Dlaczego Mercedes C 111-II tak się spodobał? Powodów było kilka: super sportowy wygląd oraz motor o znakomitych osiągach. C 111-II miał pod maską silnik Wankla z czterem wirującymi tłokami, który rozwijał moc 350 KM i zapewniał ważącemu zaledwie tysiąc kilogramów prototypowi prędkość maksymalną 300 km/h i przyspieszenie do „setki” w 4,9 sekundy!

Do tego dochodził futurystyczny kształt karoserii w kształcie klina z unoszonymi drzwiami – jak w modelu 300 SL Gullwing z lat 50. Mercedes C 111-II miał zaledwie 112 cm wysokości, a karoseria w kolorze Weissherbst (pomarańczowym) z daleka przyciągała wzrok.

Mercedes C 111-II rozbudził emocje

Mercedesa C 111-II pokazano nie tylko na genewskim salonie, drugi egzemplarz „wystąpił” na torze Circiut de Monthoux pod Genewą, gdzie zaprezentowano auto w ruchu i jego sportowe możliwości.

Niestety, ku rozpaczy miłośników nowoczesnej motoryzacji, Mercedes nie zmienił zdania i nie wprowadził C 111-II do seryjnej produkcji. Powodem były m.in. trudności z silnikiem Wankla. Ten motor z wirującym tłokiem miał znakomite parametry przy małych rozmiarach, ale był awaryjny i wprost pożerał olej.

Mercedes C 111-II na szczęście nie trafił do magazynu prototypów, stał się laboratorium na kołach, dobrą bazą do sprawdzania innych silników. Pod maskę trafiły więc jednostki Diesla z modelu 300 SD (1976 r.) o mocy 190 KM, a także benzynowe jednostki V8. Z tymi silnikami C 111-II pobił na torze kilkanaście rekordów prędkości.

Dziś, mimo pięćdziesiątki, Mercedes C 111-II nadal prezentuje się znakomicie, jest jedną z atrakcji Muzeum Mercedesa w Stuttgarcie.