• Gama Micry powiększy się do 5 wersji wyposażenia, wzbogacono przy tym standard poszczególnych odmian
  • W najbogatszych odmianach pojawiły się większe, 17-calowe felgi, elementy z imitacji naturalnej skóry oraz wstawki z Alcantary
  • To pierwszy model japońskiej marki, który jest produkowany w zakładach Renault (Flins-sur-Seine we Francji)

Cztery wersje to za mało, kluczowy jest większy wybór. Stąd gamę Micry po liftingu powiększono do pięciu wersji wyposażenia. W cenniku pojawi się zatem nie tylko Visia, Acenta czy Tekna i N-Design, ale także N-Sport. Do tego dostajemy dwa różne wykończenia kolorystyczne, nowy wzór 16-calowych felg oraz opcjonalne światła LED (standard w bogatej wersji N-Sport). W kabinie zaś opcjonalna ekologiczna skóra czy wstawki z Alcantary.

Ponadto Nissan Micra zyskał popularny zestaw kamer dookólnych wzbogacony o funkcję wykrywania ruchomych obiektów oraz ostrzeganie, gdy znajdą się w martwym polu. Nie zabrakło zestawu multimedialnego Nissan Connect z Apple CarPlay i Android Auto oraz opcjonalną nawigacją opracowaną przez TomTom. Wciąż można także zamówić charakterystyczny zestaw audio Bose z głośnikami w zagłówku. A to nie wszystko.

Zależnie od wersji dostępny jest także układ wspomagający przy jeździe pod górę, asystent świateł drogowych, aktywny układ utrzymania w pasie ruchu, rozpoznawanie znaków drogowych czy funkcja rozpoznawania pieszych z przodu samochodu. Nie mogło także zabraknąć układu hamowania awaryjnego.

Zmiany objęły także silnik. Nissan przekonuje, że dobrze znana jednostka 1.0 l stała się jeszcze oszczędniejsza i bardziej przyjazna dla środowiska (obniżono emisję spalin). Zmodyfikowano mapę silnika, by poprawić przebieg krzywej momentu obrotowego. Dla kierowcy oznacza to tyle, że będzie rzadziej sięgać do dźwigni zmiany biegów, a sama jazda powinna być płynniejsza i przyjemniejsza. Czy tak rzeczywiście będzie? Na sprawdzenie obietnic Nissana pozostaje czekać do pierwszego testu już na polskich drogach.