• W PRL-u nie było masowej produkcji kamperów. Najprawdopodobniej odnaleziony pojazd to połączenie Dużego Fiata w wersji pickup oraz kamperowej nadstawki wykonanej w Zakładach Sprzętu Precyzyjnego "Niewiadów"
  • Fani historii polskiej motoryzacji są niestety skazani na domysły. Konkretów brak, ponieważ dokumentacja techniczna oraz zdjęcia (jeśli istniały) nie zachowały się do dzisiaj
  •  Fiat 125p z kamperową nadstawką trafił na Wyspy Brytyjskie w 1984 r. Od tego czasu przejechał niewiele ponad 14 tys. km. Jego angielski właściciel odbył nim m.in. podróż do Hiszpanii
  • Więcej podobnych wiadomości znajdziesz na stronie głównej Onetu

Polscy pasjonaci motoryzacji z Wielkiej Brytanii (w sieci nazywają siebie swojsko Yanooshe) natrafili na jedyny model dużego fiata w wersji kamper przez zupełny przypadek. Pierwszy właściciel pojazdu zmarł, a jego syn chciał sprzedać stojące od lat na podjeździe auto. Za pośrednictwem swego znajomego skontaktował się z Yanooshami i tak pojazd w 2020 r. trafił w ręce Patryka Firleja, Jordana Jurgiela i Kamila Woźniaka. Oni, w rozmowie z "Auto Światem", przybliżyli historię tego niezwykłego auta.

Fiatem kamperem na wakacje. Bez problemów dojechał do Hiszpanii

Fiat 125p Camper powstał na bazie produkowanego od 1975 r. dużego fiata wersji pickup. Przednia część pojazdu w tej wersji nie różniła się od osobowej, zmiany widoczne są od środkowego słupka nadwozia. Za przednimi fotelami znajduje się ściana odgradzająca część pasażerską od towarowej. Zamontowano w niej okno osłonięte stalowymi prętami. Pickupy stanowiły margines całej produkcji. I to na takim unikacie konstruktorzy zdecydowali się postawić charakterystyczną "budę".

Najprawdopodobniej kamperowa zabudowa została zaprojektowana i wykonana przez Zakłady Sprzętu Precyzyjnego "Niewiadów" w Niewiadowie (woj. łódzkie), które od 1966 r. zajmowały się produkcją przyczep campingowych oraz lawet. Rozwiązanie to powstało tylko w jednej prototypowej wersji, jako swoisty gadżet, a cała konstrukcja była demontowalna. Niewiele wiadomo o tym projekcie, nie zachowała się bowiem praktycznie żadna dokumentacja techniczna czy zdjęciowa.

Brytyjski nabywca złożył swoje zamówienie w 1982 r. za pośrednictwem jedynego w Wielkiej Brytanii importera wyrobów z Niewiadowa firmy Freedom. Auto w jego ręce trafiło dokładnie dwa lata później. Dlaczego mężczyzna zdecydował się na polską konstrukcję? Tego dokładnie nie wiadomo. Najprawdopodobniej chodziło o niską cenę. Konstrukcje pochodzące z tzw. bloku wschodniego oferowały nieco niższy standard pojazdów, ale za to potrafiły rywalizować ceną. Samochód był normalnie eksploatowany, m.in. w 1992 r., gdy właściciel wraz z żoną oraz trójką dzieci pojechali z Wysp Brytyjskich na wakacje do Hiszpanii i bezawaryjnie wrócili.

"O wycieczce do Hiszpanii syn oryginalnego właściciela mówił niewiele, tyle że wraz z siostrą jechali w części kempingowej, mimo że pojazd zarejestrowany był na dwie osoby, a z przodu jechali rodzice. Wtedy był to praktycznie nowy samochód. Nic nie wspominał o nieprzyjemnych przygodach po drodze" relacjonuje Jordan Jurgiel jeden z aktualnych współwłaścicieli.

Zerknij: Chciał wyminąć autobus na wąskiej drodze. Trochę przesadził...

Kilka lat temu na jednej z grup motoryzacyjnych pojawiło się zdjęcie prospekt firmy Madison’s oferującej zabudowy kempingowe Freedom do FSO 125p. Zdjęcie jest łudząco podobne do odnalezionego na Wyspach Brytyjskich prototypu. W wypadku tej oferty nie wiadomo, czy Anglicy przejęli polski projekt, czy sami zaproponowali podobną konstrukcję. W prospekcie pojawia się także cena katalogowa pojazdu. To 4995 funtów. Po przeliczeniu tej kwoty, uwzględniając, m.in. inflację dzisiaj byłaby to równowartość ok. 14,4 tys. funtów.

Dalszą część artykułu znajdziesz pod materiałem wideo:

"Po dwóch godzinach silnik wesoło zamruczał"

Wnętrze części kamperowej mogło pomieścić łącznie pięć osób. W środku znaleźć można mnóstwo większych i mniejszych szaf oraz schowków, a także dwie kanapy, zlew z elektryczną pompką do wody, miejsce na kuchenkę gazową na propan-butan, lodówkę marki Elektrolux oraz niewielki stoliczek. Po jego złożeniu, z kanap robi się miejsce do spania. Łóżka znajdują się też na drugim, górnym poziomie. Tam jednak ze względu na umiejscowienie i gabaryty mogły spać głównie dzieci.

Kamper także na zewnątrz prezentuje się dość solidnie, mimo upływu lat. Całość została wykonana z aluminium i paneli z tego samego tworzywa. Na zewnątrz zamontowano specjalną rozwijaną na korbkę roletę, która tworzy markizę, a przy dalszym rozciągnięciu coś na kształt namiotu. Konstrukcję uzupełniają boczne, otwierane okienka i drabinka na dach. Do środka prowadzą dzielone drzwi.

Czytaj: 25 najgorszych samochodów wszech czasów

Rok po wycieczce do Hiszpanii, w 1993 r., samochód na ponad dwie dekady zaparkował na podjeździe przed domem i tam znosił brytyjską pogodę. Ze względu na to, że stał pod ścianą, a zabudowa kamperowa wystaje poza obrys pickup'a pojazd zachował się w wyjątkowo dobrym stanie. Dodatkowo właściciel go zakonserwował. Wszystkie cylindry były zalane naftą. Po jej spuszczeniu i zalaniu świeżym olejem oraz podłączeniu paliwa z kanistra silnik po ok. dwóch godzinach wesoło zamruczał.

"Uzupełnione zostały braki w oświetleniu, wymieniono wszelkie gumy, oczywiście hamulce i opony. Należało wykonać drobną łatkę na progu i samochód stał się w pełni sprawny. Długoterminowo na pewno należałoby zdjąć zabudowę i sprawdzić cala konstrukcje" wylicza Jordan Jurgiel.

Sprawdź: Policyjny pościg za czerwonym Polonezem. Finał był naprawdę zaskakujący

Kamper rajdowiec

Samochód ma już za sobą swój pierwszy udział w rajdzie. Kamper wystąpił w charytatywnym wyścigu wokół Kornwalii.

Wbrew pozorom jazda takim samochodem wymaga specyficznych umiejętności. Ze względu na nadstawkę środek ciężkości auta znajduje się nieco wyżej niż w tradycyjnych pojazdach, co ma duże znaczenie np. przy silniejszym wietrze.

"Osobiście prowadziłem go tylko raz i odczucie jest takie, że jest ciężki i ma bardzo wysoko środek ciężkości, co powoduje wrażenie chęci do wywrotki przy skrętach" pointuje Jurgiel.