejmowanie kamery z uchwytu

- problemy z odczytem tablic rejestracyjnych w nocy przy silnych światłach

- uchwyt na klej wymaga ostrożności z doborem miejsca

- brak zapasowej naklejki w zestawie

- układ ostrzegania o zbyt małej odległości od poprzedzającego pojazdu zgłasza sporo fałszywych alarmów

MIO MiVue 846 – dane techniczne

Maksymalna rozdzielczość filmów: 1920 x 1080 (60 fps)

Kąt widzenia – 150 stopni

Przesłona – F/1.8

Format - MP4 (H.264)

Wyświetlacz – 2,7”

Maksymalna pojemność karty pamięci – 256 GB

Wbudowana bateria – 240 mAh

Zasilanie – 2A, 5V

Cena 749 zł