Oto tekst z Auto Świata" lipca 2005 r.

Unimog łatwo pokona każdą przeszkodę, nawet głęboką na 1,2 m wodę. Sprawdziliśmy, to bardzo dzielny pojazd! Pierwszy Unimog powstał tuż po II wojnie światowej z myślą o zastosowaniu w rolnictwie. Z jednej strony wynikało to z potrzeb, z drugiej – z zakazu konstruowania wojskowych pojazdów obowiązującego po II wojnie światowej w Niemczech. Szybko jednak trafił jako wyposażenie do armii oraz straży pożarnej. Obecnie poza wymienionymi wyżej zastosowaniami bardzo ważnym odbiorcą są służby komunalne – Unimogi świetnie sprawdziły się w służbie utrzymania dróg.

Właśnie wzrost zainteresowania ze strony firm porządkowych doprowadził do stworzenia (w 2002 roku) dwóch linii modelowych – serii „setek” i „tysięcy”. Pierwsza (oznaczenia 300, 400 i 500) to auta o wysokiej mobilności (czyli radzące sobie również w terenie), ale przeznaczone głównie do napędzania przeróżnych narzędzi. Mają klasyczną ramę nośną i zawieszenie, rozbudowany system dodatkowego wyprowadzania mocy, pompy hydrauliczne oraz inaczej uporządkowaną kabinę. Dzięki temu pojazd ma prostą budowę i jest idealnie przystosowany do napędu i sterowania urządzeniami zewnętrznymi. Zmieniona kabina z potężną szybą przednią pozwala na swobodne obserwowanie pracujących narzędzi. Odpowiednio skonstruowana płyta zamontowana w przedniej części pojazdu pozwala łatwo i szybko (w ciągu dosłownie kilku minut) zmieniać narzędzia – może to być pług do odśnieżania, a za chwilę zamiatarka do ulic.

Nas bardziej interesowały samochody serii 3000, 4000 i 5000 (wersje różnią się analogicznie w obydwu grupach – dopuszczalną masą całkowitą, ładownością i zastosowanymi silnikami). Pod tymi oznaczeniami kryją się rasowe pojazdy przeznaczone do poruszania się w ekstremalnie trudnym terenie. Przystosowano je do tego w sposób szczególny – specjalnie skonstruowana rama również ulega skręcaniu, układ napędowy i zawieszenie to unikalne rozwiązania Mercedesa. Zwolnice podwyższają moment obrotowy, jaki dociera do kół, oraz prześwit (dochodzi do 500 mm!). Pod maską znajduje się 4-cylindrowy silnik w kilku wariantach mocy (od 150 do 218 KM). Poprawie trakcji służyć ma też układ centralnego pompowania kół sterowany z deski rozdzielczej (w trakcie jazdy) pozwalający dopasować ciśnienie do aktualnie pokonywanego podłoża.

W przypadku tego auta podawane przez producenta parametry mają zupełnie inne znaczenie – to wszystko znajduje odzwierciedlenie w praktyce. Kąt natarcia wynoszący 46 st., zejścia 51 st., czy głębokość brodzenia 1,2 m nakazują zjechać na bok większości „osobowych” terenówek. Sprawność poza wszelkimi drogami jest bezdyskusyjna. Tak naprawdę Unimogi „tysiące” są mało uniwersalne – sprawdzają się tylko w off-roadzie, dobrze, że maksymalną szybkość większość wersji ma ograniczoną do 80 km/h. Auto jest w stanie pokonać niemal każdą przeszkodę (nawet małe jeziorka). Na wielkich, szerokich kołach z niebywałą gracją przetacza się przez potężne doły. Niewprawiony kierowca musi tylko oswoić się z inną pracą silnika (wąskie zakresy prędkości obrotowych – 2000 obr./min to właściwie maksimum) i... nie przeszkadzać autu. Z tego powodu Unimogi są ulubionymi pojazdami straży pożarnej, leśników, energetyków itp. Mają wiele zalet, ale są drogie. Cena to ponad 80 tys. euro. Dlatego nie spotyka się ich w Polsce zbyt często.