• Konsorcjum producentów samochodów konsekwentnie rozwija nowy standard połączenia smartfona z radiem w samochodzie
  • Zależnie od telefonu aplikacje mogą być wyświetlane na ekranie w konsoli auta poprzez połączenie przewodowe lub bezprzewodowe
  • Podczas kongresu MWC w Barcelonie Ford pochwalił się wprowadzeniem trzech nowych aplikacji zgodnych z SDL

Jak połączyć telefon z samochodem? Przez wiele lat korzystano z tradycyjnego przewodu do gniazda AUX albo sięgano po Bluetooth. Wraz z nastaniem epoki smartfonów Nokia stworzyła genialny MirrorLink a potem amerykańscy giganci dołożyli swoje: Android Auto i CarPlay (w międzyczasie jeszcze Bosch próbował z mySpin). Amerykański propozycje zresztą szybko zdominowały rynek kosztem uniwersalnego MirrorLink. Jego znaczenie coraz bardziej maleje, co potwierdziła w rozmowie z Auto Świat Leyre Olavarria kierująca działem Connected Car w Seacie. Jej zdaniem MirrorLink systematycznie traci udziały m.in. za sprawą producentów telefonów. W istocie coraz trudniej poza Chinami o nowoczesny smartfon z funkcjonalnością MirrorLink. Nie dziwi zatem, że Seat pochwalił się w Barcelonie czymś innym - bezprzewodowym Android Auto.

Wydawać by się mogło, że jesteśmy zatem skazani na Android Auto, CarPlay oraz wymysły chińskich producentów radioodtwarzaczy samochodowych (różne mutacje idei Phone Link). Okazuje się, że tak nie jest do końca. O swoje miejsce na rynku dalej walczy konsorcjum SDL, czyli twórca standardu Smart Device Link, który można stosować z telefonami z Android oraz iPhone. Za konsorcjum stoją przede wszystkim dwaj kluczowi gracze: Ford i Toyota. Prócz nich są jeszcze m.in.: Daihatsu, Mazda, Mitsubishi, Subaru czy Suzuki. Złośliwi mogliby stwierdzić, że to same przedsiębiorstwa o „wielkiej sile przebicia na rynku”. W gronie członków są również Nissan czy koncern PSA, ale póki co nie widać szczególnych korzyści z ich działalności.

Sama idea SDL jest niemal taka sama jak Android Auto czy CarPlay. Po podłączeniu telefonu do radia możemy bowiem ujrzeć kompatybilne aplikacje na konsoli w aucie. Sęk w tym, że tych programów jest tyle co kot napłakał. Podczas tegorocznego kongresu technologicznego MWC w Barcelonie Ford i Toyota niezależnie od siebie pochwalili się tym co SDL potrafi. Niestety problem w tym, że nie było czym się chwalić. Po obejrzeniu ekspozycji Toyoty postronna osoba mogłaby odnieść wrażenie, że SDL to zaledwie kilka aplikacji na krzyż – nawigacyjne Glympse i Sygic oraz muzyczne Spotify. U Forda było nieco więcej.

Ford wykorzystał targi MWC, aby pochwalić się kolejnymi nowymi aplikacjami: muzycznym Tidal, wyszukiwarką what3words oraz nawigacyjnym Sygic Truck Navigation (dla użytkowników aut dostawczych i ciężarówek). Tidal to nic innego jak bogata płatna kolekcja muzyki odtwarzanej dzięki połączeniu z internetem. Aplikacja what3words to zaś ciekawy program do odnajdywania lokalizacji określonych trzema słowami (np. miejsce ekspozycji Forda w Barcelonie określono tagiem gently.talents,quibble). Słowacki Sygic to natomiast renomowany program nawigacyjny opacowany z myślą o użytkownikach kamperów, dostawczych, ciężarówek i różnych niestandardowych pojazdów.

Dodanie kolejnych aplikacji to oczywiście jest już jakiś postęp, ale na tle tego co oferują Apple i Google to wciąż produkt na miarę „bidy z nędzą”. Na dodatek dotychczasowe doświadczenia z działania SDL w radiach Ford Sync 3 nie napawają optymizmem. W żadnym z testowanych przeze mnie aut Forda SDL nie działał w pełni stabilnie i przewidywalnie. Szkoda. Wielka szkoda.