• Nowy SUV Toyoty został zaprojektowany na dedykowanej, elektrycznej platformie eTNGA
  • bZ4X dostępny jest w wersjach z napędem na przód lub obie osie
  • Bateria o pojemności 71,4 kWh zapewnia zasięg nawet ponad 500 km na jednym ładowaniu

Mówi się, że Toyota dość późno dołączyła grona producentów oferujących auta elektryczne, choć to akurat krzywdzące stwierdzenie, bo już w latach 90. ub. wieku koncern miał w swojej palecie modele na baterie, w tym np. RAV4 EV na rynku amerykańskim. Faktem jest natomiast, że przez lata japońska firma rozwijała elektryfikację samochodów i pod tym względem jest jednym z liderów na świecie. I to właśnie doświadczenie zebrane przez ten czas przy hybrydach pozwoliło zdaniem przedstawicieli marki zaprezentować teraz samochód, który nie jest spóźniony, lecz odpowiednio przygotowany: do oczekiwań klientów, możliwości infrastruktury oraz rywalizacji z konkurentami. Podczas premierowych jazd testowych zorganizowanych w Kopenhadze mogliśmy wreszcie zweryfikować te zapewnienia.

Toyota bZ4X – elektryczny styl

Zacznijmy od designu – bZ4X z pewnością zwraca uwagę i choć wpisuje się w popularny rynkowy trend SUV-ów i crossoverów, to nie można odmówić mu wyrazistości i indywidualnego charakteru. Pozycjonowany jest pomiędzy modelem RAV4 i znacznie większym Highlanderem. Od tego pierwszego jest minimalnie dłuższy i niższy, z drugim dzieli zbliżony rozstaw osi. Masywne nadkola i osłony na progach nadają bZ4X surowy, offroadowy charakter, a smukłe, wąskie reflektory oraz opadająca linia dachu zwieńczonego dużym, dzielonym spoilerem – nowoczesny, dynamiczny styl. Aerodynamika jest przy tym ponoć tak dobra, że zrezygnowano z wycieraczki tylnej szyby.

Po zajęciu miejsca we wnętrzu uwagę zwraca nowoczesny kokpit wykończony połaciami prążkowanego materiału, wyświetlaczem zegarów umieszczonych nad kierownicą – trochę w stylu iCockpitu Peugeota, choć bez spłaszczonego u góry wieńca – i dużym, dotykowym, 12-calowym ekranem systemu multimedialnego – największym ze stosowanych dotychczas w modelach Toyoty. Pod nim nie zabrakło dotykowych oraz fizycznych przycisków (do obsługi m.in. klimatyzacji i wybranych systemów), które pozytywnie wpływają na ergonomię obsługi, podobnie zresztą jak te umieszczone na ramionach kierownicy. Jest też pokrętło wyboru pracy napędu oraz zamykany schowek z indukcyjnym panelem do ładowania telefonu oraz gniazdkiem USB. Dodatkowy schowek znajdziemy też w podłokietniku oraz, całkiem spory, pod panelem konsoli środkowej, gdzie umieszczono dwa dodatkowe gniazda USB-C. Dziwi natomiast brak większego, zamykanego schowka po stronie pasażera, co ma być efektem kompromisu pomiędzy przestrzenią na nogi i zachowaniem wąskiej deski rozdzielczej. Charakter premium wnętrza wzmacnia wysoka jakość wykończenia i użytych materiałów, choć tu trzeba zaznaczyć, że do dyspozycji mieliśmy auta w topowych wersjach.

Jeśli chodzi o ilość miejsca dla kierowcy i pasażerów to jest go pod dostatkiem na wszystkich siedzeniach, ale zastrzeżenia można mieć do pozycji na tylnej kanapie – z uwagi na wysoko umieszczoną podłogę siedzi się trochę nienaturalnie z podniesionymi wyżej kolanami. To znowu efekt kompromisu – z jednej strony gruby panel baterii zamontowanych w podłodze z drugiej niżej poprowadzona linia dachu. Dodatkowy problem pojawia się też z miejscem dla stóp pasażerów, jeśli osoby siedzące z przodu ustawią swoje fotele w najniższej pozycji. Na brak przestrzeni nie można narzekać za to w bagażniku, który standardowo mieści 412 l, a wraz ze schowkiem pod podłogą na kable do ładowania nawet 452 l. Wartość tę można oczywiście powiększać dzięki składaniu oparć kanapy, ale Toyota nie ujawnia jeszcze oficjalnych danych.

Toyota bZ4X – dynamiczne prowadzenie

Zdecydowanie na plus można zaliczyć to, w jaki sposób nowy "elektryk" zachowuje się podczas jazdy. Dla przypomnienia został on zaprojektowany na dedykowanej autom na prąd płycie podłogowej eTNGA z umieszczonymi nisko w podłodze bateriami i jednym lub dwoma silnikami elektrycznymi. W pierwszym wariancie, z napędem na przód, motor ma moc 204 KM, w drugim każda z jednostek przy przedniej i tylnej osi dysponuje 109 KM, co daje łącznie 218 KM. Sztywna platforma i nisko położony środek ciężkości wraz ze sprężyście skalibrowaną charakterystyką zawieszenia (kolumny McPhersona z przodu i wahacze wleczone z tyłu) owocują doskonałą stabilnością i pewnym zachowaniem w zakrętach, a w połączeniu z dobrze zbalansowanym układem kierowniczym i błyskawicznymi reakcjami na ruchy pedałem gazu, wręcz zachęcają do aktywnej, dynamicznej jazdy.

W mocniejszym wariancie, jaki mieliśmy na jazdach premierowych, 337 Nm momentu obrotowego przekazywanego na obydwie osie dostępne w każdej chwili, pozwala na "skoki" podczas wyprzedzania i przyjemne wciskanie w fotel. W liczbach wymiernych przyspieszenie do "setki" trwające niespełna 7 s może nie jest może szczególnie imponujące, ale trzeba przyznać, że subiektywne wrażenia w trakcie nabierania prędkości potrafią wywołać uśmiech zadowolenia na twarzy. Do tego bZ4X mimo ponad 2 ton masy zachowuje się bardzo pewnie i posłusznie wykonuje polecenia kierowcy.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Na trasie zapewnia też wysoki poziom komfortu wzmacniany dodatkowo charakterystyczną dla elektryków ciszą we wnętrzu, przerywaną czasami ostrzegawczymi dźwiękami systemu monitorowania uwagi kierowcy (element kompleksowych systemów asystujących i bezpieczeństwa określanych jako T-Mate). Otóż umieszczona przy kolumnie kierownicy kamera stale obserwuje prowadzącego i dosłownie wystarczy, że na chwilę odwróci on wzrok od drogi, by otrzymał stosowny monit. Sygnał emitowany jest również, gdy zasłonimy kamerę ręką, zmieniając uchwyt kierownicy. Na szczęście dźwięki nie są natarczywe. Mimo 20-calowych kół (w podstawowych wersjach oferowane są 18-calowe) bZ4X bardzo przyzwoicie radzi sobie na nierównościach, a podczas prób terenowych potwierdził dodatkowo, że nie boi się nawet trudniejszych przeszkód.

Na specjalnie przygotowanym torze sprawdziliśmy działanie trybu X-Mode, w tym napędu na obydwie osie, przejazdy z dużym wykrzyżem osi czy system kontroli przyczepności podczas zjazdu oraz podjazdu, który pozwala na bezpieczne pełzanie po stromych zboczach. Co więcej, bZ4X ma 17,7-centymetrowy prześwit i potrafi brodzić w wodzie do głębokości 50 cm – to parametr, którym nie może pochwalić się wiele SUV-ów z tradycyjnym spalinowym napędem, a co dopiero elektryków.

Toyota bZ4X – eko na co dzień

Oczywiście idziemy o zakład, że zdolności terenowe wykorzysta niewielu przyszłych właścicieli tego auta, a znacznie częściej docenią oferowany przez niego komfort i fakt, że przy normalnej codziennej jeździe zapewnia ekonomiczne zużycie energii i przyzwoity zasięg. Podczas ponad 200-kilometrowej trasy testowej obejmującej także odcinki autostrad zanotowaliśmy średni wynik na poziomie 16,7 kWh/100 km – Toyota w cyklu WLTP deklaruje 18,1 kWh/100 km. Oznacza to z kolei, że przy pojemności baterii sięgającej 71,4 kWh zasięg ponad 420 km wydaje się jak najbardziej realny. Wersje przednionapędowe będą mogły ponoć przejechać na jednym ładowaniu nawet ponad 500 km. Co ważne, uzupełnienie energii do poziomu 80 proc. dzięki ładowaniu z mocą do 150 kW, trwa tylko 30 minut. W przypadku zwykłego gniazdka 230 V pełne naładowanie zajmie do 9,5 godziny. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – pokładowa ładowarka aktualnie obsługuje moc 6,6 kW, natomiast od czwartego kwartału tego roku zostanie zastąpiona trójwazową ładowarką 11-kilowatową. Toyota zapewnia, że stosowane przez nią akumulatory utrzymają sprawność w długim okresie i oferuje nawet 10-letnią gwarancję lub na przebieg do miliona kilometrów.

Toyota bZ4X – nie sprzedaż a wynajem

W marcu tego roku Toyota ogłosiła cennik bZ4X-a, który otwierała kwota 220 tys. zł. Klienci zareagowali, składając 108 zamówień na auto. Teraz jednak marka zmieniła strategię i postanowiła oferować swojego elektryka tylko w ramach programu wynajmu Kinto One. Miesięczne raty tego leasingu zaczynają się od 2931 zł netto (3605 zł brutto) za wersję przednionapędową z pakietem wyposażeniowym Comfort. Odmiana 4x4 z pakietem Prestige dostępna jest od 3280 zł netto (4034 zł brutto) miesięcznie. Warto dodać, że już w podstawowym pakiecie wyposażenia znajdziemy m.in. pompę ciepła, LED-owe reflektory, automatyczną klimatyzację, system bezkluczykowego dostępu, kamerę cofania, system multimedialny Toyota Smart Connect z kolorowym ekranem 8-calowym oraz nawigacją. W topowym wariancie Premiere Edition standard obejmuje m.in. skórzaną tapicerkę, wentylowane i podgrzewane fotele przednie, panoramiczny system kamer 360 stopni, system audio premium JBL, kamerę monitorującą kierowcę oraz dach z panelami fotowoltaicznymi do łądwoania baterii. Miesięczna rata za tą wersję to jednak już 3911 zł netto (4811 zł brutto).

Toyota bZ4X – naszym zdaniem

Fajne, dopracowane auto, choć nie tanie. Trzeba jednak przyznać Toyocie, że wykonała dobrą robotę i bZ4X może dość swobodnie czuć się w tym zatłoczonym już segmencie elektryków. Na korzyść modelu przemawia komfort, jaki oferuje, przestronne i dobrze wyposażone wnętrze oraz przede wszystkim dynamiczny charakter – ten SUV świetnie się prowadzi. Nie bez znaczenia jest też program gwarancyjny: 3 lata z limitem przebiegu do 100 tys. km i nawet wspomniane 10 lat i milion kilometrów na baterię pod warunkiem korzystania ze specjalnego programu przeglądów EV Health Check.

Ocena: 5

Toyota bZ4X AWD – dane techniczne

Łączna moc silników 218 KM
Łączny moment obrotowy 337 Nm
Bateria litowo-jonowa 71,4 kWh
V maks. 160 km/h
0-100 km/h 6,9 s
Zużycie energii (WLTP) 18,1 kWh/100 km
Zasięg (WLTP) koła 18 cali 470 km
Zasięg (WLTP) koła 20 cali 411 km
Długość/szerokość/wysokość 4690/1860/1650 mm
Rozstaw osi 2850 mm
Pojemność bagażnika 452 l
Masa własna 1985-2065 kg
Przyczepa maks. 750 kg
Wysokość raty miesięcznej w programie leasingowym Kinto One od 3280 zł netto (4034 zł brutto)