• Volvo twierdzi, że XC40 Recharge to pierwszy w pełni dostępny elektryk. Przed laty było już niemal zapomniane C30 Electric, które w limitowanej edycji wyprodukowano jedynie dla firm i flot
  • Pierwsze XC40 T8 Recharge waży ponad 2,1 tony (od 2150 kg do 2250 kg) i skrywa akumulator o pojemności nominalnej 78 kWh (użyteczna to 75 kWh)
  • Sprzedaż powinna ruszyć dopiero pod koniec roku. W Polsce jeszcze później – wiosną 2021 roku. Choć Volvo nie zdradza cen, to można oczekiwać kwoty ok. 250 – 270 tys. zł

Odliczanie do rynkowej premiery trwa w najlepsze. Volvo pochwaliło się bowiem XC40 Recharge już w zeszłym roku. Pora na kolejną odsłonę pierwszego w pełni dostępnego elektrycznego modelu, który zapoczątkuje całą serię zelektryfikowanych modeli pod nazwą Recharge. Kolejne są już bowiem w drodze. W ciągu najbliższych kilku lat każdy model spalinowy Volvo w gamie będzie mieć swojego elektrycznego odpowiednika. Nowości zaplanowano w rozsądnych odstępach czasu - po jednej na rok.

Volvo twierdzi, że XC40 Recharge to pierwszy w pełni dostępny elektryk. Szwedzi przypominają, że już kiedyś na rynek trafiło przecież elektryczne Volvo. To było już niemal zapomniane C30 Electric, które w limitowanej edycji wyprodukowano jedynie dla firm i flot. Klienci indywidualni musieli się zaś obejść ze smakiem.

Co innego w przypadku Volvo XC40 Recharge. O ograniczeniach nie ma mowy (produkcję rozpoczną zakłady w Belgii a następnie w Chinach), przy czym przedstawiciele koncernu jak ognia unikali odpowiedzi na pytanie o szacowaną sprzedaż czy produkcję. Sam Bjorn Annwall, odpowiedzialny w Volvo za region Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki z rozbrajającym uśmiechem wspominał o zakładanym celu 800 tys. sprzedanych wszystkich aut w 2020 roku. To o niemal 100 tys. sztuk więcej niż rok wcześniej (10 proc. stanowiły wersje hybrydowe). Ile wśród nich będzie XC40 Recharge? Raczej niewiele zważywszy na to, że sprzedaż powinna ruszyć dopiero pod koniec roku. W Polsce jeszcze później – wiosną 2021 roku.

Volvo jak Polestar, czyli nowa platforma CMA

W pełni elektryczne XC40 Recharge to pierwszy model zbudowany na zupełnie nowej platformie CMA. Krewniakiem skonstruowanym na tej samej podstawie jest elektryczny Polestar 2. Volvo nie kryje przy tym, że pierwszy elektryk to owoc kooperacji z innymi firmami. Stąd pod dobrze znaną karoserią XC40 znajdziemy komponenty od zewnętrznych dostawców takich jak chińskie CATL i koreański LG Chem (obie firmy dostarczą baterie) czy Valeo-Siemens (silniki elektryczne).

W pierwszej kolejności na rynek trafi najmocniejsza wersja z dwoma silnikami elektrycznymi i napędem na cztery koła (planowana jest również słabsza odmiana z jednym silnikiem, napędem przednim i najprawdopodobniej skromniejszą baterią). Pierwsze XC40 T8 Recharge waży ponad 2,1 tony (od 2150 kg do 2250 kg) i skrywa akumulator o pojemności nominalnej 78 kWh (użyteczna to 75 kWh). Kierowca ma łącznie do wykorzystania 408 KM mocy i 660 Nm momentu obrotowego. Jakie to ma przełożenie na osiągi? Sprint od 0 do 100 km/h zajmie 4,9 s. Deklarowana prędkość maksymalna to 180 km/h (podobnie jak w przypadku wszystkich pozostałych modeli w gamie). Szacowany zasięg – ok. 400 km (WLTP), czyli w praktyce nieco ponad 300 – 330 km do pokonania.

Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Volvo XC40 Recharge

Akumulatory dostarczane przez LG Chem i CATL (gwarancja 8 lat ograniczona przebiegiem 160 tys. km) będzie można ładować w domu (stacja 11 kW) co oznacza 7,5 godziny oczekiwania (w planach Wallbox 22 kW). W przypadku zasilania szybką ładowarką (DC, 150 kW) można liczyć na to, że w 40 min (ładowanie w temperaturze 20-35 stopni C) doładujemy niemal rozładowaną baterię do 80 proc. pojemności (póki co brak informacji o dodatkowych układach przygotowujących wcześniej baterię do optymalnego ładowania). Co ważne przez pierwszy rok ładowanie nie będzie obciążać naszej kieszeni. Choć Volvo nie zamierza oferować rozwiązań takich jak np. niemieccy rywale (karta ładowania i niższe stawki np. w sieci Ionity) to jednak planuje zwrot kosztów za cały rok po uwzględnieniu danych z pokładowego systemu telematyki OnCall.

Kto nas śledzi, czyli Google i Android w Volvo

Kwestia danych staje się dość istotna w przypadku Volvo XC40 Recharge. To bowiem pierwszy samochód fabrycznie wyposażony w nowy system Google, czyli Android Automotive. Dla kierowcy oznacza to tyle, że auto będzie połączone na stałe z internetem (przydatne do dzielenia się tzw. cyfrowym kluczykiem do uruchamiania pojazdu) i w przypadku wyraźnej zgody (możliwość zalogowania na konto Google w aucie) wykorzystujące aplikacje Google (mapy, muzyka, sklep Play, itd.). W praktyce zatem jeśli nie będziemy chcieli dzielić się danymi z Google to wówczas dalej możemy korzystać z radia z Androidem, ale stracimy dostęp do niektórych funkcji (np. asystent głosowy reagujący na komendę OK Google i sterujący m.in. klimatyzacją). Ostatecznie pozostaje podłączyć przewodowo telefon i korzystać z trybu Android Auto (co właściwie przestaje mieć sens w XC40 Recharge przy tak udanym Android Automotive) lub Apple CarPlay.

Do czego przyda się Android na pokładzie XC40 Recharge? Volvo zapowiada połączenie z inteligentnym domem (za pośrednictwem głosowego asystenta zdalnie zmienimy temperaturę w domu czy uruchomimy oświetlenie na podjeździe) oraz dostęp do usług znanych już m.in. z popularnej nawigacji Google Maps. Zobaczymy aktualne dane o korkach czy informacje o zajętości miejsc na wybranych stacjach ładowania. Niestety, póki co nawigacja Google (opcja pobierania map i jazdy offline) nie szacuje trasy z uwzględnieniem punktów ładowania (jeśli dystans przekracza zasięg auta). Niemniej nawigacja potrafi ocenić przybliżone zużycie energii, więc nie powinniśmy być zaskoczeni niskim poziomem naładowania tuż po przyjeździe.

Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Volvo XC40 Recharge

Integracja Volvo z Google i Android oznacza także wpływ na kwestie bezpieczeństwa. Aktywny tempomat może zatem uwzględniać odczyty nie tylko z kamer rozpoznających znaki drogowe, ale także z danych Google Maps (limity prędkości, dane o nachyleniu czy skrzyżowaniach). Co więcej firma zapowiada regularne automatyczne bezprzewodowe aktualizacje, by samochód odnawiał oprogramowanie równie łatwo jak smartfony. Niestety nie uzyskaliśmy odpowiedzi na pytanie jak Volvo zamierza zabezpieczyć się przed starzeniem się sprzętu (ponoć temat jest wciąż analizowany i dyskutowany z Amerykanami) i ryzykiem spowolnienia działania po latach co trapi wielu użytkowników starszych telefonów z Androidem. W tej kwestii (podobnie jak wszystkich właściwości nowego zestawu multimedialnego) jest jeszcze sporo do wyjaśnienia.

Bezpieczne jak elektryczne Volvo

Volvo nie byłoby sobą, gdyby nie wspomniało o kwestiach bezpieczeństwa. Elektryczna odmiana powinna być zatem równie bezpieczna co spalinowa. Brak tradycyjnego silnika z przodu (w jego miejscu jest spory schowek) wiązał się zatem ze wzmocnieniem struktury nadwozia i zastosowaniem nowych stopów w konstrukcji. Wzmocniono i usztywniono także zawieszenie i zadbano o odpowiednią ochronę akumulatorów (szczególnie ważne przy zderzeniach bocznych). Na tym nie koniec.

W porównaniu ze zwykłą spalinową odmianą dodano zupełnie nowy układ asystujący Pilot Assist z oddzielnymi modułami sterującymi dla radaru, kamery i procesora (w tradycyjnej odmianie jest zaś tylko jeden moduł). Na liście nowości jest także po raz pierwszy w Volvo oprogramowanie układów asystujących opracowane przez Zenuity (młoda szwedzka firma specjalizująca się w systemach ADAS – powołana przez Volvo i Autoliv) oraz sensory szwedzkiej firmy Veoneer (specjalizuje się m.in. w układach Night Vision, czujnikach przeciążeń i kamerach). Wszystko po to, by zrobić kolejny krok w stronę jazdy autonomicznej i lepiej wspomagać kierowcę w sytuacjach awaryjnych.

Oczywiście na ile wszystkie zabiegi w kwestii bezpieczeństwa okażą się przydatne na co dzień pozostaje jeszcze poczekać. Podobnie jak na weryfikację hasła reklamującego ratowanie planety przy pomocy XC40 Recharge. Jedno nie ulega wątpliwości - produkcja rusza jeszcze w tym roku.