Słoneczna niedziela w Siedlcach. Na okolicznych drogach ruch niemal zamarł. Łatwiej usłyszeć dzwony kościelne czy charakterystyczny odgłos pracy tłuczka do mięsa (pewnie na niedzielny obiad będą kotlety schabowe albo bitki wołowe) aniżeli ryk mocnych silników benzynowych czy diesla. Wydawać by się mogło, że trudno o gorszy dzień na przejażdżkę z patrolem policyjnej grupy Speed z Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach. Nic bardziej błędnego!

Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec

Służbę pełnią dwie policjantki. Za kierownicą sierżant sztabowy Agnieszka Szymecka. Tuż obok młodszy aspirant Iwona Dziakowska. Mnie pozostaje zająć miejsce na tylnej kanapie, gdzie zwykle zasiadają kierowcy, by obejrzeć nagranie swoich wykroczeń. Jedno muszę przyznać – z tyłu w nieoznakowanym BMW 330i xDrive siedzi i podróżuje się całkiem wygodnie. Co więcej, trudno zorientować się, że podróżuję samochodem, który ma już ponad 300 tys. km przebiegu. Dla niejednego auta to już granica powolnej agonii na okolicznym złomowisku. Dla czteroletniego BMW to jednak żaden problem. No, prawie żaden problem. "Gdy było nowe, miało nieco więcej wigoru” – dodaje Iwona Dziakowska, która na co dzień jeździ jeszcze mocniejszym egzemplarzem bawarskiej marki. "Ale i tak wciąż sobie dobrze radzi" – słyszę od Agnieszki Szymeckiej.

Raj dla piratów. Raj dla drogówki?

Rutynowy patrol zaczynamy od trasy z Siedlec w stronę Węgrowa. Po drodze nie brakuje miejsc, gdzie przez kilkaset metrów obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, oraz długich prostych z wymalowaną podwójną ciągłą linią. Z pozoru raj dla kierowców z "ciężką nogą" i idealne miejsce do "polowania". W praktyce to dość niebezpieczny odcinek, na którym łatwo o groźne wypadki z udziałem innych aut, a także zwierzyny.

Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec

"Na co zwykle zwracacie szczególną uwagę" – pytam podczas spokojnej przejażdżki drogą, na której trudno spotkać drogowych piratów. "Najłatwiej wypatrzyć starsze, nieco stuningowane samochody, którymi podróżuje młodzież. Często trzeba ich poskromić, bo rzadko przestrzegają przepisów — szczególnie tych o ograniczeniach prędkości" — słyszę w odpowiedzi. "Zdarza się także, że nawet w mieście przy większym ruchu, gdzie kierowcy nie mają okazji się rozpędzić, to zapominają o zapinaniu pasów, czy sięgają po telefon" – wyjaśnia młodszy aspirant. "Coraz częściej trafiają się także kierowcy, którzy prowadzą bez prawa jazdy. Decydują się jeździć dalej, mimo że stracili uprawnienia".

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Policyjna taktyka, czyli lekcja cierpliwości

Ruch niewielki, więc szybko zjeżdżamy na boczną drogę. "Nie chcemy nabijać pustych kilometrów i karać za drobne przewinienia. Wolimy skupić się na tych, którzy jeżdżą zdecydowanie za szybko i stwarzają największe zagrożenie" – słyszę od pani sierżant. Policjantki nie kryją, że lepiej poczekać przy trasie i obserwować kierujących. W razie potrzeby BMW 330i ma wystarczająco dużo mocy, by dogonić potencjalnego "pirata". Długo nie czekaliśmy. Nie starczyło czasu nawet na kilka dodatkowych zdjęć.

Pan w eleganckiej Skodzie Superb 4x4 już z daleka zwraca na siebie uwagę. Widać, że mu się spieszy, gdyż korzysta z każdej okazji do wyprzedzania. Potencjalny kolekcjoner punktów karnych?

Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec

Najłatwiej wpadają kierowcy, którzy nie korzystają z lusterka wstecznego

Nie pozostaje nic innego, jak ruszyć na łowy. Wreszcie mam okazję przekonać się, jak sprawnie rozpędza się policyjne BMW serii 3 i jak szybko można dogonić czarną Skodę. Dogonić, ale nie zatrzymać. Okazuje się, że kierowca Skody błyskawicznie pokornieje, dość szybko zmienia styl jazdy i grzecznie jedzie w kolumnie. "Dobrze widać, że ten kierowca przynajmniej używa lusterka wstecznego" – śmieją się policjantki i przypominają, że zazwyczaj nagrywają przewinienia tych, którzy nie spoglądają w lusterko.

Po krótkiej podróży za Skodą znów skupiają się na poszukiwaniu spokojnego zaułka przy głównej trasie. Wcale to jednak nie znaczy, że zrezygnowały z uważnej obserwacji drogi. BMW, które nadjeżdża z naprzeciwka, skutecznie przyciąga uwagę. Tym razem nie obejdzie się bez interwencji. Szybko zawracamy i ruszamy za ciemnym niemieckim coupe.

Pierwszy mandat dla kierowcy BMW

Pierwszy mandat tego dnia wcale nie dotyczy przekraczania prędkości. Okazuje się, że pewien kierowca wybrał się na spokojną wycieczkę bez przedniej tablicy rejestracyjnej. Obie panie zgodnie przyznają, że jest co podziwiać, gdyż pięknie utrzymane czarne coupe świetnie prezentuje się w kwietniowym słońcu. Niestety, zgodnie z obecnymi przepisami jazda bez tablicy w przeznaczonym do tego miejscu to już spory wydatek. W nowym taryfikatorze widnieje kwota 500 zł. Niemało jak na niedzielną, spokojną przejażdżkę. Właściciel czarnego BMW przyjmuje jednak mandat ze stoickim spokojem i mocuje tablicę do zderzaka. Bez niej nie wyruszy w dalszą drogę.

"Czy zwykle kierowcy tak spokojnie przyjmują mandat i nie awanturują się podczas interwencji?" – próbuję zaspokoić ciekawość. Obie policjantki są zgodne i potwierdzają, iż nie brakuje kierowców, którzy zachowują spokój podczas kontroli. Ze smutkiem jednak przyznają, że w swojej pracy często spotykają się także ze słowną agresją i groźbami. "Wiele razy słyszymy od kierowców, że mają koneksje, znajomości i wiedzą do kogo zadzwonić, byśmy błyskawicznie straciły pracę. Przestałyśmy już liczyć, ile to razy zapowiadano nam, iż zostaniemy zwolnione i możemy sobie szukać pracy”. Zgodnie dodają, że nie pozostaje nic innego jak zachować stoicki spokój. "Agresja budzi agresję, więc zachowujemy spokój i cierpliwość".

Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec

Wymówki kierowców. Nie brakuje pomysłowych tłumaczeń

Z policjantem zawsze można dyskutować. Zwykle bowiem pada pytanie o powód szybkiej jazdy. "Co wówczas słyszymy?" – głośno zastanawia się pani aspirant i dodaje, że wymówki kierowców są zwykle dość podobne. Najczęściej kierowcy wspominają o pośpiechu. Zdarzają się jednak bardziej pomysłowi. "Mechanik zatrzymany za zbyt dużą prędkość tłumaczył, że testował auto klienta. Trafił nam się kierowca, który jechał szybciej, by lepiej wysuszyć auto prosto po myciu w myjni" – dodaje sierżant sztabowa. Zazwyczaj jednak prędzej czy później pada to samo zapewnienie, że zwykle kierowcy jeżdżą przepisowo i to tylko wyjątkowe naruszenie przepisów. Im bardziej stanowcze zapewnienia, tym trudniej w nie uwierzyć.

Okazji do dyskusji jest jednak mniej niż jeszcze w zeszłym roku. "Nowy taryfikator sprawił, że mamy mniej powodów do interwencji" – wyjaśnia Dziakowska. "Ludzie jeżdżą spokojniej i wolniej. Jeszcze w zeszłym roku każda z nas zatrzymywała średnio po pięć praw jazdy każdego miesiąca. Teraz to jedno czy dwa miesięcznie" – dodaje Szymecka. Zgodnie potwierdzają, że kierowców przekraczających dozwoloną prędkość o ponad 50 km/h jest znacznie mniej po zaostrzeniu przepisów. Wciąż jednak tacy się trafiają, o czym przekonałem się, gdy z opustoszałej trasy Siedlce – Węgrów przemieściliśmy się na znacznie bardziej uczęszczaną krajową "dwójkę", czyli drogę łączącą Warszawę z przejściem granicznym w Terespolu. W policyjnym żargonie to odcinek trasy, na której urządza się drogową "rzeź".

Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec

Jedzie na lejce. Żegna się z prawem jazdy

Trudno było przeoczyć srebrną Toyotę Camry, której kierowca nie zwolnił mimo obszaru zabudowanego. Co więcej, na widok odległego charakterystycznego znaku "koniec obszaru zabudowanego" kierowca jeszcze przyspieszył. Ponad 120 km/h przy ograniczeniu do 50 km/h to już zdecydowanie za dużo. Nie pozostało nic innego, jak tylko włączyć sygnały świetlne i dźwiękowe i zatrzymać Toyotę. "Jedzie na lejce" – słyszę od policjantek. W żargonie drogówki to określenie kierowcy, który straci prawo jazdy.

O jakimkolwiek pościgu nie ma mowy. Samochód sprawnie zwalnia i zatrzymuje się na poboczu. Za kierownicą Camry sędziwy mężczyzna. Nie krył zaskoczenia wynikiem pomiaru. Ze stoickim spokojem przyjął jednak decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy i zachował tradycyjny blankiet dokumentu. "Obecnie prawo jazdy zatrzymujemy elektronicznie, dokonując wpisu w centralnej ewidencji" – wyjaśniła pani sierżant i nawiązuje do rozmowy z kierowcą. "Na koniec pożegnał się, wspominając, by nigdy nie było okazji spotkać się na konsultację medyczną w jego gabinecie".

Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Podróżujemy z policyjnym patrolem Speed nieopodal Siedlec

Drogowa rzeź w praktyce

"Drogowa rzeź" na drodze krajowej numer 2 oznacza jedno – nie brakuje kierowców popełniających wykroczenia. Spotkanie z załogą Speed dość szybko zalicza srebrne Audi. Kierującemu nie przeszkadzały ciągłe linie w wyprzedzaniu innych. Tuż po tym wpadkę zalicza kolejne Audi, gdy młody mężczyzna zlekceważył znak nakazu jazdy. Kobieta w Toyocie także dołącza do grona ukaranych, gdyż zbyt szybko wiozła rodzinę przez jedną z miejscowości w pobliżu Siedlec. Policjantki ze śmiechem przyznają, że nawet najbardziej uważni kierowcy zachowują się podobnie, widząc je w szarym BMW. "Gdy dwie baby podróżują samochodem, to na pewno nie może być policja". - śmieją się.

Nieoznakowane BMW przeoczyły także dwie młode dziewczyny, wyjeżdżające z centrum handlowego (patrol wyznaczono w terminie niedzieli handlowej). W drogę ruszyły bez zapiętych pasów i tak pochłonęły się rozmową, że początkowo nawet nie zwróciły uwagi na sygnały świetlne z radiowozu. Okazało się, że brak pasów nie był ich jedynym przewinieniem. Dwie naklejki z różnymi numerami rejestracyjnymi na szybie to o jedną za dużo.

Każda interwencja patrolu Speed to nie tylko pościg, zatrzymanie i rutynowa kontrola drogowa. W policyjnej pracy równie ważna jest dokumentacja. Z tylnej kanapy łatwo o wrażenie, że żmudne wypełnianie dokumentów zajmuje niekiedy więcej czasu niż jazda nieoznakowanym radiowozem. Bez "papierologii" ani rusz. Nawet w mocnym nieoznakowanym radiowozie.

Autor dziękuje za pomoc w realizacji materiału podinspektorowi Krzysztofowi Skupowi, komisarz Agnieszce Świerczewskiej, sierżant sztabowej Agnieszce Szymeckiej i młodszej aspirant Iwonie Dziakowskiej.