Czuwanie nad jakością w Volkswagenie? To musiała być wymarzona praca w czasach Piëcha i Winterkorna. Potem niestety zajęcie to stało się dość niewdzięczne, zwłaszcza że byliśmy świadkami pojawiających się błędów w oprogramowaniu oraz montażu tanich i twardych plastików w niektórych modelach, które mocno irytowały klientów. Teraz jednak ma to się zmienić, bo rozwiązanie tych problemów powierzono Frankowi Welschowi, który do niedawna był szefem działu rozwoju głównej marki VW. Na tym stanowisku zastąpił go Thomas Ulbrich, który wcześniej odpowiadał za e-mobilność, a ponieważ „elektryki” są teraz nurtem głównym, to dotychczas odrębny dział elektryczny zostanie w wyniku tej roszady zlikwidowany.

Ulbrich będzie co prawda nadal sporo swojego czasu poświęcał pracy nad nowymi elektrycznymi modelami z rodziny ID, ale nie oznacza to, że przekreślona została tym samym przyszłość samochodów z tradycyjnym napędem spalinowym. I tak dochodzimy do kolejnej generacji Volkswagena Passata, którą do niedawno uznawano już za skreśloną. Owszem, nie zobaczymy już sedana, ale model o oznaczeniu wewnętrznym B9 dostał już zielone światło i trafi do produkcji. A że tylko jako kombi, to nikogo nie powinno dziwić. W dotychczasowej gamie Passata udział sprzedaży wersji sedan nie przekraczał 10 proc., a największą popularnością ta odmiana cieszyła się na kilku rynkach (w Europie Wschodniej oraz w Hiszpanii i Turcji).

Nowy Volkswagen Passat – jakość przede wszystkim

Warto przypomnieć, że obecna odsłona Passata swoją premierę miała 7 lat temu i wszystko wskazuje na to, że pozostanie w ofercie do końca 2023 lub nawet początku 2024 r. Jednym z powodów wydłużenia jej cyklu życiowego jest zmiana lokalizacji fabryki. Pierwotnie planowano, że B9 będzie produkowany w Turcji, ale nowa fabryka jednak tam nie powstanie. Z kolei w rodzinnym Emden musi zwolnić miejsce dla elektrycznych: SUV-a ID.4 i kombi Aero B (kwestia ostatecznej nazwy jeszcze jest otwarta), więc nowy Passat ostatecznie trafi do Bratysławy.

Pod wieloma względami ta decyzja może okazać się słuszna, bo da czas inżynierom na dopracowanie modelu i pozwoli uniknąć wpadek, jakie miały miejsce przy okazji debiutów Golfa 8 i ID.3. Pamiętamy o kłopotach z systemem operacyjnym i elektronicznymi asystentami, które przyblokowały nawet na pewien czas sprzedaż tych kompaktów i nie mają prawa powtórzyć się w Passacie. Jakość ma status priorytetowy, więc w nowym kombi wszystko musi być perfekcyjne, także spasowane wzorowo drzwi, miłe w dotyku wykończenie czy siedzenia zapewniające wysoki komfort podczas długich podróży. To także argument za fabryką w Bratysławie, która ma duże doświadczenie w tym zakresie – to tam powstają już takie modele jak flagowy SUV Touareg oraz Audi Q7 i Porsche Cayenne.

Nowy Volkswagen Passat – rozmiar ma znaczenie

Co więcej, na linie produkcyjne słowackiego zakładu trafi także kolejna generacja Skody Superb, a obydwa modele opracowywane są wspólnie i zespoły techniczne podzieliły się nimi równo po połowie. Passat przejmie też dłuższy o 5 cm wariant płyty podłogowej Superba, dzięki czemu jego długość zwiększy się do 4,85 m. To dobrze wróży przestronności wnętrza niemieckiego kombi. Zyskają zarówno pasażerowie na tylnej kanapie jak i pojemność bagażnika, która ma po rozłożeniu siedzeń przekraczać 1800 l (teraz 1780 l). Co ważne, za sprawą dodatkowych centymetrów we wnętrzu i większej przestrzeni ładunkowej Passat znowu ucieknie rodzinnej wersji Golfa 8, który pod tym względem mocno do niego zbliżył. Duże zmiany zajdą też w kokpicie – zyska nie tylko wspomniane już materiały wysokiej jakości lecz także purystyczny design, który dotąd można było zobaczyć w Skodzie Enyaq. Zresztą projektant tego ostatniego auta – Jozef Kaban – teraz pracuje w Wolfsburgu.

Nowy Volkswagen Passat – napęd spalinowy i hybrydy plug-in

Jako że nowy Passat wykorzysta platformę MQB nie należy spodziewać się większych niespodzianek po stronie układu napędowego. Nie będzie odmiany czysto elektrycznej. Ta rola przypadnie nowemu modelowi – Aero B. Pewne jest natomiast, że VW pozostanie wierny silnikom wysokoprężnym. W palecie znajdą się zatem dwa diesle 2.0 TDI z podwójnym systemem oczyszczania spalin SCR w wariantach o mocy 150 i 200 KM. W końcu wielu nabywców tego modelu to osoby często podróżujące samochodem, a ani dostępne także w ofercie benzyny (150 i 220 KM) ani hybrydy plug-in (200 i 250 KM) nie zapewniają im odpowiednich zasięgów, choć w tym ostatnim przypadku można oczekiwać, że w trybie elektrycznym auto będzie w stanie przejechać nawet 100 km (obecnie Passat GTE popisuje się zasięgiem do 70 km). Ważne jest także to, że VW udoskonali technologię ładowania. Podczas gdy większość współczesnych plug-inów korzysta z pokładowych jednofazowych ładowarek o mocy 3,6 kW, to następnym Passacie można oczekiwać nawet 11 kW. Oznacza to, że naładowanie akumulatora o pojemności 20 kWh zajmie około 2 godzin. Co do odmiany 4Motion z napędem na obydwie osie to prawdopodobnie będzie ona dostępna tylko w uterenowionej wersji Alltrack.

Na koniec pozostaje kwestia ceny. Tu niestety jest pewne, że generacja B9 będzie droższa. To efekt większej przestrzeni, cyfryzacji na najwyższym (miejmy nadzieję) poziomie i bogatym wyposażeniu. Obecnie najtańsza wersja wyceniana jest na około 108 tys. zł (bez rabatów). Za nową trzeba będzie zapłacić minimum 3 tys. euro, czyli około 14 tys. zł więcej.

Nowy Volkswagen Passat - naszym zdaniem

Pomimo boomu na SUV-y Passat nadal jest popularnym modelem, więc opracowanie jego kolejnej generacji wydaje się logicznym posunięciem. Fakt, że firma z Wolfsburga zrezygnuje w przyszłości z sedana jest równie konsekwentny, jak dalsze trzymanie się (czystego) silnika wysokoprężnego.