• Wygląda jak stuningowane XT z różowym znaczkiem, ale Forester STi istnieje!
  • Złote felgi nie były w STi seryjne, ale można było je kupić jako wyposażenie dodatkowe. Do zwykłych wersji oferowano też zderzak z STi
  • Przed STi Dawid miał „zwykłego” Forestera XT

Japończycy w zasadzie nie oferowali takich modeli w Europie. Za to u siebie, w Kraju Kwitnącej Wiśni, to już zupełnie inna historia. Może słyszeliście o Mitsubishi Lancerze Evo IX Wagon, bo ten model ma nawet jeden polski celebryta, a także znany kierowca rajdowy. Być może też spotkaliście się z wersją STi starszych Imprez kombi (były na przykład w kultowej grze „Gran Turismo”). A Forester STi? Ktoś coś?

Po co produkować usportowioną wersję „leśnika” (tak tłumaczy się z angielskiego słowo „forester”), kojarzącego się raczej z bocznymi drogami i starszymi osobami? Znalazłem informację, że grupą docelową Forestera byli młodzi ludzie – informuje właściciel prezentowanego „Forka”, Dawid z Warszawy, właściciel agencji kreatywnej. Co ciekawe, tylko około 27 proc. sprzedaży drugiej generacji spełniało ten warunek. Mimo że Subaru pomyliło się co do tego, dla kogo wytwarza swój model, usportowioną wersję przygotowało, tyle że powstała jedynie z kierownicą po prawej stronie. Samochód produkowano od 2004 do 2008 roku, a pod koniec 2005 przeprowadzono w nim lifting. To właśnie taką poliftingową wersję ma nasz bohater.

Jeśli chcielibyście się dowiedzieć, ile jej powstało, to mamy odpowiedź – nie wiadomo. Japończycy, niestety, niechętnie dzielą się takimi informacjami, podobnie zresztą jest też np. z Lancerem Evo Wagon (w jego wypadku mówi się o 2,5 tys. sztuk, tyle że w Polsce są auta, które przekroczyły te liczbę, co da się poznać po numerze VIN). Właściciel prezentowanego Forestera dotarł do forumowych informacji, z których wynika, że poliftingowej wersji powstało 10 tys. sztuk. Jest też spora szansa na to, że spotkacie któryś z egzemplarzy na ulicy, bo tylko w ostatnim roku do Polski sprowadzono kilka sztuk – Dawid wie o pięciu oprócz jego.

Poliftingowy Forester STi był dostępny w czterech kolorach (wcześniej były trzy), ale najwięcej wyprodukowano niebieskich, najmniej zaś szarych. Co ciekawe, fabrycznie „wychodził” na srebrnych kołach, a złote można było kupić w opcji – były dwa rodzaje: cięższe, z logo STi, i lżejsze, firmowane przez Raysa. W akcesoriach można też było znaleźć wiele różowych części tuningowych – taki kolor mają nie tylko sprężyny, lecz także np. filtr paliwa! Japończycy wycenili Forestera STi w 2005 roku na 3 180 500 jenów, a dla porównania Mitsubishi Lancer Evo IX Wagon kosztowało w tym czasie 3 412 000 jenów.

Subaru Forester STI - podążył drogą imprezy

Forester STi przypomina późniejsze wersje Imprezy z różowym znaczkiem. Złote hamulce Brembo, sztywniejsze zawieszenie, sportowe fotele i kilka innych elementów wnętrza plus piękny pakiet zewnętrzny. Pod maską auta znalazł się 2,5-litrowy bokser, który rozwija moc 265 KM przy 5600 obr./min oraz 378 Nm przy 3600 obr./min. Dawid „hamował” swojego Forestera (a jest to seryjne auto) i wyszła mu moc 263 KM, a więc bardzo blisko fabrycznej. Najniższe spalanie w trasie, jakie udało mu się uzyskać, to 10,2 l/100 km, jednak w mieście tę wartość mnoży się razy dwa, i to wcale bez wykorzystywania możliwości auta. A jakie one są? Oficjalnie nie wiadomo. Porównywalna Impreza STi z tego okresu z motorem o tej samej mocy rozpędzała się do 230 km/h, a czas przyspieszenia od 0 do 100 km/h w jej wypadku to 5,4 s. Forester może być pod tym względem minimalnie gorszy, ale i tak jak na rodzinne kombi jego możliwości są więcej niż wystarczające.