• MC20 wyznacza kierunek rozwoju Maserati na najbliższą dekadę
  • W przyszłości będzie dostępna także wersja w pełni elektryczna
  • Ceny jeszcze nie są znane, ale stawiamy na minimum 200 tys. euro

Maserati długo kazało nam czekać na swój nowy sportowy model. Od premiery quasi-wyczynowego i niezwykle rzadkiego MC12 (czyli ostatniego technicznie wysoce zaawansowanego wozu tej marki, które dzieliło część elementów z Ferrari Enzo), minęło aż 16 lat – w tym czasie dorosło nowe pokolenie miłośników supercarów, a konkurencja zostawiła Maserati... w tyle. Włosi byli w tym czasie zajęci rozwojem gamy „cywilnych” modeli: debiutowały Quattroporte (które już niedługo będzie miało następcę), Ghibli i pierwszy SUV marki – Levante. Działkę sportowych modeli jednak trochę zaniedbano. GranTurismo i GranCoupe próbowały bronić sportowego honoru marki, i chwała im za aż 12 letni staż produkcyjny – w listopadzie 2019 r. jednak szefostwo firmy ostatecznie odesłało ten wspaniały duet na emeryturę. A z zaprezentowanego w 2014 r. przepięknego konceptu Alfieri póki co niestety nic nie wynikło.

MC20 otwiera nowy rozdział w historii włoskiej marki i jednocześnie kontynuuje tradycję modeli z centralnie umieszczonym silnikiem. Wiele lat przed MC12 Maserati produkowało takie modele jak Merak czy Bora, w których jednostka napędowa tkwiła właśnie między kabiną a tylną osią. Nazwa MC20 to skrót od Maserati Corse (czyli dywizja wyścigowa), a dwudziestka odnosi się do roku premiery. Ten model wyznacza też kierunek rozwoju Maserati na najbliższą dekadę.

Sercem napędu i jednocześnie największą dumą Maserati jest nowy, 3-litrowy silnik V6 osiągający maksymalnie 630 KM i 730 Nm. To bowiem pierwsza własna konstrukcja marki z trójzębem od 20 lat i w dodatku wykorzystuje ona zaawansowaną technikę z bolidów F1: mamy tu dwie świece na cylinder, dwukomorowe spalanie i kombinację układów wtryskowych (pośredni i bezpośredni). Kąt rozwarcia cylindrów wynosi 90 stopni, co też jest ukłonem w stronę tradycji marki. Włosi ochrzcili swoje podwójnie doładowane dzieło Nettuno czyli Neptun.

Maserati MC20 – konkurencja dla Audi R8, Lambo Huracana i Porsche 911 Turbo S

Napęd przekazywany jest przez 8-biegową skrzynię dwusprzęgłową na tylne koła. Dzięki lekkiej konstrukcji z wykorzystaniem włókna węglowego (Maserati podaje na razie tylko wartość <1500 kg), MC20 ma przyspieszać 0-100 km/h w mniej niż 2,9 s, a sprint od zera do dwustu ma zajmować poniżej 8,8 s. Maksymalna prędkość wyniesie ponad 325 km/h, ale jak zaznaczają Włosi, to wszystko jeszcze wstępne dane. Dla nas to póki co wskazówka, że MC20 będzie rywalizować z Audi R8, Lamborghini Hurcanem Evo czy Porsche 911 Turbo S. Jednocześnie wygląda na to, że MC20 ma zachować pewien dystans do Ferrari F8 Tributo, które dysponuje mocą 720 KM.

Nadwozie mierzy 4,67 m długości, 1,97 m szerokości i 1,22 m wysokości. Sylwetka jest typowa dla centralnosilnikowego sportowca, ale stylistom udało się tchnąć w MC20 elegancję Maserati (ta linia dachu i te zgrabne otwory za kabiną!) oraz poukrywać kilka smaczków typowych dla tej marki. Zwróćcie chociażby uwagę na otwory na szklanej pokrywie silnika, które kształtem nawiązują do trójzęba, czy też po trzy otwory wentylacyjne na krawędziach obok – te zwykle umieszczane są na przednich błotnikach w Maserati z silnikami z przodu. Trójczęściowy motyw znalazł się także w pięknych felgach, no i mamy też oczywiście charakterystyczny kształt grilla z dużym trójzębnym znaczkiem.

Maserati MC20 – elegancja, a nie szokowanie agresją

Wygląd na pewno nie szokuje agresją ani też przełomowością stylu. Jak twierdzi Maserati, opracowanie wyglądu MC20 zajęło zaledwie 24 miesiące. W estetyce MC20 widać nawiązania do koncepcyjnego Birdcage'a 75th sprzed 15 lat – zwróćcie uwagę na czarną kopułę kokpitu czy szerokie, poziome tylne światła. Ale tak samo można się tu doszukiwać pewnych podobieństw do... Alpine A110.

Do wnętrza wsiada się przez efektownie unoszone drzwi. Kokpit utrzymano w minimalistycznym stylu, wszystko jest zorientowane na kierowcę i tu też niektóre elementy przywodzą na myśl wspomnianego sportowca z Francji. Wykończenie sprawia jednak o wiele bardziej luksusowe wrażenie niż w Alpine A110. Na tunelu z włókna węglowego znalazły się przyciski do obsługi skrzyni biegów, guziki szyb oraz pokrętło trybów jazdy. Do wyboru są programy: GT (czyli maksymalny komfort), Wet (mokra nawierzchnia), Sport, Corsa (torowy) oraz ESC off, który deaktywuje układ stabilizacji toru jazdy i systemy asystujące.

Resztą steruje się na odstającym od deski rozdzielczej dotykowym ekranie (przekątna 10 cali). Za kierownicą znalazł się drugi wyświetlacz o takiej samej wielkości, na którym są wyświetlane wirtualne zegary. System multimedialny ma mieć inteligentne sterowanie głosowe Alexa, a przez specjalną aplikację na smartfona lub smartwatcha będzie można obsługiwać zdalnie niektóre funkcje auta. Kierownica, poza przyciskami do sterowania radiem, ma też guzik startera silnika oraz włącznik procedury launch control. Łopatki do manualnej zmiany biegów są na stałe przymocowane do kolumny, nie kręcą się z kierownicą.

Maserati MC20 – produkcja w historycznych zakładach w Modenie

Ceny Maserati MC20 jeszcze nie zostały jeszcze ogłoszone (obstawiamy ok. 200 tys. euro), ale mimo to... zamówienia można już składać. Produkcja w historycznych zakładach Maserati przy Viale Ciro Menotti w Modenie ma się rozpocząć pod koniec tego roku, więc zakładamy, że pierwsze egzemplarze dotrą do klientów na początku 2021 r. W planach jest jeszcze w pełni elektryczna wersja MC20, a także wariant wyczynowy. Prawdopodobnie zostanie zorganizowany też osobny puchar wyścigowy dla tego modelu.

Wygląda więc na to, że Maserati na dobre się wybudziło z letargu w segmencie rasowych aut sportowych. Marka ma odegrać ważną rolę w grupie Stellantis czyli połączeniu grup PSA (Peugeot, Citroen, DS, Opel) z FCA (Fiat, Alfa, Jeep, Chrysler, Abarth). Trzymamy kciuki i czekamy na kolejne modele z trójzębem.