Latarki warsztatowe - sprawdzamy którą warto kupić
root, , 10.11.2008
SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Co jest lepsze przy naprawie: tradycyjna neonówka zasilana z sieci 230 V, bateryjna lampka diodowa, a może miniaturowa "czołówka?" Oto nasz test
Co jest lepsze przy naprawie: tradycyjna neonówka zasilana z sieci 230 V, bateryjna lampka diodowa, a może miniaturowa "czołówka?" Oto nasz test
Najmniejsza usterka, jaka przytrafi się nam po zmroku, może okazać się bardzo poważna, jeśli mamy ją usuwać na ślepo. Choćby przepalona żarówka – w gąszczu kabli, spinek i urządzeń po maską, przy słabym dostępie – nie damy rady jej wymienić bez latarki. To wystarczający powód, aby mieć w aucie przynajmniej jedną.
Tak proste jeszcze parę lat temu urządzenia jak latarki ostatnio trochę się skomplikowały – tak przynajmniej wynika z przeglądu ofert sklepowych.
To dlatego, że latarki wyposażone w zwykłe żarówki to już właściwie przeszłość. Teraz na topie są energooszczędne diody
– rozwiązanie idealne w czasach, gdy baterie są po prostu drogie, a akumulatorki wielokrotnego użytku nie dość jeszcze pojemne, aby zapewnić długotrwałe działanie prądożernego urządzenia.
Uwaga: w sprzedaży są baterie litowe w rozmiarze AA lub AAA. Mają wydłużoną trwałość, jednak wysokie napięcie początkowe (ok. 1,8 V) może uszkodzić urządzenia wyposażone w żarówki. Bateryjki, które po zużyciu trzeba wyrzucić, mają zresztą istotną przewagę nad akumulatorkami: mogą być pozostawione przez długi czas i wciąż będą gotowe do użytku. Zaś akumulatorki są podatne na rozładowanie – jeśli nie będziemy pamiętać, aby je co jakiś czas podładować, w decydującym momencie będziemy „świecić oczami”. A więc energooszczędność pozwalająca na bezstresowe używanie baterii alkalicznych to bardzo ważny parametr.
W przypadku samochodu warto pamiętać, że mamy do dyspozycji (poza przypadkami rozładowania akumulatora) gniazdko 12 V. Dlatego mała lampka z kablem i końcówką pasującą do gniazdka zapalniczki to przydatna rzecz. Pod warunkiem, że jest mała i da się przewozić w jakimś schowku oraz ma pobór prądu na tyle niewielki, że nie rozładuje nam akumulatora, który często w sytuacjach awaryjnych osłabiony jest np. próbami uruchomienia silnika.

Wielkie, podłużne lampki neonowe, lampy zasilane z sieci 230 V oraz wszelkie trudne do wożenia na co dzień latarki pozostawmy
w garażu – tam sprawdzą się idealnie. Neonówki warsztatowe dają wystarczająco dużo rozprosznego światła, a jednocześnie są odporne na uszkodzenia, nie tłuką się po pierwszym upadku czy nadepnięciu. Powinny mieć haczyk, który pozwoli zawiesić je pod maską. Nie liczmy na to, że sprawdzi się przynoszenie do garażu lampki domowej – w warsztacie sprawdza się tylko sprzęt, który można bezkarnie „sponiewierać”.

A jeśli już mamy neonówkę zawieszaną na haczyku pod maską (12-woltową lub garażową na 230 V), szybko zauważymy, że idealnym rozwiązaniem jest dodatkowe oświetlenie: lampka czołowa, podobna do tych, jakich używają górnicy. Nie martwmy się jednak, że na pasku będziemy musieli nosić ciężki akumulator. W dobrej lampce diodowej wystarczą dwie-trzy małe bateryjki, aby urządzenie działało długo i świeciło wystarczająco jasno. W takim wypadku diody sprawdzają się znakomicie – nie potrzebujemy przecież mieć jasno jak w dzień, a jedynie zależy nam na doświetleniu ciemnych zakamarków pod maską.






























