Pierwsze odbiorniki samochodowe z kolekcji na 2012 rok pojawiły się w sklepach już w listopadzie 2011 roku. Jako pierwszy zadebiutował japoński Pioneer. Niespełna miesiąc później kilka nowości zaprezentowali rodzimi konkurenci: Alpine i JVC. Wszystkie nowe produkty trafiły od razu do redakcyjnego testu „Auto Świata”. Postanowiliśmy sprawdzić, co potrafią najtańsze modele sprzętu samochodowego renomowanych firm.

Wybraliśmy wersje z optymalnym wyposażeniem: odtwarzaczem płyt CD, wejściem USB, gniazdem AUX do przyłączania przenośnego sprzętu audio oraz możliwością odtwarzania popularnych plików MP3.

Testowane radioodtwarzacze samochodowe różnią się wyposażeniem jak i ceną. Tradycyjnie najdroższy jest Alpine. Wyższą cenę uzasadnia jednak największa możliwość połączeń, a w szczególności system współpracy i sterowania przenośnymi odtwarzaczami iPod. W przypadku JVC i Pioneera nie można korzystać z iPoda, co daje znaczne oszczędności – ponad 150 zł.

Co ciekawe, ten, komu nie jest potrzebny system sterowania dodatkowym wzmacniaczem oraz głośnikiem niskotonowym, może zaoszczędzić jeszcze więcej. Pioneer bez funkcji regulacji głośności subwoofera kosztuje zaledwie 339 zł – kolejne kilkadziesiąt złotych zostaje w kieszeni.

Kluczowa we wszystkich radioodtwarzaczach jest możliwość odtwarzania plików MP3. Dzięki kompresji MP3 na jednej płycie CD-R można zmieścić kilkaset nagrań, a w pojemnym USB niemal całe domowe archiwum muzyczne. Trzeba jednak pamiętać o umiarze podczas nagrywania. Testowane odtwarzacze mają bowiem ograniczenia dotyczące liczby nagrań, a także folderów na cyfrowym nośniku.

Bardziej rygorystyczne obostrzenia dotyczą nagrywania na płytach CD, a mniejsze – wgrywania do pendrive’a. Najlepiej zatem muzykę zapisać w podręcznej pamięci USB. Optymalny wybór to podłączenie do gniazda USB pendrive’a o pojemności 8 GB lub 16 GB.

Alpine rozpoznaje do 100 nagrań w każdym ze 100 folderów USB, co jest najskromniejszym wynikiem w teście. W przypadku radioodtwarzacza JVC możemy zapisać nie więcej niż po 255 plików audio w każdym z 255 folderów. Limit w Pioneerze wynosi 300 nagrań na każdy z 500 katalogów (wystarczy na duże muzyczne archiwum). Trzeba przy tym pamiętać, że tak duża liczba plików audio wymaga pojemnego nośnika.

Sprawdziliśmy zatem, jak testowane radia radzą sobie z większymi pendrive’ami USB. Wszystkie rozpoznały bez żadnych problemów pamięci USB 8 GB i 16 GB. Co ciekawe, każde z urządzeń odczytało większość zapisanych plików muzycznych. Niestety, nie wszystkie! Kilka katalogów z muzyką nie zostało rozpoznanych, choć nagrania w formacie MP3 wgraliśmy zgodnie z zaleceniami zawartymi w instrukcjach obsługi sprzętu.

ALPINE CDE-131R - Świetne, ale nie idealne radio samochodowe. Produkt przeznaczony przede wszystkim dla użytkowników odtwarzaczy iPod, którzy często podłączają swój sprzęt do radia w samochodzie. Alpine niezmiennie wyróżnia się bardzo dobrą jakością wykonania i przyjemnym brzmieniem (naturalne i zrównoważone). Wyrazy uznania za zaawansowany system korekcji dźwięku oraz sterowanie subwooferem, co umożliwia rozbudowę nagłośnienia i lepsze dopasowanie charakterystyki brzmienia do własnych upodobań.

Słabą stroną urządzenia jest przeciętny odbiornik radiowy. Skromnie wyposażony tuner miewa problemy z wyszukiwaniem niektórych rozgłośni (także ogólnopolskich) i – w takich samych warunkach jak rywale – nie zawsze radzi sobie z wyświetlaniem nazw stacji.

Dla kogo? Dla kierowców planujących rozbudowę nagłośnienia o wzmacniaczoraz podłączony do niego subwoofer. To również produkt dla użytkowników odtwarzaczy iPod i telefonów iPhone.

JVC KD-R432 - Porządny produkt. W cenie niższej niż 400 zł to obecnie jedna z najciekawszych propozycji. Tuner radiowy wyróżnia się dobrą selektywnością i sprawnie wyszukuje poszczególne stacje radiowe. Z odbiorem danych RDS także nie ma żadnych kłopotów. Odtwarzacz jako jedyny w teście segreguje katalogi i nagrania wg nazw, co jest lepszym rozwiązaniem niż odtwarzanie w kolejności daty zapisu w pamięci USB.

Podoba nam się rozbudowana korekcja dźwięku, porównywalna z Alpine. Gorzej wypada ergonomia. Dostęp do kluczowych regulacji brzmienia jest trudniejszy niż u rywali. Ponadto przyciski do zmiany nagrań, a także wyboru katalogu z muzyką powinny być trochę większe. Dziwi przesadna oszczędność: producent poskąpił etui na zdejmowany panel przedni.

Dla kogo? - Dla każdego, kto planuje dołożyć wzmacniacz i subwoofer, a jednocześnie szuka przystępnego cenowo markowego modelu z USB i nie łączy sprzętu z odtwarzaczami firmy Apple. Ponadto godny polecenia dla kierowców, którzy cenią zaawansowaną korekcję dźwięku.

PIONEER DEH-140UB - Najtańszy radioodtwarzacz w teście tylko nieznacznie ustępuje rywalom, i to głównie pod względem wyposażenia. Brakuje systemu sterowania subwooferem, za to każdy, kto nie planuje dołączenia głośnika niskotonowego, uniknie płacenia za niepotrzebną funkcję. Odbiornik radiowy jest dobrej jakości – pod względem przeszukiwania zakresów radiowych, jak i odbioru danych RDS wypada lepiej od znacznie droższego Alpine’a.

Odtwarzanie nagrań MP3 odbywa się w kolejności daty zapisu, a nie alfabetycznie, co nieco utrudnia wyszukanie właściwych plików. Dziwi nieprzemyślana oszczędność: przewody w wiązce połączeniowej są bardzo cienkie i podatne na uszkodzenie podczas montażu. Lepiej je zatem zabezpieczyć specjalną gąbką lub taśmą izolacyjną.

Dla kogo? - Dla poszukujących niedrogiego,ale markowego sprzętu, jeśli w przyszłości nie będą rozbudowywać nagłośnienia o dodatkowe elementy. Nie tylko dla miłośników marki.

CO OCENIALIŚMY? - Zwróciliśmy uwagę na kluczowe funkcje odtwarzacza, z których korzysta się na co dzień: możliwość odtwarzania plików MP3/WMA, wygodę regulacji audio, wyszukiwanie stacji radiowych i odbiór sygnału RDS. Sprawdziliśmy także, ile nagrań można zapisać w pamięci USB bez ryzyka, że sprzęt nie rozpozna części z nich. W teście wykorzystaliśmy dwa modele pendrive’ów, o pojemności 8 GB i 16 GB.

Foto: Auto Świat
Tanie radio do samochodu nie musi być chińskiej marki (test markowych radioodtwarzaczy)

Sprzęt sprawdziliśmy w trakcie jazd testowych zarówno w mieście, jak i w trasie – po to, by obserwować zachowanie tunerów podczas odbioru stacji radiowych o słabszym sygnale i na granicy zasięgu nadajników (kiedy powinna prawidłowo działać funkcja automatycznej zmiany odbieranej częstotliwości RDS AF). Jakość dźwięku ocenialiśmy podczas prób w studiu odsłuchowym przy użyciu trzech zestawów głośników testowych. Głośniki podłączaliśmy bezpośrednio do wzmacniaczy w radioodtwarzaczach (nie korzystaliśmy z oddzielnych końcówek mocy).

PODSUMOWANIE - Nie trzeba wydawać fortuny na dobre radio do auta. Już podstawowe (czyli w założeniu najtańsze) markowe radioodtwarzacze powinny spełnić oczekiwania większości kierowców. Pozostaje tylko pytanie: czy kiedy całe muzyczne archiwum zgramy do pojemnej pamięci USB, mechanizm odtwarzacza CD będzie nam jeszcze potrzebny?