W dzisiejszych czasach, gdy Volkswagen prezentuje samochód koncepcyjny, przeważnie jest on zapowiedzią seryjnego modelu, który wejdzie do sprzedaży w przeciągu kilku lat. To strategia „podgrzewania atmosfery” przed debiutem produkcyjnej wersji i sondowania opinii szerszej grupy potencjalnych klientów. Jeśli odzew miałby być skrajnie negatywny – w ostateczności można jeszcze zmienić kierunek rozwoju.

Ale były takie czasy, gdy w Volkswagenie powstawały prototypy nieco oderwane od rzeczywistości. Wiele z nich od początku miało niewielkie szanse na produkcje seryjną, mimo że te pojazdy wykorzystywały też już istniejące rozwiązania techniczne. Do niektórych pomysłów wracano też po wielu latach. Realizacje dawnych fantazji stylistów i inżynierów można oglądać w Muzeum Fundacji Volkswagena w Wolfsburgu (Stiftung Automuseum Volkswagen).

Warto podkreślić, że jest to placówka działająca niezależnie od Autostadt (czyli wielomarkowego centrum ekspozycyjnego, w którym znajduje się m.in. muzeum motoryzacji ZeitHaus), i przez to o wiele rzadziej odwiedzana. Zbiory mieszczą się w budynku dawnych zakładów tekstylnych i wbrew temu to można by podejrzewać, nie jest to szczególnie „wypucowane” i doinwestowane miejsce – ale czuć tu pasję ludzi, którzy je tworzą, i „garażowy klimat”. To obiekt kultowy dla miłośników marki, warty odwiedzenia. Tymczasem w okresie kwarantanny koronawirusowej służę zdjęciami z krótkiej, prywatnej wizyty w 2019 r.