• MIO MiVue M760D to zestaw dwóch kamer mocowanych z tyłu i z przodu skutera czy motocykla
  • Jakość nagrań w ciągu dnia jest bardzo dobra. Obraz jest zaskakująco stabilny i wolny od zakłóceń.
  • Instalacja może się wydawać skomplikowana dla początkujących użytkowników

Miłośnicy jednośladów płacą więcej niż kierowcy samochodów. Dobrym przykładem są nawigacje GPS czy wideorejestratory. Na nawigację czy kamerę do samochodu wydamy kilka razy mniej niż za urządzenie na motocykl.

Różnica w cenie to jednak nie tylko kwestia skali produkcji (kamer samochodowych jest w sklepach znacznie więcej niż motocyklowych), ale także i wymaganych parametrów. W kabinie auta nie potrzebujemy np. wodoszczelnego urządzenia czy kompletu specjalnych uchwytów mocujących. To nie koniec.

Miłośnicy jednośladów mają także pod górkę podczas instalacji. W aucie wystarczy przyssawka do szyby i wtyk do gniazda zapalniczki, by wszystko było gotowe do pracy. W przypadku zestawu motocyklowego jest inaczej. Andrzej Kondratczyk, nasz redakcyjny motocyklowy tester stwierdził, że początkującym instalacja może się wydawać skomplikowana - „W przeciwieństwie do kamerki samochodowej czy GoPro mamy do czynienia ze sporą wiązką przewodów, które należy we właściwy sposób podłączyć i umieścić pod siedzeniem motocykla. Kamera zasilana jest przez podłączenie do jednego z bezpieczników. Należy odnaleźć bezpiecznik, z którego prąd nie płynie po wyłączeniu stacyjki. Według instrukcji potrzebny jest do tego miernik elektryczny”.

W naszym teście wideorejestrator (a ściślej dwie kamery) podłączyliśmy do bezpiecznika klaksonu. Pozostało jeszcze przymocować uchwyty (naklejki 3M trzymają bardzo dobrze) przyklejając je z tyłu i przodu skutera lub przytwierdzając przy użyciu niezawodnych opasek (czyli tzw. trytytek). Pamiętajmy, by sprzęt mocować tak, by zachować dobry dostęp do śrub osłony czytnika kart (w komplecie karta o pojemności 32 GB). Okazuje się bowiem, że pobieranie filmów bezprzewodowo poprzez WIFI do aplikacji w smartfonie trwa dość długo.

Kamera wymaga nieco cierpliwości jeszcze w jednej kwestii. Choć nagrywa od razu po uruchomieniu, to jednak na włączenie trzeba poczekać od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund. Podobnie jest po zakończeniu podróży.

Jakość nagrań w ciągu dnia jest bardzo dobra. Obraz jest zaskakująco stabilny i wolny od zakłóceń. Nie ma żadnego problemu z odczytaniem tablic rejestracyjnych na filmach zapisanych przez przednią i tylną kamerę (to wbrew pozorom wcale nie jest takie oczywiste w przypadku niedrogich wideorejestratorów samochodowych). Nietrudno przy tym o wrażenie, że model mocowany z tyłu rejestruje nieco zażółcony obraz.

W nocy jest już gorzej, co jednak nie oznacza, że tablice są nieczytelne. Wciąż możliwe jest rozpoznanie numerów. Oczywiście im gorsza pogoda i coraz ciemniej, tym tablice stają się bardziej rozmazane. Cudów nie ma.