Toyota Yaris Cross, bo taką oficjalną nazwę nosi nowy mini-SUV marki, miał zadebiutować podczas salonu samochodowego w Genewie w marcu, ale z przyczyn oczywistych ta prezentacja nie mogła się odbyć. Koncern poszedł więc drogą innych producentów i zorganizował wirtualny pokaz swojej nowości, która uzupełni ofertę marki w tym bardzo konkurencyjnym segmencie rynku.

Toyota Yaris Cross – pod europejskie gusta

Yaris Cross został zaprojektowany na nowej platformie GA-B z serii TNGA (Toyota New Global Architecture). To mniejszy wariant globalnej konstrukcji, na której bazują najnowsze generacje takich modeli jak Corolla czy RAV4 i taki sam jak w ostatniej odsłonie miejskiego Yarisa. I choć z tym ostatnim autem ma wiele wspólnego, to jednak nie jest to tylko „uterenowiona” wersja tego malucha. Cross różni się wyraźnie stylem i charakterem idealnie wpisując się w rynek małych crossoverów.

Za projekt modelu odpowiadają centra stylistyczne marki w Europie i Japonii, ale Toyota chętnie podkreśla, że to gusta klientów na Starym Kontynencie miały największy wpływa na wygląd Yarisa Cross. Jak mówi Lance Scott, Design General Manager w Studio ED2 Toyoty, zlokalizowanym w Nicei we Francji, designerzy podczas prac nad autem skupili się na dwóch kluczowych słowach: energiczny i minimalistyczny, które w ich rozumieniu najlepiej odzwierciedlają „połączenie zwinności kompaktowego auta oraz siłę i odporność SUV-a”.

W efekcie stworzono zadziorną sylwetkę, która sprawia wrażenie mocno stąpającej poz ziemi. Powiększony prześwit, kanciaste błotniki z dużymi wnękami na 18-calowe koła, solidny przód oraz osłony na błotnikach i pod zderzakami sugerują uniwersalny charakter samochodu i wyraźnie różnicują względem Yarisa. Rozstaw osi jest co prawda taki sam (2560 mm), ale nadwozie zostało poszerzone o 20 mm (1765 mm) i wydłużone o 240 mm (4180 mm). Przedni zwis jest dłuższy o 60 mm, zaś tylny o 180 mm , prześwit o 30 mm, a wysokość o 90 mm (1560 mm).

Dodatkowe centymetry zaowocowały przestronnym, oczywiście jak na ten segment wnętrzem, które ma swobodnie mieścić czterech dorosłych pasażerów. Oparcia tylnej kanapy składają się w proporcjach 40:20:40, a podłoga bagażnika ma dwupoziomową regulację, dzięki czemu łatwiej będzie można dopasować przestrzeń do bieżących potrzeb.

Kokpit zwraca uwagę umieszczonym centralnie dużym ekranem dotykowym systemu multimedialnego, który będzie obsługiwał interfejsy Apple CarPlay i Android auto oraz cyfrowymi zegarami. W wyposażeniu znajdą się także liczne systemy bezpieczeństwa czynnego Toyota Safety Sense oraz układy wspomagania kierowcy zapobiegające kolizjom.

Toyota Yaris Cross – hybryda 4. generacji

Źródłem napędu nowego crossovera będzie układ hybrydowy z trzycylindrowym silnikiem benzynowym 1.5 pracującym w cyklu Atkinsona, silnikiem elektrycznym i bezstopniową skrzynią automatyczną. Łączna moc układu to 116 KM i Toyota zapewnia, że wyróżniać on się będzie wysokim momentem obrotowym dostępnym przy małych prędkościach obrotowych i niskim zużyciem paliwa.

Ta konstrukcja dostępna będzie zarówno w odmianach z napędem na przednią oś jak też z inteligentnym napędem na 4 koła – AWD-i. Ten ostatni wykorzystuje dodatkowy silnik elektryczny umieszczony przy tylnej osi, który napędza tylne koła podczas ruszania i przyspieszania. W normalnych warunkach drogowych podczas jazdy napędzane są tylko koła przednie, natomiast tył dołączany jest automatycznie, gdy wymaga tego sytuacja np. na śliskich lub piaszczystych nawierzchniach.

Toyota Yaris Cross – w sprzedaży od 2021 roku

Nowy model będzie produkowany w fabryce TMMF w Valenciennes we Francji i rocznie ma powstawać ponad 150 tys. egzemplarzy tego modelu. Chętni jednak muszą uzbroić się w cierpliwość, bo w salonach sprzedaży auto pojawi się dopiero na początku przyszłego roku.

Toyota liczy, że Yaris Cross pozwoli jej wykroić przynajmniej 8-procentowy udział w segmencie małych crossoverów, w którym przyjdzie mu rywalizować z takimi modelami, jak m.in.: Citroen C3 Aircross, Ford Puma, Hyundai Kona, Nissan Juke, Opel Crossland X, Peugeot 2008, Renualt Captur, Skoda Kamiq czy Seat Arona. Dosyć tłoczno, ale Toyota póki co buduje napięcie.