Ford Shelby kontra Chevrolet Camaro i Dodge Challenger

Podziel się
Kuga TDCI NAVI SKÓRA PANORAMA 4X4
Wyposażenie: Metalic, Napęd na cztery koła, Szyberdach, Immobilizer, Wspomaganie ...
Transit Connect TURNEO
Wyposażenie: Centralny zamek, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, Serwisowany,
Econoline SALONKA 4.7V8 7-OSÓ
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, ...
Fiesta Lift,Ciężarowy,stan bdb!!!
Wyposażenie: Centralny zamek, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS,
Sonda
kanał RSS

Trzy kipiące od mocy amerykańskie bestie ustawiliśmy na dziedzińcu bawarskiego klasztoru. Przy zderzeniu dwóch tak różnych światów widać jak na dłoni, za co kochamy motoryzację zza wielkiej wody

W to niebiesko-białe stworzenie musiał wcielić się chyba sam diabeł. Zresztą cała trójka wygląda dość upiornie. Trzech „złych amerykanów”, i to w środku spokojnego bawarskiego miasteczka, które wygląda jak wycięte z pocztówki.

Dla pielgrzymów przybywających do klasztoru w Andechs nasi bohaterowie to jednak żaden problem. Ot, po prostu zerkają z umiarkowanym zaciekawieniem i przechodzą dalej do kaplicy na modlitwy. Tylko kilkoro dzieci nie może wytrzymać i krzyczy: „Tato, zobacz, samochód z Transformersów” – filmu, w którym wszystko ulega metamorfozom. Nawet stare Camaro w okamgnieniu zmienia się w nowe.

„No, ten Shelby to naprawdę jest...” – mówi, nie mogąc znaleźć właściwego słowa, uśmiechający się pomocnik z klasztornej kuchni. „A ile to pojedzie?” – pyta po chwili. No cóż, tego nikt nie wie. Dany Hoffman z firmy Auto Magnus twierdzi, że na pewno ponad 270, a może nawet 300 km/h. „Tak gdzieś od 250 km/h robi się trochę ospały, więc do końca nie wiadomo”. Jego przedsiębiorstwo zajmuje się ściąganiem ze Stanów do Niemiec takich „potworów” jak nasi zdjęciowi bohaterowie. Witamy w świecie Forda Shelby GT 500, Dodge’a Challengera SRT8 czy Chevroleta Camaro SS!

>>> Porsche Panamera 4S: pogromca klasy biznes

Auta stojące na dziedzińcu bawarskiego klasztoru robią piorunujące wrażenie, ale gdy bliżej im się przyjrzymy, wniosek może być tylko jeden: to jeżdżące... anachronizmy! Żywe wspomnienie czasów, kiedy liczyła się jedynie moc, a pojęcia takie jak „emisja CO2” czy „downsizing” były zupełnie nieznane. Z polityczną poprawnością auta te mają niewiele wspólnego, ale na tzw. złe samochody jest coraz większy popyt.

Kto je kupuje? Przede wszystkim „generacja 50 plus”, która zarobiła już tyle, ile w życiu miała zarobić, a teraz przyszedł czas na realizację marzeń. „Lubię Porsche, ale to są auta dla prawdziwych mężczyzn” – mówi Hoffman, pokazując ręką na maski trzech muscle carów, pod którymi czai się blisko 1500 koni.

Auta? Przecież to prawdziwe elektrownie na kołach! Żaden europejski producent nie oferuje tak tanio takiej mocy – amerykański koń mechaniczny kosztuje w przeliczeniu niewiele ponad 400 zł. Gdyby w tej konkurencji jak równy z równym miało rywalizować Porsche 911, musiałoby kosztować 150 tys. zł. Niestety, jest blisko 3 razy droższe... Tyle że Porsche nie odważyłoby się wypuścić na rynek 550-konnego auta ze sztywną tylną osią. Fordowi coś takiego wcale nie przeszkadzało.

Dodaj komentarz

Komentarze