• W USA sprzedano 12 787 sztuk BMW Isetty
  • Wyprodukowano ponad 136 tys. sztuk BMW Isetty
  • Prawie wszystkie oferowane Isetty mają zawyżone ceny – sporo ludzi próbuje zarobić na małym aucie, a opisy z ogłoszeń niekoniecznie zgadzają się z rzeczywistością
  • Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Te słowa spłynęły z ust Jacka z nieskrywaną przyjemnością: Isetta? Nie proszę pani, takich pojazdów już nie obsługujemy. Później starał się jeszcze zachować chłodny profesjonalizm, ale w końcu wymsknęło mu się pod nosem: Najwyższy czas... Mrs. Meiers spojrzała na niego z pełnym wyrzutów wyrazem twarzy. Jak to? Co to ma znaczyć? – powiedziała ze swoim wyraźnym niemieckim akcentem, do tego w taki sposób, jakby wzywała do szarży kawalerię w jednej z bitw wojny secesyjnej.

Jack nie cierpiał wszystkich gospodyń domowych i tych bezsensownych rozmów, ale Mrs. Meier i jej czerwonej Isetty w szczególności. Minęły już trzy lata od momentu, gdy sprzedał Meiersom nowego Cadillaca. Isetta była właściwie w gratisie – jako drugi samochód w rodzinie, dla pani domu. Całymi dniami cieszył się z tego – jak mu się wówczas wydawało – genialnego pomysłu na ożywienie sprzedaży samochodów. Ale do głowy mu nawet nie przyszło, że amerykańska gospodyni domowa będzie chciała jeździć taką... mydlaną bańką na kołach, i do tego tak długo. Żeby po tylu latach ciągle zawracać mu głowę serwisem takiego zagranicznego wynalazku!

W USA sprzedano 12 787 sztuk BMW Isetty

Ale Meiersowie, jak wielu mieszkańców Nazareth w Pensylwanii, byli emigrantami z Niemiec, którzy w Stanach pojawili się zaraz po wojnie. A Isetta była przecież autem produkcji niemieckiej (z włoskimi korzeniami), przypominającym im ojczyznę. I nie zmieniły tego nawet wyłupiaste reflektory z obowiązkowymi do 1983 roku żarówkami, które są jednocześnie całym świecącym wkładem (sealed beam), ani duże, pochodzące z motocykla BMW-R-26 tylne światła.

Walt Woron z magazynu Motor Trend w 1954 roku przetestował Iso Isettę i spytał swoich czytelników: Lubicie się śmiać? A przeszkadza wam, gdy ludzie śmieją się nie tylko z wami, ale i z was? No właśnie... Ale to było już przecież dawno temu, a życie toczy się dalej. Teraz mamy rok 1960, a na rynku amerykańskim pojawiają się szykowne auta kompaktowe, które nie wyglądają już jak jeżdżące żarty.

Amerykanie dość często dyskutowali o mikroskopijnych z ich perspektywy autach. U Niemców to jednak wszystko wygląda inaczej – myślał sobie Jack. Ale oni żyją przecież w oddalonym o całe godziny lotu zupełnie innym świecie, gdzie Isetta bez żadnych szyderstw jest oferowana jako motocoupé. Do tego auto występuje w dwóch wersjach: standardowej i eksportowej. Z silnikiem 250 o mocy 12 KM lub z 300-tką o jednego konia mocniejszą. A auto nie ma przecież nawet bagażnika! Dziwni ludzie...

No i ta marka! Sprzedawca samochodów przyglądał się czerwonemu landauletowi, które BMW z takim polotem nazwało cabrio. Pokręcił głową i zanim Mrs. Meiers zdążyła otworzyć usta zapytał: A wie pani, że BMW w Niemczech produkowało też auta luksusowe? Ale nikt ich nie kupował! Nieźle, co? Budowali samochody, na które nikt nie mógł sobie pozwolić. Najpierw model 501 z rzędową szóstką, później 502 z aluminiowym V8, no i jeszcze naprawdę powalająco piękne 503. I co? Na końcu musieli kupić od Włochów to jeżdżące jajo, by ratować własne tyłki!

Tak, ma pan rację. BMW miało więcej długów niż bezpański pies pcheł – odpowiada Mrs. Meier i zarzuca sobie torebkę na ramie. Właśnie dlatego byliśmy tacy ciekawi, jak będzie sprzedawała się Isetta. Mam wujka, który mieszka w pobliżu Monachium i sprzedaje motocykle BMW. W 1955 roku przysłał nam gazetę z testem, w której było napisane: Na początku najbardziej zaskakujące jest samo wsiadanie. Bez specjalnej gimnastyki można stanąć w szeroko otwartych drzwiach, zrobić krok, a potem obrócić się i usiąść jak na ławce w parku. Po chwili dodaje: Za to dwa lata temu, gdy w Road & Track amerykańscy dziennikarze testowali Isettę 300, przeczytaliśmy, że gdy tylko otworzyli drzwi podczas deszczu, do środka dostało się mnóstwo wody. Widzi pan, w Niemczech inaczej podchodzimy do wynalazków. W Ameryce nowe samochody są zawsze inne, ale nigdy naprawdę nowe!

Pierwszy raz Jack poczuł się nieswojo. Ktoś śmiał zaatakować USA! Ameryka, jego Ameryka, kraj... pozorów. On także przypomina sobie ten test. I jeden z wersów: Gdy całościowy wygląd auta jest raczej rezultatem realizacji założeń, a nie decydującym czynnikiem przy projektowaniu – czyli mówimy o dokładnej przeciwności praktyki stosowanej przez „Wielką Trójkę” z Detroit – to można powiedzieć, że forma Isetty ma sens i uzasadnienie. Ale nie zmienia to faktu, że dla nas auto wygląda po prostu groteskowo.

W Niemczech benzyna jest droga – kontynuuje Mrs. Meiers. A tu w Ameryce marnuje się ją na potęgę. A wie pan, co najbardziej podoba mi się w mojej Isettcie? To, że zabiera mnie ona do swojego małego świata. Przekręcam kluczyk w stacyjce, rozrusznik zaczyna kręcić i po chwili silnik pracuje. OK, może podczas jazdy jest trochę głośno, bo całe auto przenosi dźwięk motoru. Ale także przez to czuje się częścią maszyny! Po drugiej stronie szyby nie ma maski silnika, tylko droga.

Nigdy tak na to nie patrzyłem – mówi wyraźnie zmieszany Jack. Mrs. Meiers nabiera wiatru w żagle i szybko dodaje: Poza tym mój samochód to tzw. wersja tropikalna, z przesuwnymi szybami w drzwiach i podnoszonym dachem. Za każdym razem, gdy muszę zwolnić dwie metalowe klamry, trochę się wściekam, ale latem to cudowne rozwiązanie. Szybkiego przełączania biegów lewą ręką musiałam się nauczyć, ale dziś to już żaden problem. Czasem przy pokonywaniu zakrętów kładę się na wewnętrzną, tak jak przy jeździe motocyklem, rozumie pan?

Z Jacka już zupełnie zeszło powietrze i po chwili robi mu się naprawdę głupio – Mrs. Meiers najwyraźniej ma pojęcie, o czym mówi. Wcale nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało. Oczywiście może pani zostawić u nas swoją Isettę – dodaje skruszony Jack. Meiersowa zaczyna się śmiać i mówi: Uff, najwyższy czas!

BMW Isetta 300 - wady i zalety

Wyprodukowano ponad 136 tys. sztuk BMW Isetty – nie powinno być więc problemu ze znalezieniem jakiegoś egzemplarza, prawda? No cóż, choć Isetta należy do najliczniejszych przedstawicieli mini-samochodów, tak charakterystycznych dla niemieckiego cudu gospodarczego, jest też autem bardzo pożądanym.

Ze względu na swoją nietypową konstrukcję samochodzik ma wielu fanów na całym świecie, choć oczywiście największa diaspora wyznawców znajduje się w Niemczech. Mimo włoskiego pochodzenia auto nie jest tam postrzegane jako licencyjny pojazd – po części to efekt zmiany silnika z dwusuwowego na czterosuwowy. Poza tym BMW wprowadziło szereg zmian poprawiających konstrukcję.

Duży popyt powoduje stały wzrost cen – nie są to może spektakularne zwyżki wartości, ale z pewnością zauważalne. Podobnie zresztą zachowuje się krzywa wieku właścicieli – stale rośnie, ale w odróżnieniu od innych mini-samochodów na horyzoncie widać na szczęście następców. Co ciekawe, nie jest to samochód, który wzbudzałby w kimkolwiek zazdrość, a przy długości 2,3 m można nawet próbować ustawiać go w poprzek miejsca garażowego.

Utrzymanie auta, jeśli oczywiście jest w dobrej kondycji, także nie jest kosztowne. Do tego poniesione na renowacje pieniądze powinny się zwrócić przy sprzedaży – za auto w stanie 1 ceny przekroczyły już nawet 30 tys. euro.

BMW Isetta 300 - części zamienne

Ponieważ grupa miłośników Isetty rozwinęła się już stosunkowo dawno, obecni fani auta mają z tego powodu najróżniejsze korzyści, np. świeca zapłonowa nie kosztuje nawet 5 euro, a w specjalizujących się sklepach można nawet kupić materiały obiciowe.

Poziom cen części eksploatacyjnych nie jest wysoki: cylinderek hamulcowy 64 euro, tarcza sprzęgła 89 euro, pompa hamulcowa z włącznikiem świateł stop 109 euro. Do tego jeśli ktoś zamierza przeprowadzić remont blacharski swojej Isetty, wszystkie potrzebne elementy i reperaturki można zamówić w on-line'owym sklepie Gosberta von Brunna (dostępne są nawet kompletne blachy podłogi).

Ale jedno trzeba wiedzieć: kołpaki kół z lewej i z prawej strony różnią się od siebie. Przegląd osi, który trzeba przeprowadzać regularnie, także nie należy do tanich – trzeba się liczyć z sumą 450 euro za przednią oś oraz 300 euro za tylną (plus części).

BMW Isetta 300 - sytuacja rynkowa

Prawie wszystkie oferowane Isetty mają zawyżone ceny – sporo ludzi próbuje zarobić na małym aucie, a opisy z ogłoszeń niekoniecznie zgadzają się z rzeczywistością. Najczęściej oferowane są modele eksportowe. Różnice cenowe między wersją 250 i 300 są właściwie niezauważalne. Uzasadnione wysokie ceny osiągają takie rarytasy jak cabrio (wyprodukowano tylko 65 sztuk), albo świetnie zachowane egzemplarze w oryginalnym stanie. Kto chce wydać mniej i myśli o BMW 600 musimy ostrzec: auta te rzeczywiście są tańsze (choć są rzadsze!), ale zaopatrzenie w części jest znacząco gorsze.

BMW Isetta 300 - naszym zdaniem

Jeśli jest coś takiego jak wizytówka, to Isetta ma ją pod tylnymi światłami – jeśli renowacja nie była przeprowadzona jak należy, w tym miejscu na pewno będzie masa szpachli (którą w najgorszym przypadku rozpoznamy czujnikiem lakieru, ale zazwyczaj nie jest on konieczny). Podczas gdy zadbanie o technikę auta zazwyczaj nie sprawia problemu, z nie do końca wiadomych powodów pod względem blacharskim dużo aut pozostawia wiele do życzenia – czyżby mały samochód dodawał animuszu do prac ludziom, którzy nie mają o tym pojęcia i nie powinni tego robić?

Ładowanie formularza...