• Nowa architektura pozwala zwiększyć zwinność ponad 5-metrowego okrętu flagowego Mercedesa
  • Cicho, komfortowo i ultranowocześnie – klasa S chce wyznaczać standardy w klasie samochodów luksusowych
  • Do napędzania posłużą silniki benzynowe, diesle i hybryda plug-in, pozwalająca przejechać 100 km w trybie elektrycznym
  • Poniżej pół miliona złotych nic się raczej nie wydarzy, klasa S pozostanie symbolem prestiżu i przynależności do finansowej elity

Światową premierę nowej klasy S zaplanowano na 2 września, a pierwsze samochody mają dotrzeć do salonów sprzedaży jeszcze w tym roku. Mieliśmy niezwykłą okazję przejechać się tym autem w wersji przedseryjnej. Za kierownicą, na miejscu szofera, zasiadł sam szef ds. rozwoju, główny inżynier Jürgen Weissinger. A my – tam, gdzie zazwyczaj podróżuje właściciel, główny użytkownik, czyli na prawym tylnym fotelu.

Mercedes klasy S zwrotny prawie jak Smart

Nasz kierowca jest szczególnie dumny z tylnej skrętnej osi nowego Mercedesa klasy S. Tylne koła mogą się wychylić o 10 stopni, co pozwala na zmniejszenie średnicy zawracania nawet o 2 m. Gdy na naszej drodze pojawia się słupek i widzimy go tuż obok samochodu po prawej stronie, mamy ochotę krzyknąć: nie, tak się nie da! Oczywiście, że się da. Tylne koła skręcają i ponad 5,2-metrowej długości okręt flagowy Mercedesa przemieszcza się bezpiecznie obok słupka. Tego jeszcze w klasie S nie było.

Główny inżynier Mercedesa, liczący sobie już 60 lat, cieszy się jak dziecko. Jeszcze raz pokonuje ten sam odcinek, bierze zakręty tak ciasno, jakby chciał powiedzieć swoim nauczycielom fizyki: „A jednak byliście w błędzie!”.

Brakowało mu tylko Mercedesa klasy S

Nowa klasa S jest arcydziełem Weissingera i prezentem na pożegnanie. Z końcem roku odchodzi z Mercedesa. Nadzorował już prace rozwojowe nad SLR-em, nad Maybachem, ale klasy S dotychczas mu w portfolio brakowało, a od zawsze bardzo chciał wymyślić ją od nowa. Teraz nareszcie się udało. Jest bardzo dumny z nowo zaprojektowanej architektury pojazdu: „Po raz pierwszy możemy oddzielić zwinność uzyskiwaną przy niskich prędkościach od prowadzenia z dużymi prędkościami – i to w zakresie dotychczas nieosiągalnym”.

Na więcej niż przejażdżka po garażowcu nam nie pozwolono, ale nawet tu czujemy się w klasie S Mercedesa jak pasażerowie luksusowego krążownika, wyprodukowanego bez oglądania się na oszczędności. Wielkie wrażenie sprawia cisza. Siedzimy w samochodzie, w którym pracuje sześciocylindrowy rzędowy diesel, jednak we wnętrzu wcale go nie słychać. Dlaczego tak się dzieje? Pianka znalazła się w każdej szczelinie, uszczelki ram szyb były wulkanizowane w jednym kawałku jako całość, żeby lepiej uszczelnić okna w rogach. Mercedes nie mógł i nie chciał pozwolić sobie na jakiekolwiek niedoskonałości.

Mercedes klasy S – luksusu i technika na najwyższym poziomie

Czuje się to po zajęciu miejsca w nowej klasie S. Fotel pasażera siedzącego obok kierowcy ma np. 17 silniczków – osiem do regulacji położenia i po cztery do masażu i do wentylacji. Plus jeden silnik do monitora w oparciu fotela dla pasażera z tyłu. Liczyliście? 17! A do tego ta skóra, ten komfort! Do wykończenia takiego fotela potrzeba 10 godzin pracy szwaczek. 20 minut na wykrojenie, 375 na szycie, 200 na montaż. Liczyliście? 595 minut, czyli 10 godzin!

Klasa S ma wiele innowacyjnych rozwiązań. Moduły ledowe w reflektorach są wielkości paznokcia, a zawierają 1,3 mln ruchomych luster. Mogą precyzyjniej oświetlić wybrane miejsce, np. ciało człowieka, pomijając twarz i nie oślepiając go. Samochód jest tak napakowany techniką, że instrukcja obsługi – gdyby chcieć ją spisać – liczyłaby tysiąc stron. Nie musi jednak, ponieważ rozwinięte MBUX, zwane Connectivity, tłumaczy się samo. W skrócie wygląda to tak: kierowca pyta, samochód odpowiada. „Hej, Mercedes, jak działa Distronic?” Klasa S wyjaśnia.

Z Mercedesem klasy S da się pogadać

Pedro Monteiro, odpowiedzialny za system informacyjno-rozrywkowy, siada za kierownicą i rozmawia z systemem MBUX jak z sekretarką. A on wykonuje, czego się od niego oczekuje. „Hej, Mercedes, rozwiń rolety” i w aucie robi się ciemno. „Hej, Mercedes, jak długo będę jechał do domu?”„29 minut”. Wnętrze składa się przede wszystkim z ogromnego monitora pośrodku, przekątna do 12,8 cala, OLED, za pośrednictwem którego reguluje się wszystkie funkcje auta. Klasa S rozpoznaje odcisk palca lub twarz nawet siedmiu zarejestrowanych kierowców – ustawia fotel, funkcję masażu, telefon, muzykę, oświetlenie ambientowe dla właściwej osoby.

Tak jak dotychczas, klasa S będzie dostępna w trzech wariantach długości. Najczęściej wybierana środkowa mierzy teraz 5,29 m, długa będzie o ponad 20 cm dłuższa i polubią ją pewnie zwłaszcza chińscy odbiorcy. Krótka, 5,15-metrowa, zagra, tak jak do tej pory, w europejskiej lidze.

Silniki? Diesle o mocy od 285 KM, benzyniaki – od 367 KM, od przyszłego roku także hybryda plug-in, ok. 500 KM, która wg WLTP pojedzie w trybie elektrycznym ponad 100 km. Szefowi rozwoju Weissingerowi udało się nawet 118 km...

Mercedes klasy S – naszym zdaniem

Tylko jako pasażerowie i jedynie w garażowcu, mimo to w klasie S poczuliśmy się jak w 5-gwiazdkowym samochodzie. Luksusowe fotele, multimedia na najwyższym światowym poziomie – flagowy Mercedes stanie się w tych dziedzinach nowym benchmarkiem. Gorzej z cenami – wystartują pewnie z poziomu ok. pół mln złotych. Ale za taki luksus i high-tech trzeba płacić. Arcydzieła bywają bezcenne.